Horyzont zdarzeń … dzień 6

dr Bruce Lipton

Zobacz także:

Globalna świadomość

Nauka czy akt wiary

 

Reklamy

Ego … maska którą większość z nas nosi przez całe życie

„Ego nie jest tobą, jest twoim fałszywym obrazem, społeczną maską, rolą którą odgrywasz przed innymi. Chce aprobaty, chce kontroli, jest podtrzymywane przez siłę,  ponieważ żyje w strachu.”

Ego jest rodzajem mechanizmu obronnego, który nie pozwala nam żyć prawdziwym życiem, wypełnionym pozytywnymi myślami i uczuciami w stosunku do siebie i innych. Jeżeli działamy sterowani przez ego, z reguły skupiamy się tylko i wyłącznie na sobie i swoich odczuciach, niekoniecznie prawidłowych  oraz na tym jak odbierają nas inni.

Ego ma oczywiście swoje miejsce w życiu każdego z nas, i składa się na naszą wyjątkowość, ale przerośnięte, prowadzi do nierównowagi, tworzy osobę która nie ma prawdziwych więzi z samym sobą ani z całym wszechświatem. Powstaje oderwany od rzeczywistości byt, który świetnie radzi sobie w darwinowskim wyścigu szczurów tj. lepszy, mądrzejszy, sprytniejszy, bardziej przebiegły… i wiecznie nieszczęśliwy. To wszystko tworzy dysharmonię, przestajemy budować prawdziwe relacje z innymi ludźmi. Przestajemy żyć świadomie.

Jakie więc jest to ego??

Ego przede wszystkim bez przerwy ocenia innych, obwinia ich za swoje niepowodzenia, podsyca konflikty i dramatyzm życia, narzeka, skupia się na przeszłości albo przyszłości, czuje się lepsze albo gorsze od innych, ciągle stresuje się albo zamartwia przyszłością, czuje się samotną wyspą, ślepo podąża za autorytetami, odczuwa potrzebę by ciągle dowodzić swej wartości przed innymi, rządzi nim czas i zegarek, czuje się małe i nigdy wystarczająco dobre, robi rzeczy tylko po to by uzyskać pochwałę od innych, potrzebuje ciągłej uwagi i potwierdzenia, nie czuje się komfortowo w samotności (no chyba, że towarzyszą mu jakieś rozrywki), bierze siebie zbyt poważnie.

Mechanizmy działania ego

1. Utrzymywanie ludzi w wiecznym cyklu niezadowolenia i pogoni za szczęściem, którego nigdy nie osiągają.

2. Automatyczne wzorce zachowań, w większości niewłaściwe, generujące mnóstwo cierpienia dla nas samych i ludzi wokół.

3. Podatność na manipulacje.

4. Ograbianie z wolności i czynienie podatnymi na zewnętrzne okoliczności i zachowania innych ludzi.

Jeżeli nasza świadomość tkwi w pułapce ego, poniższy cykl charakteryzuje sposób w jaki funkcjonujemy:

1. Niezadowolenie, pragnienia, potrzeby

2. Pogoń za spełnieniem pragnień

3. Spełnienie pragnień

4. Satysfakcja

5. Lekkie niezadowolenie

6.Wielkie niezadowolenie

7. Niezadowolenie przybiera rozmiary niemożliwe do zniesienia

8. Poszukiwanie czegoś nowego, ściganie nowych pragnień

W najgorszym przypadku będziemy tkwić gdzieś pomiędzy punktem pierwszym a drugim, żyjąc w zapętleniu niespełnionych oczekiwań, nadziei i wiecznego niezadowolenia.

W „najlepszym” będziemy się kręcić w kołowrotku, zmierzając od punktu pierwszego do ósmego i tak w kółko, z krótkimi momentami satysfakcji i zadowolenia, dalekimi od prawdziwego szczęścia.

Nic więcej nie osiągniemy w życiu, jeśli funkcjonujemy na poziomie ego.

Jak to działa? Wyjaśnijmy na przykładzie:

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w niepewnej sytuacji materialnej, zaczynamy więc snuć wizje, że gdybyśmy tylko osiągnęli stabilizację finansową, bylibyśmy szczęśliwi. Pracujemy więc przez lata, żeby osiągnąć to fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli nie uda nam się osiągnąć założeń, to później ciągle rozmyślamy, jakby mogłoby być gdyby … w ten sposób zostajemy zamknięci przez ego między punktem pierwszym i drugim.

Załóżmy jednak, że udało nam się osiągnąć punkt 3, w omawianym przypadku jest to sukces finansowy. Jesteśmy więc zadowoleni (osiągamy punkt 4), ale nie na długo. W rzeczywistości z czasem uświadamiamy sobie, że ciągle czegoś w naszym życiu brakuje. Poczucie sensu i spełnienia, na które liczyliśmy, jest nadal poza naszym zasięgiem, albo z powodu strachu o utratę tego, co już osiągnęliśmy, albo dlatego, że zaniedbaliśmy inne rzeczy (relacje, zdrowie, wolność itd.). Powstają więc nowe pragnienia i potrzeby. Szukamy znowu czegoś poza nami, uważając to za klucz, do osiągnięcia szczęścia i tak cały cykl zaczyna się na nowo.

Podobny cykl może pojawić się w naszych relacjach z innymi ludźmi, na przykład: czujemy się samotni (punkt 1), więc szukamy idealnego partnera (punkt 2) (oczywiście w oparciu o nasze kryteria), uważamy bowiem, że wtedy będziemy naprawdę szczęśliwi. Pewnego dnia spotykamy kogoś, kto zdaje się pasować do naszych oczekiwań (punkt 3). Jesteśmy wniebowzięci (punkt 4) … do pewwnego momentu. Z czasem czyjaś chmura zaczyna przykrywać nasze błękitne niebo (punkt 5). Wiele scenariuszy może się rozwinąć w tym punkcie, przeważnie wymarzony książę/księżniczka okazuje się coraz mniej czarujący (punkt 6), aż do momentu, gdy dochodzimy do wniosku: Jak w ogóle mogła nam się kiedykolwiek podobać ta osoba? (punkt 7). Następnie albo tkwimy w nieszczęśliwym związku (zatrzymujemy się w punkcie 1 na dobre), albo dochodzi do rozstania i wracamy do punktu wyjścia, samotni i niezadowoleni. Nie analizujemy swojego zachowania i ego, które steruje naszym postępowaniem, tylko zaczynamy cykl od nowa …

Tutaj może się pojawić również inny powszechny mechanizm. W poszukiwaniu miłości, znajdujemy kogoś kto wydaje się naprawdę rzadkim stworzonym dla nas człowiekiem i tylko z nim możemy być szczęśliwi, staje się on dla nas coraz bardziej cenny i ważny. Przywiązujemy się, zaczynamy być zależni, zazdrośni, wymagający, zmartwieni i zaniepokojeni (punkty 6 i 7). Nasze zachowanie staje się coraz trudniejsze do zniesienia dla tej osoby, która w końcu odchodzi. W efekcie znowu zostajemy sami. Stwierdzamy, że nie mamy szczęścia w miłości, a to co się stało jest jej albo jego winą. I znowu zaczynamy od punktu pierwszego, szukając dla siebie kogoś wyjątkowego, uważając że tym razem nie pozwolimy mu jej odejść, ale znowu popełniamy te same błędy, zakładając że ktoś uczyni nas szczęśliwym. W ostatecznym rozrachunku często tkwimy gdzieś pomiędzy punktem 1 a 2 przepełnieni bólem i poczuciem braku zrozumienia.

Czy da się wyjść z tego błędnego koła? Oczywiście. Każdy z nas może zbudować zdrowe i trwałe relacje oraz nadać swojemu życiu taki bieg, który będzie dla nas źródłem satysfakcji. To nie jest kwestia okoliczności, w jakich się znajdujemy, bądź znajdziemy, ale naszej świadomości. Niemniej cykl niezadowolenia jest nie do przeskoczenia, jeżeli tkwimy na poziomie ego. To jest prawo naszej psychiki, tak jak prawo grawitacji w fizycznym świecie. Choćbyśmy nie wiem jak chcieli skoczyć z wieżowca, bez doznania uszczerbku na zdrowiu i życiu, prawo grawitacji zawsze upomni się o swoje. Jeżeli uświadomimy sobie ten prosty fakt, poszukamy innej drogi. Moglibyśmy więc każdego dnia użalać się, że nie możemy dostać się na dół przy pomocy skoku, albo po prostu użyć w tym celu schodów.

Ego i błędne koło wiecznego niezadowolenia będzie nas trzymało w iluzji, że coś na zewnątrz nas samych (okoliczności, ludzie) może uczynić nas szczęśliwymi. Prowadzi to do krótkich okresów, gdy jesteśmy szczęśliwi oraz długiego czasu, oczekiwania, nadziei i niezadowolenia, powodującego napięcia i stres. Tym sposobem uzależniamy się od zewnętrznych okoliczności i od ludzi. Jeżeli wszystko idzie dobrze, jesteśmy zadowoleni, jeśli nie, czujemy się nieszczęśliwi. W tym przypadku możemy postąpić na dwa sposoby:

1. Czujemy się ofiarami złych ludzi albo niesprzyjających okoliczności, z którymi naszym zdaniem nic nie możemy zrobić.

2. Próbujemy manipulować albo kontrolować zewnętrzne okoliczności, podobnie jak otaczających nas ludzi, tak by spełniali nasze oczekiwania i pragnienia.

Efekt końcowy jest zawsze taki sam, nie osiągamy prawdziwego szczęścia i zadowolenia.

W jaki sposób ego czyni ludzi nieszczęśliwymi, bezsilnymi i podatnymi na manipulację

1. Strach i niepewność

Strach to podstawowy mechanizm ego, jest źródłem wielu innych aspektów osobowości. Strach powoduje, że czy działamy czy powstrzymujemy się od działania, robimy to zawsze z niewłaściwych pobudek. Strach ogranicza nasze możliwości, zatruwa życie, wykrzywia rzeczywistość, oddziela od innych.

Pomyślisz, że strach w pewnych okolicznościach ratuje życie, oczywiście że tak, ale nie ten rodzaj strachu, który funkcjonuje z poziomu ego, wyjdź z tej klatki a zobaczysz różnicę.

Worek strachów … wybierz sobie:

Strach przed stratą osoby bliskiej, majątku, statusu społecznego, opinii, szacunku innych; strach przed byciem w potrzebie, strach przed samotnością, albo przed bliskością, strach przed życiem, przed śmiercią, przed ośmieszeniem, przed byciem niekochanym, niezrozumianym, strach przed sobą, strach przed innymi, strach przed niepowodzeniem, strach przed osiągnięciem sukcesu, strach przed byciem oszukanym (jeden z najważniejszych mechanizmow ego, który obniża naszą kreatywność i siłę).

Ego może wykorzystać cokolwiek, by usprawiedliwić podstawowe poczucie stanu zagrożenia. Tak naprawdę jednak strach i niepewność nie pochodzą z zewnątrz, ich źródło bije w naszej świadomości.

Wraz z uczuciem wiecznego zagrożenia, przychodzi iluzja, że coś z zewnątrz da nam pewnego dnia poczucie bezpieczeństwa: pieniądze, praca, inni ludzie, politycy itd. Jest to jednak tylko i wyłącznie miraż. Niemniej nie oznacza to, że nasze cierpienie nie jest prawdziwe, ale jedyną drogą by sobie z nim poradzić, jest wyplątanie się z pułapki zastawionej przez ego.

Świat zachodni może czynić nas zupełnie nieświadomymi pewnych lęków, ale wystarczy sytuacja kryzysowa, np. jakaś klęska żywiołowa, wojna, a z przykładnych, poukładanych ludzi nagle wychodzą zwierzęce instynkty.

Strach rujnuje związki i czyni nas podatnymi na manipulację.

2. Poczucie oddzielenia

Ego może sprawić że będziemy się czuli oddzieleni, wyalienowani od innych przez poczucie, że jesteśmy od nich lepsi, gorsi lub po prostu zupełnie inni. W oparciu o ten model funkcjonowania czujemy się dobrze w towarzystwie innych, w takim stopniu w jakim oni myślą, czują, żyją podobnie jak my. Reszta to obcy, których powinniśmy albo unikać, albo zdominować czy nawet zniszczyć. Z tego mechanizmu wyrasta kolejne dziecko ego – fanatyzm tj. fałszywe poczucie jedności oparte na separacji od reszty.

Poczucie oddzielenia również czyni ludzi podatnymi na manipulację, zresztą zobaczcie jak wygląda cały świat, jesteśmy bardzo daleko od jedności, od wspólnoty. „Dziel i rządź …” tą dewizą kieruje się wielu ludzi.

3. Brak energii

Ego nie pozwala nam czerpać z naszego prawdziwego źródła jakim jesteśmy my sami. Oczywiście aktywowanie mechanizmów ego może nam dostarczyć pewnych zasobów energii, ale ostatecznie czujemy się wyczerpani na wielu poziomach.

Fizycznym: ciągłe zmęczenie, choroby, słabość, wypalenie.

Emocjonalnym; nadwrażliwość, depresja, smutek.

Psychicznym: brak kreatywnej energii, rutyna, złe nawyki.

Z reguły mamy na to rozmaite wyjaśnienia – pogoda, przepracowanie, inni ludzie, zawsze przez kogoś albo przez coś.

„Degeneracja nie jest spowodowana przez czas, ale przez krystalizowanie się struktur ego.”

Często tłumaczymy, że się starzejemy a czas jest nieuniknionym czynnikiem, który do tych fizycznych, psychicznych i emocjonalnych zmian. I tak jest w istocie, ale tylko wtedy, gdy nasza świadomość jest spętana przez ego.

W sumie nawet nie musisz być stary, żeby brakowało ci energii. Obecnie wielu młodych cierpi z tego powodu, ponieważ cywilizacja dokarmia ego. Szybko się wypalamy, brakuje nam kreatywności, witalności, świeżości.

Brak energii, osłabienie fizyczne, psychiczne i mentalne czyni człowieka podatnym na manipulację.

4. Zapychacze czyli iluzja szczęścia

„Człowiek dąży nie do otrzeźwienia lecz do upojenia i do pragnień, bojąc się najwięcej rozczarowań, a więc utraty złudzeń.”

T. Mann

Jeżeli nasza świadomość tkwi w pułapce ego, niemożliwym staje się doznanie prawdziwego spełnienia. W zamian mamy w sobie poczucie wewnętrznej pustki, która nigdy nie może być wypełniona. Ta pustka jest bolesnym doświadczeniem, dlatego próbujemy sobie jakoś z nią poradzić, oczywiście rozwiązania szukamy na zewnątrz, nie w nas samych.

Każdy z nas jest inny, dlatego będziemy używać różnych metod i zapychaczy, generalnie można je podzielić na dwie grupy:

1. Pasywne (najpopularniejsze) – nic nie robisz, i zapełniasz siebie przy pomocy doznań fizycznych (jedzenie, narkotyki, seks, alkohol) albo psychologicznych (TV, zakupy, muzyka, rekreacja, konsumpcja w każdej postaci). Dlatego właśnie ludzie oglądają telewizję do znudzenia, wpadają w zakupowy szał, uzależnienia itd.

2. Aktywne: ciągle coś robisz, sport, praca, udzielanie się w różnych organizacjach. Tego typu zachowania są oczywiście mniej destrukcyjne niż pierwsza postawa, ale również nie prowadzą do spełnienia i poczucia prawdziwego zadowolenia. Tutaj również ciągle będzie ci towarzyszyło poczucie, że to za mało, bo aktywność nie będzie pochodzila z twojego prawdziwego wnętrza z ciebie, a będzie jedynie próbą zapełnienia pustki. W efekcie w pewnym momencie wypalisz się, skończysz pusty i wydrenowany, a jeśli nie uświadomisz sobie, gdzie leży prawdziwa przyczyna twoich problemów, być może przeskoczysz do punktu 1 czyli pasywnych zapychaczy.

Problemem nie są aktywności same w sobie, ale motywacja i pobudki z jakich wypływają.

Ego przeraża cisza, bo musi się wtedy spotkać ze swoja własną pustką.

Jeśli próbujemy jakoś wypełnić naszą wewnętrzną pustkę, nie rozumiejąc jednocześnie mechanizmów jakie ją kreują, również stajemy się podatni na manipulacje np. reklamy, hasła korporacyjne itd.

Zapychanie się z poziomu ego, będzie także wpływało na nasze relacje i związki. Będziemy chcieli wziąć jak najwięcej. A jak może się skończyć związek dwóch uniwersalnych biorców?

Wchodzimy w relacje z wielkimi nadziejami i jeżeli nie zostają spełnione, nasza pustka się powiększa, albo próbujemy uzyskać to, czego oczekujemy na drodze manipulacji. Z czasem jesteśmy coraz bardziej rozczarowani i nieszczęśliwi, by w efekcie wyruszyć na poszukiwania kogoś nowego i tak koło się zamyka.

Uwalniając się od ego, stajemy się świadomi naszych prawdziwych potrzeb i przestajemy być podatni na manipulację.

Strach przed byciem oszukanym nie stanowi żadnej ochrony, odgradza nas jedynie od własnego prawdziwego wnętrza, mądrości, wrażliwości. Ego ciągle się będzie obawiać, że ktoś ukradnie nasze pieniądze, zniszczy relacje, popsuje opinię, ograbi z energii … Tym sposobem przyciągniemy do siebie dokładnie to, o czym myślimy. Przez taką tarczę nie przebije się żadna uczciwa informacja, a my staniemy się podatni na bardziej wyrafinowane formy manipulacji.

5. W pogoni za komfortem (lenistwo i opór wobec zmian)

Często marzymy o egzystencji wolnej od problemów, gdzie wszystko przychodzi do nas bez większego wysiłku i o nic nie musimy się starać … to również iluzja kreowana przez ego. Jeżeli jesteśmy pasywni i oporni na zmiany, nigdy się nie rozwijamy, nie odkrywamy swojej prawdziwej natury i nie jesteśmy też wolni.

Iluzja komfortu również czyni ludzi podatnymi na manipulacje. Chcemy czuć się dobrze, ale bez specjalnego wysiłku, dlatego cywilizacja oferuje nam łatwe rozwiązania i cudowne recepty, przykładem może być chociażby mnogość diet albo specyfików, które przywrócą wymarzoną figurę lub zdrowie bez żadnego wysiłku, ot niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Marzymy o pracy, w której nie trzeba byłoby nic robić a pieniądze płynęłyby szerokim strumieniem, marzymy o związkach, które bez wysiłku spełniałyby wszystkie nasze wymagania i pragnienia.

Cywilizacja karmi nas przeświadczeniem, że komfort = szczęście

Oczywiście nie oznacza to, że mamy go unikać i czynić życie na siłę nieznośnie trudnym. Chodzi jednak o to, by komfort sam w sobie nie stał się celem, bo nic co dobre i wartościowe nie przychodzi bez wysiłku. Na przykład posiadanie wygodnego samochodu, który ułatwi nam dotarcie do pracy i skróci czas podroży, to właściwe podejście do komfortu. Niemniej kupowanie tego samego samochodu, po to by poczuć się lepiej, z samego faktu posiadania, to dokarmianie ego.

Jeżeli komfort to dla nas cel sam w sobie, będziemy opierać się wszelkim zmianom. Ego będzie się nogami i rękami bronić przed zmianą sytuacji, snując przed nami ponure wizje tego, co może się stać jeśli np. zmienimy pracę, wyjedziemy, zakończymy relację itd. Ego obawia się nawet podnieść wieko i spojrzeć jak wygląda świat na zewnątrz komfortowej trumny.

6. Potrzeba pochwał i pogoń za miłością

Puste mechanizmy sterujące ego nigdy nie dadzą nam poczucia poczucia własnej wartości ani spełnienia. Jeżeli to ego dowodzi naszym życiem, będziemy mieli tendencję do poszukiwania na zewnątrz czegoś co nas ożywi i nada wartości. Towarzyszy nam więc ciągła pogoń za miłością, za pochwałą, aprobatą, bo wydaje się nam, że jeśli je osiągniemy, to poczujemy się dobrze.

ego2W zależności od cech charakteru potrzeba aprobaty może się pojawiać w różny sposób, czasem jako chęć bycia najlepszym bez względu na cenę albo w formie bardziej zawoalowanej np. manipulacja, uwodzenie, uległość.

Ego może nas nawet wypchnąć poza strefy komfortu, byśmy dokonali spektakularnych wyczynów, ale nie dla własnej przemiany czy zwiększenia elastyczności, ale po to żebyśmy dowiedli samemu sobie lub innym, że jesteśmy dobrzy a nawet najlepsi. Dlatego jeśli podejmujesz się jakichś działań, zastanów się nad pobudkami z jakich coś czynisz.

Ta droga nie ma końca i może się wiązać z coraz większymi ekstremami, jest też źródłem wielkiego cierpienia. Żyjemy w stresie, że nie odniesiemy sukcesu, że nie jesteśmy doskonali, że nie będziemy kochani, albo szanowani, a z drugiej strony jeśli odniesiemy sukces nigdy nie będzie to wystarczające, by zaspokoić ego.

Nawet jeżeli nasze działanie spotka się z podziwem i wszyscy dookoła będą nam gratulować, wystarczy, że pojawi się jedna osoba, która nas skrytykuje, a z perspektywy ego ten jeden człowiek zrujnuje wszystko.

Tak samo będzie z miłością, zrobimy wszystko żeby inni nas kochali: odgrywanie roli, uwodzenie, uległość…. Po wyłączeniu ego uczucie niesamolubnej miłości stanie się częścią naszego życia

Ego może również tworzyć iluzje naszego image, przesadzać z tym jak ważne jest byśmy odpowiednio jawili się w oczach innych. Może to dotyczyć kwestii psychologicznych (odgrywamy role żeby odpowiednio się zaprezentować), albo fizycznych (przesadne skupianie się na swoim wyglądzie). Wrcając do przykładu samochodu, jeśli kupujesz go ze względu na faktyczne potrzeby wszystko ok, ale jeśli robisz to dla efektu jaki wywołasz wśród innych… masz problem. Wydaje nam się, że jesteśmy kimś, ale nie zdajemy sobie sprawy, jak mało inni ludzie przywiązuja do tego wagi, sami zajęci budowaniem własnych pomników.

Życie w iluzji, że nasze dobre samopoczucie jest uzależnione od opinii jaką mają o nas inni oraz od miłości jaką nas darzą, sprawi że zrobimy wszystko by podtrzymać dobre wrażenie i ciągle zaslugiwać na ciepłe uczucia. Ludzie dookoła nas, a szczególnie ci o skłonnościach socjopatycznych będą więc kuszeni, by manipulować mechanizmami, które kierują naszym zachowaniem. Będziemy związani ich wolą i łatwo staniemy się więźniami każdego manipulatora jakiego spotkamy na swojej drodze. Zobacz także:  I don’t really know what sorry means …

7. Bezsilność (brak odpowiedzialności, syndrom ofiary)

Bycie ofiarą jest dzisiaj szeroko rozpowszechnioną postawą. Bierze się z silnego poczucia bezsilności, która może mieć rozmaitą manifestację. Jeżeli żyjemy zamknięci w pułapce ego, ciągle towarzyszy nam niezadowolenie i złość, ciągle narzekamy, że nic nie idzie tak jak powinno. Obwiniamy i krytykujemy innych. Ludzie są przecież podli, niekompetentni, samolubni, niewdzięczni, źli, nieuczciwi itd. Towarzyszy nam też silne poczucie niesprawiedliwości: „Dlaczego ja???” „Życie mnie nie oszczędza” „Jaki ja jestem biedny i nieszczęśliwy”. Wszystko to generuje potężną negatywną energię, złość skierowaną przeciwko temu niesprawiedliwemu światu, agresję, przemoc, opór, niepokój, zmęczeni, smutek, trudności w nawiązywaniu kontaktów, złą wolę, poczucie winy, nieodpowiedzialność (to zawsze wina kogoś innego), sabotaż, fanatyzm, strach (przede wszystkim przed byciem oszukanym) itd. Wszystko to wpływa rujnująco na każdy aspekt naszego życia, wliczając w to relacje, poziom energii, kreatywność, poczucie wartości, zdrowie. Doświadczenia takie jak wewnętrzny spokój, radość istnienia, wolność i miłość stają się niemożliwe.

Bardzo łatwo manipulować kimś kto cierpi na syndrom ofiary, przez aktywowanie jego złości w stronę tego strasznego świata i wszystkich tych, którzy nie są OK.

Test FUDCRUD jest metodą wykrywania zaburzeń osobowości podczas pierwszej randki lub rozmowy rekrutacyjnej. Zapytaj kandydata, co go w przeszłości sfrustrowało, zdenerwowało lub rozczarowało. Słuchając odpowiedzi, zwróć uwagę, kogo obwinia za swoje problemy. Na przykład: czy mówi: „Szkoda, że nie rozwijałem swoich zainteresowań artystycznych.”, czy „Chciałem zostać malarzem, ale nie wspierała mnie w tym ani moja rodzina, ani moja pierwsza żona.”? Jeśli dana osoba ma zaburzenia osobowości, szybko zauważysz wzorzec obwiniania innych i będziesz wiedział, że nie jest to człowiek, którego chciałbyś poznać bliżej.

[Mark Goulston, „Talking to Crazy”, Kindle loc. 660]

8. Pragnienie posiadania

„Oto szatańska dialektyka: im posiadam więcej tym posiadam mniej i tym mniej jest mnie samego.”

Pragnienie posiadania jest generowane przez pustkę, która towarzyszy ego. Jeżeli to ono nami steruje, musimy posiadać i jesteśmy przywiązani do tego co mamy zarówno w sensie materialnym jak i emocjonalnym. Chcemy po prostu mieć na własność i zatrzymać rzeczy, ludzi itd. Niemniej nigdy nie będziemy mieli wystarczająco, żeby poczuć się dobrze. Ile tragedii, ile krzywd w ciągu tysiącleci wykreował ten chory mechanizm ego – pragnienie posiadania.

Jedynie istnienie oparte na miłości, duchowym spełnieniu, radości dzielenia wspólnych owocnych zadań i aktywności może przynieść trwałe szczęście, niestety większość osób wodzona za nos przez ego, nigdy tego nie dostrzeże.

Im więcej posiadam, tym bardziej się martwię i jestem bardziej podatny na manipulację.

9. Dążenie do posiadania władzy/mocy // opór wobec siły i potencjału innych ludzi/buntownicze zachowania

W obrębie ego znajdujemy różne mechanizmy związane z władzą/ mocą/ poczuciem siły. Jednym z nich jest głód zewnętrznego, materialnego albo psychologicznego poczucia siły. Cała nasza energia jest wtedy zużywana aby zdominować i zmanipulować innych dla samolubnych celów. Ego poszukuje mocy przez poczucie oddzielenia i samolubstwo. Nigdy nie ma dość! Z historii wszyscy dobrze wiemy jak bardzo destrukcyjny wymiar potrafi przybierać żądza władzy.

Potrzeba kontroli opiera się tak naprawdę na strachu, strachu przed byciem oszukanym, zdominowanym, przed utrata wpływów, szacunku, tożsamości. Ego nie potrafi postrzegać spraw i innych ludzi inaczej niż jako potencjalnych wrogów, którzy ciągle knują aby pozbawić go terytorium, a nawet doprowadzić do jego śmierci.

Po wyłączeniu ego ta sama moc i energia zostaje zużyta na rzecz innych i budowania trwałych więzów opartych na miłości.

Na drugim biegunie znajduje się opór wobec siły. Jest może mniej widoczny, co nie oznacza że mniej destrukcyjny. Może przybierać dwie formy: opór wobec wykorzystania siły, która w nas drzemie albo opór wobec innych ludzi.

Wraz ze słowami moc, władza, siła od razu przychodzą nam negatywne skojarzenia: dominacja, manipulacja, cierpienie, niesprawiedliwość, wykorzystywanie itd. Z takiego punktu widzenia jesteśmy niezdolni rozpoznać i wykorzystać swoją własną siłę. Lepiej przecież pozostać pasywnym, bezużytecznym, ograniczyć kreatywność.  Wielu ludzi uważa, że to oznaka pokory, ale tak naprawdę, to funkcjonowanie z poziomu strachu przed własnym potencjałem i możliwościami.

Jeżeli odrzucimy siłę, która w nas drzemie, z czasem zaczniemy również odrzucać i opierać się sile innych ludzi. Pod pozorem wolności sprzeciwimy się każdemu autorytetowi. Tworzy to automatyczne buntownicze zachowania, które blokują możliwość uczenia się, rozwoju a w efekcie naszą prawdziwą wolność.

Jak to działa? Na przykład ktoś ma jakiś świetny pomysł i próbuje nas zaangażować do współpracy, ale nasze ego zazdrości mu odniesionego sukcesu, oskarżamy go o wyniosłość, zadufanie w sobie itd. (a w głębi duszy zazdrościmy mu, że używa swojej siły/kreatywności, by realizować fajne przedsięwzięcie) w efekcie wytworzy się w nas opór i przegapimy szansę na rozwój albo przeżycie przygody.

Podobnie rzecz się ma z uległością rozumianą w znaczeniu karności, podległości. W obu przypadkach tracimy swoją wolność i siłę. Boimy się sprzeciwić chociaż wiemy, że dana osoba czy grupa ma na nas destrukcyjny wpływ. W efekcie prowadzi to do nadużyć i manipulacji.

Wszystko to sabotuje naszą efektywność.

Iluzja siły i mocy czyni nas podatnymi na manipulację.

*

costume-2092602

Od urodzenia jesteśmy oddzielani od naszego prawdziwego wnętrza, ponieważ rodzice i społeczeństwo kształtują nas zgodnie z własnymi wzorcami. O ile niektóre z nich są dobre,  to jednak wiele działa destrukcyjnie i hamująco na nasz potencjał i dobro całej ludzkości. W miarę jak dorastamy pragnienie społecznej akceptacji, dyktuje nam jak mamy żyć. Zapominamy co tak naprawdę daje nam radość, na rzecz tego co jest ogólnie przyjęte, nie tylko przez rodzinę czy przyjaciół, ale też zupełnie obcych ludzi.

Ego to nasza fałszywa osobowość, im bardziej się z nim próbujemy utożsamić, tym bardziej nieszczęśliwi jesteśmy. Ego zapewnia nam przetrwanie w świecie społecznej akceptacji. Tworzy granice i podziały. Im bardziej je dokarmiamy, tym dalej jesteśmy od prawdy o nas samych i o świecie.

Jeśli nasza świadomość utknie na poziomie ego, z tego właśnie punktu będą podejmowane wszelkie decyzje, zarówno te małe jak i wielkie. Ego będzie wiodącą siłą w naszym życiu. Będziemy wykorzystywać czas i energię na kreowanie okoliczności i relacji, które spełnią nasze oczekiwania i pragnienia. To jedyny sposób, którego nas nauczono, by od czasu do czasu zaznać odrobinę szczęścia. Wkładamy więc bardzo duży wysiłek przy nikłej stopie zwrotu.

W efekcie ciągle na coś czekamy, ciągle za czymś biegniemy, ciągle czegoś żałujemy. Na krótkich dystansach, też tak funkcjonujemy, np. w ciągłym odliczaniu do weekendu. System narzuca nam podział na dni tygodnia i ważne daty i tylko odliczamy od jednego punktu do drugiego, dlatego nigdy nie ma nas tu i teraz.

Nie marnuj swojego życia w pogoni za nadzieją, że za kolejnym zakrętem czeka coś lepszego, że jutro … że za rok. Tym sposobem całe bogactwo teraźniejszości, doznań, smaków i zapachów nigdy do nas nie dotrze, nie pozwoli nam na to nieustanne wyobrażanie sobie przyszłości. To samo dotyczy tkwienia w przeszłości.

Ta cała wyprawa by osiągnąć szczęście, nigdy nie zakończy się powodzeniem, jeśli nie połączymy się z jaźnią, z naszym prawdziwym jestestwem. Wszystko zaczyna się od uświadomienia sobie, że w naszych głowach siedzi coś takiego jak ego, i że istnieje alternatywa i możliwość wyjścia z błędnego koła pogoni za szczęściem.

Głębokie trwałe szczęście, które leży daleko poza zmieniającymi się okolicznościami życiowymi nie może pochodzić z zewnętrznych źródeł, one bije w nas samych.

Kiedy pozwalamy ego odejść, otwieramy nasze serca, odrzucamy samolubstwo zaczynamy podejmować mądre decyzje, otwieramy się na innych, skupiamy na ich pozytywnych cechach.

Oczywiście zmiany należy wprowadzać drobnymi krokami, z czasem będzie nam znacznie łatwiej uciszać ego i coraz rzadziej będzie się odzywać w głowie.

Jak uwolnić się od ego?

1. Staraj się podejmować niesamolubne decyzje oraz takie, ktore nie wynikają z pozycji obronnej.

2. Wyłącz potrzebę kontrolowania wszystkiego.

3. Dawaj innym, okazuj współczucie.

4. Nie rywalizuj, naucz się współpracować

5. Nie podejmuj decyzji pod wpływem strachu, kierowany impulsem, raczej wycofaj się o krok, działaj świadomie.

6. Żyj miłością, nie ego

7. Naucz się uciszać ego, bądź świadomy jego istnienia.

Nasze prawdziwe wnętrze akceptuje innych, bierze za siebie odpowiedzialność, przebacza, jest wdzięczne, skupia się na teraźniejszości, wie że wszyscy jesteśmy równi, charakteryzuje je prostota w wyrażaniu myśli i uczuć, jest zrelaksowane i skupione na duchowości, wierzy we wspólnotę wszystkich ludzi, akceptuje i kocha siebie, widzi i wykorzystuje swój potencjał, ufa sobie i własnej intuicji, nie jest spętane czasem, nie zależy mu na pochlebstwach i aprobacie, pragnie się rozwijać, potrafi słuchać innych, nie boi się samotności, potrafi śmiać się z siebie.

Zobacz także:

12 symptomów świadczących o tym, że funkcjonujesz na niskim poziomie wibracji …

Na podstawie:

„30 Steps to Conscious Living: Simple Steps You Can Take to Help Change Yourself and the World” Brian Heater, wyd. Balboa Press 26.01.2017

„Free Your True Self: A Guide to Ultimate Freedom” Annie Marquier wyd. Pronoun, 07.04.2017

Recognizing Your False Self From Your True Self: EGO. „KNOW THYSELF”

Starve the ego and feed the soul – True self VS False self

 

Pra-artykuł – czyli wspólny przodek wszystkich artykułów ;-)

Jeśli myślisz, że ktoś napisał ten artykuł, to jesteś w błędzie. Artykuły nie są pisane przez ludzi. Są dziełem przypadku. Każdy inteligentny człowiek o tym wie. Niektórzy, będą oczywiście chcieli żebyś myślał, że artykuły są pisane przez ludzi. Niemniej taki pogląd jest całkowicie nienaukowy. Poza tym nie widzimy osoby, która rzekomo pisała ten artykuł. Nie możemy go/jej w żaden sposób wykryć. Twierdzenie, że artykuł posiada autora nie może być empirycznie zweryfikowane i musi zostać odrzucone. Wszystko co posiadamy, to artykuł sam w sobie i musimy odnaleźć naukowe wyjaśnienie jego pochodzenia.

Skoro empirycznie nie możemy wykryć żadnego inteligentnego źródła, stojącego za powstaniem artykulu, nauka musi przyjrzeć się przypadkowym procesom, stojącym za jego pojawieniem się. Innymi słowy, nie możemy sobie pozwolić na myślenie, że ten artykuł jest wytworem umysłu, byłoby to podejście nienaukowe. Skoro nie jest on dziełem świadomości, logika podpowiada, że artykuł powstał przez przypadek. Nie został zaprojektowany i nie jest rezultatem zaplanowanego celowego działania istoty inteligentnej.

Przeciwnicy mogą sugerować, że ten artykuł nosi ślady zaprojektowania. Mogą wskazywać, że zdania mają logiczny ciąg, są spójne i zawierają kreatywną informację. Wystarczająco prawdziwe? Niekoniecznie, w najlepszym wypadku jest to jedynie pozór zaprojektowania. Musimy z pewnością przyznać, że wiele artykułów wydaje się być zaprojektowana, tak jakby zostały zaplanowane przez umysł i napisane celowo. Jednak założenie, że dzieło pochodzi od niewidocznego, niewykrywalnego autora, byłoby nienaukowe.

Jakie zatem jest prawdziwe pochodzenie artykułu? Wiemy, że artykuł może być powielany. Artykuły na papierze mogą być powielane przy użyciu ksero, a elektroniczne mogą być kopiowane z jednego komputera na drugi. Wiemy także, że w trakcie tego procesu mogą pojawić się błędy. Zwykła usterka w komputerze, może spowodować zmianę w szyku liter czy zdań, mogą one być usunięte albo powielone. Większość z tych przypadkowych zmian, uczyni artykuł mniej czytelnym niż oryginał, ale takie zmiany nie będą kopiowane i ostatecznie zanikną.

Musimy założyć, że okazjonalnie, bardzo rzadko, pomyłka/błąd w kopii, może poprawić jakość artykułu – czyniąc go bardziej czytelnym i interesującym. W takich sytuacjach, poprawiony artykuł będzie częściej kopiowany niż oryginał. W ten sposób artykuły powoli się rozwijają, często stając się dłuższe, bardziej kompleksowe i interesujące. To rozumowanie prowadzi nas do wniosku, że wszystkie artykuły pochodzą od jednego słowa, a posuwając się jeszcze dalej – od jednej litery, która stopniowo się zmieniała i była powielana w wyniku błędów w czasie kopiowania i naturalnej selekcji bardziej czytelnych wariacji.

Rozsądne jest również wyciągnięcie wniosku, że wszystkie artykuły pochodzą od jednego wspólnego pierwotnego artykułu, który sam w sobie nie zawierał nic więcej poza pojedynczym słowem. Jest to oczywiste ze względu na fakt, że wszystkie artykuły mają pewne cechy wspólne, na przykład wszystkie artykuły zawierają słowa i we wszystkich przypadkach słowa są zorganizowane w zdania. Wiele słów użytych w artykułach jest dokładnie taka sama. Słowo „to” pojawia się bardzo często w prawie wszystkich artykułach. Czy może to 😉 być jedynie przypadek? Z pewnością nie. Ewidentnie widać, że te artykuły pochodzą z tego samego źródła. Wszystkie wyłoniły się z jednego wspólnego pra-artykułu w dalekiej przeszłości.

Przeciwnicy często argumentują, że artykuły są pisane przez ludzi, ale czy ludzie używaliby tych samych słów w różnych artykułach. Wspólne słowa, wspólna gramatyka, wspólne struktury zdaniowe, jasno wskazują na to samo pochodzenie. Rozsądne jest twierdzenie, że artykuły które zawierają więcej takich samych słów i zdań, są bliżej ze sobą spokrewnione niż te, które takich pokrewnych zwrotów mają mniej. Oczywiście rozciąga się to na wiele innych dzieł literackich, takich jak np. książki. Książki są bowiem najbardziej zaawansowaną formą literackiego zróżnicowania, i tym samym muszą być najmłodsze.

Krytycy naszego stanowiska mogą postulować, że nikt nigdy nie widział przekształcania się artykułu w zupełnie inną formę. Innymi słowy, wszystkie obserwowane zmiany, były jedynie mniej znaczącymi przekształceniami. Ale czy jest to zaskakujące? Przecież, potrzeba bardzo długiego czasu, żeby artykuł skumulował w sobie wystarczająco zmian, dzięki którym zostałby zaklasyfikowany jako kompletnie inny artykuł. A ludzie najzwyczajniej w świecie nie żyją wystarczająco długo, aby być świadkami takich przemian. Niemniej fakt, że wszystkie artykuły zawierają wspólne słowa, jest pozytywnym dowodem, że takie coś miało miejsce, chociaż sam proces jest zbyt powolny, by dzisiaj zaobserwować go w całości. Obecnie widzimy mikro-zmiany, dlatego śmiało możemy założyć, że w długich okresach czasu prowadzą one do dużych zmian.

Niektórzy czytelnicy będą oczywiście zaniepokojeni faktem, że nie posiadamy kompletnego zapisu, pokazującego jak proste artykuły przekształcały się w szerokie spektrum kompleksowych opracowań, z którymi mamy do czynienia obecnie. Niemniej w żaden sposób nie dyskredytuje to naszej tezy, że artykuły pochodzą z jednego wspólnego źródła. Poza tym, biorąc pod uwagę miliardy wariacji, które musiały istnieć i zostały zniszczone w ciągu długiego czasu potrzebnego na cały proces, możemy oczekiwać, że zapis w tym łańcuchu będzie w najlepszym wypadku fragmentaryczny i że nie znamy pewnych brakujących ogniw. Istnieją na przykład rozmaite mniejsze wariacje książki „Hobbit” i wszyscy dobrze wiemy, że pochodzą one od wspólnego oryginału. Tym sposobem całkowicie rozsądne jest założenie, że wszystkie dzieła pochodzą z pierwotnego pra-źródła.

Biorąc pod uwagę powolny proces dywersyfikacji artykułów, rozsądne jest założenie, że są one znacznie starsze niż zakładają zwolennicy teorii inteligentnych autorów. Proces, w czasie którego artykuł stawał się dłuższy i bardziej interesujący, prawdopodobnie wymagał milionów lat, być może nawet setek milionów. Mogło nawet dochodzić do nagłych gwałtownych zmian, po których następowały długie okresy zastoju. Właśnie dlatego w zapisie starożytnych bibliotek można znaleźć tak niewiele pośrednich form.

Jednym z zarzutów dla naszego stanowiska jest fakt, że pewne zdania w niektórych artykułach są nieredukowalnie złożone. Co oznacza, że nawet mała zmiana jakiegokolwiek rodzaju, uczyniłaby zdanie niejasnym lub nieczytelnym. Jednakże ta myśl upada, po rozważeniu, że wiele jednoczesnych zmian – oczywiście rzadko to się zdarza – może się pojawić w danym okresie czasu. Chociaż nie jesteśmy w stanie obecnie czegoś takiego powtórzyć, nie oznacza to, że takie zdania pośrednie nie są możliwe. Proces w jaki artykuły pojawiły się, wychodząc od jednego wspólnego źródła, jest nadal badany, dlatego nie mamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie zmienia to jednak faktu, że takie odpowiedzi nie pojawią sie w miarę upływu czasu. Tworzenie się i dwyersyfikacja artykułów z jednego wspólnego źródła, jest faktem naukowym dobrze udokumentowanym, choć może niektórych szczegółów nadal nie rozumiemy.

Podsumowując, założenie że ten artykuł ma autora, jest aktem wairy, w coś co nie może być  zaobserwowane przy pomocy zmysłów. Jako takie jest więc nienaukowe i powinno być odrzucone. Jeżeli niektórzy ludzie mają potrzebę wierzenia w istnienie autora, ok … ale pamiętajcie, że wasz pogląd ma charakter religijny, nienaukowy. Proszę więc nie narzucajcie go innym, ani nie uczcie go w szkołach.

Pomyślcie o tym, artykuł, który własnie czytacie, jest rezultatem ciągłego kopiowania błędów, które stopniowo zwiększały jego długość i złożoność. Jakież to  niezwykłe, że ten naturalny proces dał w efekcie tyle wspaniałych dzieł literatury! Nie jest ona dziełem jakichś tajemniczych, niewidocznych, niewykrywalnych autorów. Jest najzwyczajniej w świecie nieuchronnym rezultatem bezmyślnego procesu powielania, trwającego przez bardzo długi okres czasu.

*

Powyższy artykuł wbrew temu o czym zdaje się zapewniać ;)) został napisany przez dr Jasona Lisle. Niezwykle prześmiewcza i zabawna forma. Kiedy się go czyta, łatwo dostrzec absurdalność zastosowanej argumentacji, dokladnie takiej samej, która każe ludziom wierzyć w przypadek jako twórcę wszechrzeczy.

 

Zobacz także:

„Tego rozumowania nie można zaprezentować niewiernym, którzy mogliby zorientować się, że jest ono błędnym kołem”

Źródło:

On the Origin of Articles

Determinizm genetyczny – czy jesteśmy bezwolnymi ofiarami naszych genów?

Nauka wpoiła nam pogląd, że nasze ciało to maszyna zbudowana z biochemicznych klocków. Wraz z odkryciem przez Jamesa Watsona i Francisa Cricka w 1953 roku istnienia kodu genetycznego wmawia się nam, że o naszych cechach i skłonnościach decydują otrzymane od rodziców geny, wzory, które tworzy kwas dezoksyrybonukleinowy – DNA. Co więcej mamy wierzyć, że programy, które odziedziczyliśmy z genami sa trwałe i niezmienne.

W tym momencie stykamy się z poglądem determinizmu genetycznego. Jak powiedział Stephen Jay Gould: „Jeśli jesteśmy zaprogramowani do bycia takimi, jakimi jesteśmy, to te cechy są nieuniknione. W najlepszym wypadku możemy je ukierunkować, ale nie możemy ich zmienić przy pomocy woli, wykształcenia czy kultury”.

Obecnie możemy wyróżnić trzy powszechnie uznawane teorie determinizmu:

Determinizm genetyczny twierdzi w zasadzie, że to wszystko przez twoich dziadków. Stąd bierze się twoja porywczość. Oni byli porywczy, a teraz masz to w DNA.

Determinizm psychologiczny stwierdza, że odpowiedzialni są rodzice. U podłoża twoich skłonności i charakteru leżą doświadczenia z dzieciństwa i wychowanie. To dlatego boisz się występować przed ludźmi. Przez sposób, w jaki cię wychowano. Czujesz się strasznie winny, popełniając błąd, ponieważ gdzieś głęboko „pamiętasz” ten wzór emocjonalnego zachowania z czasów, gdy byłeś podatny na zranienie, delikatny i zależny. „Pamiętasz” przykre emocje, gdy odrzucano cię i porównywano z kimś innym, kiedy nie robiłeś czegoś tak dobrze, jak tego oczekiwano.

Determinizm środowiskowy zakłada, że to twój szef – albo żona lub nieznośny nastolatek, sytuacja materialna czy też polityka państwa – powoduje, że jesteś właśnie taki. Coś lub ktoś w twoim środowisku odpowiada za tę sytuację.

 

J.Nawrocki, Zasady skutecznego działania.

Każda z tych map (sposobów postrzegania rzeczywistości) jest oparta na teorii bodźca i reakcji, która najczęściej się nam kojarzy z eksperymentami Pawłowa na psach. Jej główna myśl polega na twierdzeniu, że reagujemy w sposób uwarunkowany – konkretna reakcja na konkretny bodziec.

Skutki

Jeżeli założymy własną bezsilność, to stąd już tylko krótka droga do zrzucenia z siebie odpowiedzialności.

Mam nadwagę, bo takie mam geny, to jest dziedziczne. Dlaczego miałbym coś zmienić w swoim życiu, zmienić swój sposób odżywiania, skoro taki się urodziłem, więc będę jadł co chcę, bo i tak nic nie osiągnę.

„Taki już jestem”, dlatego nie muszę nad sobą pracować, moje negatywne cechy nie tylko zasługują na zrozumienie, ale nawet na współczucie, bo przecież je niefortunnie odziedziczyłem i praca nad sobą nic tutaj nie zmieni.

“Istnieje przekonanie, że geny determinują nasze życie. Jeżeli to prawda, to stajemy się ofiarami naszego dziedzictwa, czyż nie? Jak możemy wydostać się z genów? Są w nas wbudowane, nie możemy od nich uciec. I wtedy dzieje się coś jeszcze. Stajemy się nieodpowiedzialni. Przyczyna jest taka: jeśli geny sprawiają, że robię te rzeczy, a ja nie mogę zmienić moich genów, to co takiego mogę zrobić, poza upewnieniem się, że biorę odpowiednie leki (…)?”

Takie błędne poglądy mogą również doprowadzić do przekonania, o wyższości genów jednych ludzi nad drugimi, obdarzonymi zdecydowanie gorszym kodem genetycznym. Historia XX wieku pokazała nam, że wraz z poglądem jakoby jedni dysponowali cechami lepszymi niż inni ludzie, wiązały się rozwiązania normatywne dotyczące ludzkich zachowań, które były dość jednoznaczne. Można to ująć następująco: jeśli zostaną stwierdzone wady genetyczne skłaniające człowieka do dewiacji od norm, można go poddawać normatywnemu przymusowi – leczenia, sterylizowania, zakazywania zawierania małżeństw, uniemożliwiania imigracji, niedopuszczania do wykonywania określonych zawodów i innych form ograniczania jego wolności.

Warto tutaj zapoznać się z filmem „Eugenika” oraz

Nikogo nie zdziwi później fakt, że eugenikę musiano przemianować na genetykę.

Ironia losu – epigenetyka

Wraz z przeświadczeniem, że to geny steruja naszym życiem, zainicjowano projekt poznania ludzkiego genomu (HUGO Project). Projekt niezwykle szczytny, związany z nadzieją, że wraz z kompletnym zestawem genów utoruje się drogę, do zapobiegania chorobom i ich leczeniu metodami inżynierii genetycznej. Los jednak zakpił z projektu, gdyż wbrew początkowym założeniom, zgodnie z którymi człowiek jako istota wyższa powinnien posiadać o wiele większą liczbę genów niż to się spotyka w organizmach prostych, okazał się istotą posiadającą taką samą liczbę genów jak zwierzęta niższe. I nagle mit tkwiący u podłoża determinizmu genetycznego legł w gruzach. Obraz, który powstał w tym momencie, dał początek nowej dziedzinie zwanej epigentyką. Nagle okazało się, że to nie geny sterują naszym życiem, ale my nimi. Chcąc jednak zrozumieć jak możemy być współtwórcami naszej rzeczywistości, spróbujmy najpierw spojrzeć na siebie, jako zbiorowość złożoną z 50 bilionów komórek.

Dlaczego? Gdyż zgodnie z tym co napisał dr Bruce Lipton „każda komórka w ciele człowieka spełnia wszystkie funkcje obecne w organizmie jako całości, a więc ma własny odpowiednik układu nerwowego, trawiennego, oddechowego, mięśniowo-szkieletowego, rozrodczego, a nawet odpornościowego. Skoro komórka stanowi miniaturę cżłowieka, każdy człowiek jest jakby komórką w makroskali.”

Komórka

W szkole zawsze uczono nas, że komórką steruje jej jądro. W nim mieszczą się geny, o których uczono nas, że sterują życiem, czyli jądro miałoby być mózgiem komórki. Wszystko to jednak pozostaje w sferze domysłów, a podążając za cytatem „domysły mają to do siebie, że bywaja błędne”.

Co ciekawe żadna żywa istota nie może funkcjonować bez mózgu, ale sama komórka po usunięciu jej jądra będzie funkcjonować normalnie, nawet dwa miesiące lub dłużej, aż do momentu, kiedy zajdzie konieczność wymiany jakichś jej białkowych struktur, koniecznych do przetrwania.

Okazuje się więc, że geny to nic innego jak szablony do produkcji elementów białkowych.

Co w takim razie jest mózgiem komórki? Odpowiedź może być zaskakująca, gdyż jest nią błona komórkowa. Błona ma wbudowane przełączniki, które reagują na sygnały ze środowiska, przekazując informacje do wewnatrzkomórkowych ścieżek białkowych.

Najlepiej widać to na poniższej ilustracji.

Przełącznik składa się z dwóch białkowych elementów: receptora i efektora. Receptor odbiera sygnał z otoczenia (sygnał pierwotny). Wtedy następuje jego aktywacja, dzięki czemu może zetknąć się z efektorem. Czyli informacja z zewnątrz zostaje przekazana do wnętrza komórki. Efektor wysyła do wewnatrzkomórkowej cytoplazmy sygnał wtórny. Zatem nasze postrzeganie świata zewnętrznego steruje zachowaniem komórki.

Choroba

95 procent ludzi przychodzi na świat z doskonale prawidłowym zestawem genów. Zatem schorzenia w tej grupie powinny mieć związek z naturą sygnału. Przyczyny mogą być trzy:

  1. Uraz. Na przykład skrzywienie kręgosłupa w stopniu uniemożliwiającym przekazywanie sygnałów w obrębie układu nerwowego.
  2. Zatrucie. Substancje toksyczne zaburzają chemię organizmu.
  3. Myśl. Mózg stara się osiągnąć harmonię. Miarą harmonii nerwowej jest stopień zgodności między postrzeganiem życia przez umysł a samym życiem. Osoba cierpiąca na anoreksję patrząc w lustro widzi grubasa, tymczasem jej bliscy widzą, że jest o krok od śmierci głodowej. Niestety mózg anorektyczki jest ukierunkowany w odmienną stronę i usiłuje zapanować nad „nadwagą”, hamując funkcje metaboliczne.

Warto tutaj odwołać sie do popularnych pokazów hipnozy. „Ochotnik z sali zostaje zaproszony na scenę i zahipnotyzowany, po czym każe mu się podnieść ze stołu szklankę z wodą, mówiąc przy tym, że waży ona piećset kilogramów. Zdezinformowany ochotnik poci się i napina, aż nabrzmiewają mu żyły, a szklanka ani drgnie. Jak to możliwe? Umysł poddanego eksperymentowi święcie wierzy, że szklanka waży pół tony. Ażeby rzeczywistość zgodziła się z percepcją, umysł ten wysyła sygnał aktywujący mięśnie, które zwykle podnoszą przedmioty, ale jednocześnie wysyła sygnał przeciwstawny, uaktywniając mięśnie odpowiedzialne za opuszczanie tych przedmiotów. Komórki, tkanki i narządy nie podają w wątpliwość informacji otrzymywanych z układu nerwowego. Z taką samą gorliwością reagują na postrzeżenia prawidłowe, sprzyjające życiu, jak i na błędne, prowadzące do autodestrukcji.

Skoro zatem mamy efekt placebo i sami możemy się uzdrowić, to mamy również efekt nocebo. Wiara we własną podatność na chorobę się urzeczywistni.

„Prawie każdy z nas nieświadomie przyjął pewne ograniczające, prowadzące do samosabotażu błędne postrzeżenia, które podkopują później nasza siłę, zdrowie i możliwości realizacji pragnień.”

Kontrola

W każdej chwili mamy kontrolę nad ekspresją naszych genów. Nasz kod genetyczny jest ciągle przebudowywany pod wpływem doświadczeń życiowych. Nasze postrzeżenia i reakcje kształtują naszą biologię i zachowanie. I nagle okazuje się, że z bezwolnych ofiar naszych genów stajemy sie ich panami.

Wyniki różnych badań potwierdziły, że nie istnieje żaden gen odpowiedzialny za uzależnienie, który przesądza o naszym losie, podobnie jak nie ma genu, który ostatecznie decyduje o naszym wzroście.

Jeżeli jesteś przekonany o swoim skazaniu na kod genetyczny, z którym sie urodziłeś i którego nie możesz zmienić, to blokujesz swój rozwój, pozostając bezsilnym wobec zachowań, które pragnąłbyś zmienić.

„Myśli, które stale podtrzymujesz w umyśle, stają się twoją rzeczywistością.”

Co ciekawe sam David Buss, psycholog zajmujący sie psychologią ewolucyjną w jednym ze swoich dzieł pisze: „Teoria determinizmu genetycznego – zgodnie z którą to geny wywołują określone zachowania, bez żadnego wpływu ze strony środowiska – jest po prostu błędna.

Przykładem niech będą zrogowacenia skóry. Nie mogłyby one zaistnieć, gdyby nie wykształcił się mechanizm produkowania dodatkowego naskórka, połączony ze środowiskowym bodźcem powtarzających się obtarć skóry. Chcąc więc wytłumaczyć zjawisko zrogowacenia skóry w kategoriach teorii ewolucji, nie powiemy nigdy: „zrogowacenia są uwarunkowane genetycznie i występują niezależnie od wpływów środowiska”. Są one natomiast rezultatem szczególnej formy współoddziaływania wpływów środowiska (powtarzające się obtarcia skóry) oraz mechanizmów adaptacyjnych, reagujących na powtarzające się obtarcia produkcją dodatkowego naskórka. Adaptacje rozwinęły się tylko dlatego, że dzięki nim żywe organizmy mogły radzić sobie z problemami wynikającymi z uwarunkowań środowiskowych.”

Pomiędzy bodźcem a reakcją człowiek ma wolność wyboru

„W wolności wyboru zawierają się te wyjątkowe zdolności czyniące nas ludźmi. Oprócz samoświadomości, mamy wyobraźnię – umiejętność tworzenia w umyśle czegoś spoza naszej obecnej rzeczywistości. Mamy sumienie – głęboko wewnętrzną świadomość, co jest dobre, a co złe, świadomość zasad, które kierują naszym postępowaniem, i poczucie tego, na ile nasze myśli i działania są z nimi w harmonii. Mamy też wolną wolę – zdolność do działania na podstawie samoświadomości, niezależnie od wszelkich innych wpływów.” Sthepen R. Covey

Warto się zastanowić, czy przez wieczne utwierdzanie sie w przekonaniu, że tacy już jesteśmy, bo tacy się urodziliśmy, nie tworzymy w swoim mózgu programów stanowiących samospełniające się proroctwa.

Pamiętaj, że twoje fałszywe przekonanie, które staje się dominującą myślą, w następnej kolejności będzie powtarzalnym, wyuczonym zachowaniem.

Po prostu zmień instrukcje, które przekazujesz swoim komórkom. Przypomnij swoim komórkom o ich zdrowi. Uczyń z tego codzienną medytację, regularnie przekazując im następującą informację:
Dobre samopoczucie fizyczne jest dla mnie czymś naturalnym. 
Brak napięcia jest dla mnie czymś naturalnym. 
Pełne zdrowie jest naturalne dla wszystkich moich komórek. 
Spokój umysłu i serca jest dla mnie czymś naturalnym.
Jestem zjednoczony ze swoim Źródłem i wszystko jest w porządku.

Twój organizm podąży za twoją świadomą intencją.

Pamiętaj, jeśli wierzysz nawet na 99,9 procent – nie wierzysz.

„Wielki umysł jest czymś, co da się wyrazić, a nie czymś, co można pojąć. Wielki umysł doświadcza wszystkiego w obrębie siebie.”

Na podstawie: 

John Flaherty "Bez Uzależnień"
 
Roman Tokarczyk „Prawo narodzin, życia i śmierci” Buss D. M., Psychologia ewolucyjna 

„7 nawyków skutecznego działania” - S. Covey
 
"Przeskok ewolucyjny - od kryzysu do życia w harmonii" Bruce H. Lipton, Steve Bhaerman

12 symptomów świadczących o tym, że funkcjonujesz na niskim poziomie wibracji …

Wibracje to rodzaj energii, którą wypromieniowujesz, to siła życiowa, która przepływa przez twoje ciało i kieruje twoim życiem, wliczając w to ludzi i zdarzenia, które do siebie przyciągasz.

Wibracje oczywiście będą się zmieniać. Jednego dnia będą wysokie innego niskie, niczym sinusoida. Niemniej jeśli będą one na niskim poziomie przez zbyt długi czas, mogą stanowić dla ciebie zagrożenie.

Z początku, bycie świadomym własnego poziomu wibracji może być trudne, ponieważ wpływają one na to jak postrzegasz rzeczywistość.

Niskie wibracje mogą sprawić, że będziesz czuł się zmęczony, chory, utracisz kontakt ze swoją intuicją i prawdziwą mądrością.

12 oznak wskazujących, że twoje wibracje i energia są na niskim poziomie

Pogrążanie się w żalu, rozpamiętywanie przeszłości

Jeżeli rozgrzebujesz i rozpamiętujesz swoje przeszłe pomyłki albo pogrążasz się w żalu za tym co minęło, tkwisz ciągle w przeszłości. Nie istniejesz tu i teraz, hamujesz swój potencjał i szansę na zmianę sytuacji. Wyższe wibracje pozwolą Ci rosnąć tu i teraz i stać się lepszą osobą w przyszłości. Pamiętaj, każdy błąd, każda pomyłka, każda trudna sytuacja czegoś nas uczy i ma jakiś cel, dlatego zmierz się ze swoim smutkiem i żalem, może ci nawet towarzyszyć przez pewien czas, ale później pozwól mu odejść.

Oskarżanie innych o twoje problemy

Niskie wibracje będą ograniczać twoją perspektywę i odbierać siłę oraz kontrolę, którą powinieneś mieć nad własnym życiem. Mogą również sprawić, że uwierzysz iż ktoś albo coś jest odpowiedzialne za twoje problemy. Kiedy nie potrafisz patrzyć na rzeczy i sprawy z szerszej perspektywy, możesz mieć tendencję, by obwiniać innych, zamiast wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie.

Oskarżając innych, nie zdajesz sobie sprawy, że odbiera ci to siły i energię, nie pozwala ruszyć z miejsca. Weź pełną odpowiedzialność za własne życie, a przejmiesz nad nim kontrolę.

Syndrom ofiary

Możesz myśleć, że coś jest nie tak ze światem, ponieważ nie daje Ci szczęścia, na które zasługujesz. Dopiero kiedy zrozumiesz, że całe twoje cierpienie bierze się z wewnętrznego świata, z programów, które wytworzyłeś i które przyswoiłeś, wtedy zdasz sobie sprawę, że jedynie praca nad samym sobą przyniesie ci równowagę i uzdrowienie. Sam kreujesz swoją rzeczywistość i przyciągasz dokładnie to, co masz wykute w podświadomości.

Osądzanie

Osądzając innych, tak naprawdę ścigasz własny cień, nie zdając sobie z tego nawet sprawy. To czego w sobie nie lubisz, nie lubisz także u innych. To prawdziwa ironia, kiedy osądzamy innych, tak naprawdę osądzamy samych siebie. Jeżeli potrafisz zaakceptować swój własny cień, znacznie łatwiej będzie ci zaakceptować błędy, popełniane przez innych, a twoje wibracje wzrosną.

Potrzeba, by zawsze mieć rację

Niepewność może pchać cię w kierunku, by zawsze mieć rację. Doszukując się błędów u innych, próbujesz dominować i dokarmiać swoje ego. Możesz unikać sytuacji, w których jesteś w błędzie, ponieważ pozbawia cię to pewności siebie, czyni słabym i bezbronnym. Niemniej jeśli choć raz uda ci się przełamać ten nieszczęsny paradygmat „Ja vs ty” i zaakceptować własne słabości oraz fakt, że nie jesteś wszechwiedzący, wszechmocny i wszechmądry, wewnętrzny spokój i wyższe wibracje będą w twoim zasięgu.

Życie w strachu

Każdego dnia możesz podejmować decyzje pod wpływem strachu i unikać nadarzających się okazji i możliwości. Strach przypomina ci, że gdzieś tam może czyhać potencjalne niebezpieczeństwo. Jeśli go nie przezwyciężasz, z czasem stajesz się jego niewolnikiem. Będzie on obniżał twoje wibracje, dopóki nie znajdziesz w sobie odwagi, by coś zmienić. Kluczem jest miłość i akceptacja dla siebie oraz otaczającego cię świata, ona pomoże ci pokonać strach.

Kupowanie rzeczy, których nie potrzebujesz

Kupowanie coraz większej ilości rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujesz, jest wyraźnym znakiem, że poziom twoich wibracji się obniża. W rzeczywistości, to co może naprawdę uczynić cię szczęśliwym, nie ma wymiaru fizycznego i nie są to rzeczy materialne. Zamiast więc kupować rzeczy, które dadzą złudne poczucie satysfakcji na kilka dni, zamień to na rzeczywiste doświadczenia i związane z nimi dobre wspomnienia.

Poczucie winy

Poczucie winy może być rodzajem szantażu, którego używasz przeciwko sobie. Możesz nie robić pewnych rzeczy, ponieważ twoim zdaniem unieszczęśliwi to innych, albo inni źle cię ocenią. Ale czy siedzisz w czyjejkolwiek głowie? Skąd możesz wiedzieć, co tak naprawdę inni myślą albo czują? Nie pozwól sobie na cierpienie z powodu poczucia winy, jeśli nie jest to konieczne, jeśli wiąże się jedynie ze sprostaniem wyimaginowanym standardom, stawianym przez innych. Nigdy wszystkim nie dogodzisz, a jeśli ciągle starasz się zadowalać ludzi dookoła, zobaczysz jak szybko zaczną przesuwać granice, i cię wykorzystywać. Niestety taka jest natura osób, którym brakuje samoświadomości.

Tak długo, jak postępujesz właściwie, nie musisz czuć się winny. Nie wszystko co dobre, dla ciebie, będzie takie dla innych ludzi. Porzuć więc poczucie winy i stawaj się lepszym człowiekiem we własnych oczach, wtedy przyciągniesz osoby, które nie będą ciągle podwyższać poprzeczki, ale docenią cię i pomogą się rozwijać (zobacz także Towarzysze duszy).

Limity i ograniczenia

granice

Harlan Coben

Prawdziwą granicą jest wszystko to, w co wierzymy i co myślimy. Wiele z ograniczeń, które posiadasz może oczywiście być zdrowa i konstruktywna, ale są też takie, które powstrzymują cię przed życiem całą pełnią, przed wykorzystaniem całego potencjału. Nie wytworzyłeś tych limitów sam, zostałeś tak zaprogramowany przez rodzinę, kulturę, otoczenie itd. często gdy byłeś jeszcze zbyt młody, by zdać sobie z tego sprawę i się temu przeciwstawić. Teraz gdy dorosłeś, czas rzucić tym gusłom 😉 i wierzeniom wyzwanie.

Zamartwianie się

Zamartwiasz się wtedy, kiedy nie ufasz sobie wystarczająco. Możesz się obawiać, że sprawy pójdą nie tak, że wszystko się zawali, że sobie nie poradzisz. Odpuść sobie potrzebę kontrolowania wszystkiego, a odzyskasz kontrolę nad sobą. Zacznij od ufania sobie i pozwól podświadomości, by kierowała cię na właściwą ścieżkę.

Opieranie się zmianom

Jeśli twoje wibracje są niskie, możesz poszukiwać stref komfortu i każdą zmianę postrzegać jako przerażającą. Niemniej, kiedy uświadomisz sobie, że tak naprawdę wszystko ciągle się zmienia, zdasz sobie sprawę, że ty również możesz dać szansę zmianom. Nie musisz ich powstrzymywać, żeby zachować złudne poczucie bezpieczeństwa. Opierając się im powstrzymujesz swój wzrost. Naucz się być otwartym na nowe możliwości.

Nikt z nas nie wie dokładnie co przyniesie przyszłość, ale jeśli twój umysł jest otwarty, będziesz kochał bez osądzania, żył bez oczekiwań i odczuwał bez oceniania. To jedyna droga do szczęścia.

Bądź na tak, bo nic dobrego nie przytrafia się ludziom, którzy ciągle mówia nie.

Powierzanie swojego życia innym

Ścieżka, którą idziesz jest twoją własną i nikt nie może zaprojektować twojego życia, albo zmienić go za ciebie. Musisz iść własną drogą, bez względu na sytuację w jakiej aktualnie się znajdujesz. Tak długo, jak jesteś otwarty na introspekcję, tj. samoanalizę, jest dobrze. Poznaj prawdziwego siebie i bądź za siebie odpowiedzialny.

*

Bo to ty jesteś zmianą, której oczekujesz …

Może cię również zainteresować:

Ego – maska którą większość z nas nosi przez całe życie

Na podstawie:

„Twelve symptoms of low vibrations” Balance & Sounds