„…were all the fountains of the great deep broken up…” – czyli śladami Biblijnego Potopu

deluge

Historia Potopu opowiedziana w Biblii, zajmuje w niej poczesne miejsce. Biblia poświęca mu nawet więcej miejsca niż samemu stworzeniu świata. Cztery z pierwszych jedenastu rozdziałów Księgi Rodzaju opisują wielki Potop za dni Noego. Z kart Biblii wyłania się obraz tej katastrofy wodnej jako największego fizycznego wydarzenia w historii Ziemi. Nic porównywalnego z Potopem nie wydarzyło się do tej pory. Potop oznaczał koniec piękna świata stworzonego przez Boga jako doskonałego miejsca dla człowieka. Oznaczał też początek nowego świata, będącego tylko bladą kopią pierwotnej chwały. W całej zapisanej historii Ziemi – Potop, może za wyjątkiem Upadku, wywarł największy wpływ na wygląd i warunki, jakie panują na naszej planecie. Jeśli Potop Noego rzeczywiście miał miejsce, to roli tej olbrzymiej katastrofy nie może pomijać żaden biolog, geolog, czy badacz historii Ziemi.

Przez całe wieki uczeni i teologowie przypisywali liczne cechy Ziemi wpływowi wielkiego Potopu Noego. Czasy te jednak już minęły. Dzisiaj podręczniki i monografie naukowe poświęcają wiele stron wpływowi wody i lodowców w kształtowaniu powierzchni Ziemi, ale nie wspominają nic o Potopie, najwyżej mówią o nim jako o historii biblijnej, nie zaś jako o historycznym fakcie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fundamentalna niezgodność geologii ewolucyjnej i Słowa Bożego. Warto jednak jeszcze raz przyjrzeć się temu wydarzeniu w oparciu o pewne dostępne fakty naukowe i obserwacje.

KOLUMNA GEOLOGICZNA

Każdy przynajmniej w szkole coś na ten temat słyszał, a wygląda ona mniej więcej tak:

kolumna geologiczna

Powstaje jednak pytanie: Skąd wzięły się datowania warstw geologicznych?

Utworzono je na bazie obserwacji tempa odkładania się osadów na dnie jezior i innych zbiorników wody stałej. Jest to tzw. uniformistyczna metoda odkładania warstw. Pierwszym, który zaproponował uniformizm w geologii, był Karol Lyell (nomen omen z wykształcenia prawnik). Twierdził on, że milimetry rocznego depozytu przełożone na grubość warstw osadowych różnych formacji geologicznych, dają nam milionowe datowania. A jak właściwie dokonuje się tego datowania? Dosyć zabawnie, otóż warstwom nadaje się wiek w oparciu o znajdowane w nich skamieliny, a skamieliny datuje się przy pomocy warstw. Jest to błąd logiczny. Poza tym skąd pewność, że w przeszłym okresie proces odkładania osadów, przebiegał w takim samym tempie jak obecnie. Można posłużyć się tutaj przykładem:
Wchodzimy do kuchni i w zlewie stoi szklanka, do której z kranu kapie woda. Jakie dane musimy posiadać, żeby obliczyć długość trwania tego procesu? Musimy znać objętość kropel, ale również wiedzieć, czy woda cały czas kapała w takim samym tempie. Czy czasem nie było chwil, gdy nie kapała wcale, albo na przykład lała się ciurkiem. Bez tej wiedzy nigdy nie podamy dokładnie momentu, w którym szklanka zaczęła się zapełniać.

Czy nie zachodzi tu analogia, w stosunku do tempa odkładania się warstw osadowych? Odpowiedź wydaje się oczywista. Nie ma pewności, że tempo odkładania skał osadowych cały czas było takie samo. Co ciekawe nigdzie na świecie warstwy skalne nie leżą dokładnie w takiej kolejności, jak przedstawiają to podręczniki. Często wielu z tzw. okresów geologicznych w nich brakuje, są także miejsca, w których warstwy są ułożone w odwrotnej kolejności niż zakłada teoria ewolucji. Chodzi tu m.in. o góry Matterhorn (Szwajcaria, Włochy), Mythen (Szwajcaria), Heart (Wyoming, USA), Empire (Arizona), czy też formację górską w Glacier Park w Montanie. Aby poradzić sobie z tym problemem, ewolucjoniści wpadli na pomysł ‚wędrujących gór’ – twierdzą oni, że góry takie wędrowały od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów, by trafić w końcu na swoje miejsce. Poza fizyczną niemożliwością takich wędrówek – wiele z tych skał nie ma wystarczającej wewnętrznej spoistości, by pokonać większy napór – nie odnaleziono tam żadnych dowodów na takie wędrówki: żadnych rozdartych warstw czy wyżłobionych skał. 

Jak zatem i kiedy powstały warstwy skał osadowych?

Na początku tego postu czytaliśmy o biblijnym Potopie, czyli ogólnoświatowej zagładzie, która zgodnie z Pismem Świętym objęła całą naszą planetę. Warstwy skał osadowych ukształtowały się właśnie w czasie tego kataklizmu. Takie formacje, bez śladów wzrostu roślin czy erozji między warstwami, nie mogłyby powstać w wyniku sukcesywnego nanoszenia osadów przez tysiące czy setki tysięcy lat.

Dlaczego można wysunąć twierdzenie, że sprawcą był właśnie Potop? Warstwy skał osadowych spotyka się na powierzchni całej Ziemi. Powstały one w wyniku działania wody. Jak wiemy woda, w szczególności powodziowa, zmywa luźną ziemię i materiał skalny, rozpuszcza substancje chemiczne, a czasem nawet porywa większe głazy. Tak powstają osady. Często są one zmieszane ze szczątkami żywych organizmów (które później mogą ulec fosylizacji). Wody niosą osady ze sobą i mogą pozostawić je w innym miejscu. W miarę upływu czasu, te miękkie, błotniste osady twardnieją i wiele z nich wygląda jak skalne warstwy na obrazku poniżej:

Layers

źródło: www.educateforlife.org

Eksperyment:

naukowiecAby zrozumieć jak przebiega proces odkładania się osadów, przeprowadźcie następujący eksperyment: weźcie trochę ziemi i piasku do szklanego słoika, dodajcie wody i porządnie zamieszajcie słojem. Następnie obserwujcie jak materiał osiada w ładne staranne warstwy. Teraz wyobraźcie sobie, że to samo dzieje się na na gigantyczną skalę. Wszechogarniające wody Potopu mogły wręcz wydzierać ziemię i roślinność, a następnie osadzać je w innych miejscach w warstwy.

Podobne rzeczy można zaobserwować w czasie przypływów, kiedy narastające fale odkładają warstwa po warstwie piasek i muł. Czasem możesz zobaczyć tego rodzaju warstwowe formacje na plażach po sezonie monsunowym. To samo dotyczy wielokrotnie powtarzających się powodzi. Niemniej, skały osadowe, które występują na całej Ziemi, nie są rezultatem licznych lokalnych powodzi, albo przypływów występujących przez miliony lat. Uformowały się szybko, w czasie kataklizmu jakim był Wielki Potop. Stopniowy proces nie wyjaśnia, ułożenia warstw skalnych bez żadnych śladów erozji między nimi. Sama wielkość warstw skał osadowych i ich powszechne występowanie, jest wymownym śladem po ogromnej ogólnoświatowej powodzi. Wydarzenie to było dobrze znane w dawnych czasach i przekazywane w formie różnych zapisów i przekazów ustnych. Niestety współczesne społeczeństwo, zapomniało o tej strasznej historii i porzuciło ją. Świat naukowy i akademicki błądzi po omacku, tworząc niesatysfakcjonujące i w większości wymyślone teorie na temat naszego pochodzenia. 

Ucieczka w miliony lat 

Brak dowodów na proces ewolucji doprowadził do użycia sztuczki, polegającej na odwołaniu się do milionów lat. Skoro nie można doświadczyć ewolucji dziś, twierdzi się, że zmiany ewolucyjne są tak powolne, że można je obserwować tylko na przestrzeni milionów lat. Oznaczałoby to, że z ludzkiej perspektywy nigdy nie będziemy mogli zaobserwować działania takiej ewolucyjnej zmiany. Każe nam się wierzyć, że w przyrodzie zachodzą zmiany, których nie da się zaobserwować. Taka postawa ma więcej wspólnego z wiara niż z nauką. (…) Miliony lat są wybiegiem logicznym również dlatego, że jeśli proces ewolucji musi trwać miliony lat, to dziś powinien zakończyć się rozwój jakiegoś gatunku, który rozpoczął swój proces ewolucyjny miliony lat temu. A zatem powinniśmy obserwować pojawienie się nowych gatunków, których proces ewolucji już dobiega końca, po tylu latach oczekiwania. Takich gatunków jednak nie ma! (…) Teoria ewolucji jest pułapką logiczną, gdyż nie jest możliwe dowieść zmian, które z założenia są niemożliwe do zaobserwowania przez biologów. Jednocześnie przyrodnicy obserwują realne zmiany w przyrodzie, które można badać i dowieść, a które przeciwstawiają się teorii ewolucji. Tymi zmianami jest zanikanie gatunków. Zmniejszenie się bioinformacji.

Skamieliny i inne problemy z tezą uniformistyczną

Na całym świecie można znaleźć skamieniałe drzewa stojące pionowo objęte kilkoma warstwami geologicznym, są to tak zwane skamieliny wielostrefowe. Czy czekały kilka milionów lat na dalsze zasypanie? Chyba oczywiste jest, że zostały zasypane w czasie jakiejś pojedynczej katastrofy.

Przykłady: W kopalni odkrywkowej w Niemczech znaleziono liczne skamieniałe pnie drzew. Miały one 6 i więcej metrów i przechodziły przez kilka warstw skalnych. 

tree's fossils

Obecność dużej ilości różnego rodzaju skamielin dowodzi, że coś niezwykłego wydarzyło się w przeszłości geologicznej Ziemi. Dzisiaj na dnie jezior nie są zasypywane zdechłe zwierzęta. Są one zjadane przez padlinożerców i rozkładane. Nie powstają więc szczątki kopalne dla przyszłych paleontologów. Zwierzęta trafiają do zapisu kopalnego jedynie w wyniku katastrof, gdy są przysypane, ot chociażby jak w przypadku wybuchu Wulkanu Św. Heleny (aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj). Stąd można wyprowadzić wniosek, że aby doszło do procesu fosylizacji, muszą być spełnione następujące warunki:

  • nagła śmierć
  • nagłe przysypanie materiałem skalnym
  • nagłe duże ciśnienie

Jedynie katastroficzne wydarzenia jakie miały miejsce w czasie Potopu, mogły sprawić, że zwierzęce i ludzkie szczątki zostały pogrzebane wystarczająco szybko, by zachowały się w formie skamielin. A gdzie odnajdywana jest większość z nich? W skałach osadowych.

fish fossils
fossils

 W połowie lat ’40 XX w dr Frank C. Hibben archeolog z Uniwersytetu Nowy Meksyk dowodził ekspedycją na Alaskę, poszukującą ludzkich szczątków. Szczątki, które znalazł nie były jednak ludzkie, odkrył za to ogromne połacie terenu, wypełnione mułem, wymieszanym ze szczątkami mamutów, mastodontów, wielu rodzajów bizonów, koni, wilków, niedźwiedzi i lwów. Na północ od miasta Fairbanks na Alasce, Hibben i jego współpracownicy obserwowali, jak buldożery spychają ten częściowo roztopiony muł do śluz. 

fairbanks

Kły i kości zwierząt, tusze w różnych stopniach rozkładu, w większości porozrywane i porozciągane przez jakąś niewyjaśnioną prehistoryczną katastrofę. Dowód na gwałtowność natury, połączony z odorem rozkładających się ciał, był przytłaczający. Pola lodowe, zawierające zwierzęce szczątki, ciągnęły się kilometrami w każdym kierunku (Hibben 1946). Drzewa i zwierzęta, warstwy torfu i mchów, powykręcane i wymieszane razem, jakby jakaś ogromna siła zmiksowała je, a następnie zamroziła w jednolitą masę. Dowody od razu sugerują nienormalne fale pływowe, które ogarnęły Ziemię, porywając i tocząc zwierzęta wraz z roślinnością. Następnie masa ta szybko zamarzła (Sanderson 1960).

Ta masowa zagłada nie jest jednak ograniczona tylko do Arktyki. Na cały świecie można odnaleźć dowody gigantycznej destrukcji, spowodowanej przez działanie wody. W syberyjskiej tundrze odkryto niezliczone ilości zamarzniętych mamutów. Niektóre z nich były tak dobrze zachowane, że ich mięso można było dawać do jedzenia psom należącym do wypraw, jako świeże mięso – po 5tys. lat! 

mamut

W hrabstwie Sioux znajdującym się w Stanie Nebraska na południowym brzegu rzeki Niobrara, można odkryć szczątki zwierzęce noszące ślady długiego i gwałtownego transportu, zanim osiągnęły finalne miejsce „spoczynku”. Skamieniałości są w tak wielkiej ilości i rzadko która znajduje się w swojej naturalnej pozycji. Ogólnie w kamieniołomie Agate Spring na przestrzeni 125 m² znajduje się 164 000 kości, czyli jakieś 820 szkieletów. Przeciętny szkielet ssaka zawiera jakieś 200 kości. Ten teren reprezentuje jedynie jakąś 1/20 części szczątków, znajdujących się na dnie kamieniołomu, uważa się, że cały obszar może zawierać około 16 400 szkieletów różnych zwierząt!

Kilka kilometrów na wschód w innym kamieniołomie odkryto szczątki Stenomylus’a. Stado tych zwierząt zabiła katastrofa. Wielka gwałtowna fala wody zmieszanej z piaskiem i żwirem, która zostawiła ślady na kościach. Dziesiątki tysięcy zwierząt zostało porwanych i poniesionych na nieznaną odległość a następnie roztrzaskanych i porzuconych we wspólnym grobie.  

Okoliczności w jakich odkrywane są szczątki wielu stworzeń, wskazują, że poniosły gwałtowną śmierć, w wyniku działania żywiołu i nie ma tutaj mowy o powolnym wyginięciu w procesie ewolucji.

Następny przykład, który potwierdza, że olbrzymie ilości organizmów morskich spotkała gwałtowna śmierć, można znaleźć w czerwonym piaskowcu, występującym na ponad połowie obszaru Szkocji. Teren ten został opisany przez obserwatorów jako wodny cmentarz z tysiącem różnych miejsc, wskazujących na ten sam scenariusz zniszczenia. Złoża czerwonego piaskowca grubości ponad 45 metrów, pokrywające obszar około 25 tys. kilometrów kwadratowych, wręcz „wykrzykują” dowodami, potwierdzającymi kataklizm o powszechnym charakterze. Znalezione tam skamieniałe ryby, miały nienaturalnie powykręcane ciała. W wielu przypadkach ogon wygięty był w stronę głowy, a kręgosłup wyprostowany, tak jakby ryba zginęła w konwulsjach. 

W Północnych Włoszech, w warstwach skał wapiennych, odkryto tysiące skamieniałych szkieletów. W większości przypadków są one zachowane w całości i bardzo blisko siebie. Wiele skamielin zachowało ślady koloru skóry, sporo z nich jest wtłoczonych w otaczający je materiał, co wskazuje, że ich zasypanie nastąpiło przed rozkładem tkanek miękkich. 

Małże z zamkniętymi muszlami znalezione w różnych miejscach na świecie, są one kolejnym dowodem. Gdy małż umiera, już po kilku godzinach połówki muszli zaczynają się otwierać. Odkrycie zamkniętych małż wskazuje, że zostały zasypane żywcem. Jednym z najlepszych tego przykładów są małże odkryte w pobliżu Halkirk, w kanadyjskiej prowincji Alberta. Wiele z nich jest uwięzionych w krzemieniu, którym prawdopodobnie zostały zalane (musiał mieć postać płynną). W innych miejscach miliony morskich stworzeń zachowało się w początkowo gorącej i płynnej skale, która wylała się na dno oceaniczne. Biblijny opis Potopu wyjaśnia, dlaczego tak się stało. Gdy wytrysnęły „źródła wielkiej otchłani”, na całym świecie doszło do erupcji wulkanicznych, zarówno na lądzie jak i na dnie oceanów. 

shell

Ułożenie ciał wielu skamieniałych dinozaurów wskazuje na ich nagłą i gwałtowną śmierć. Niektóre miały złamaną szyję i ogon, a kształt ich ciałom nadał nurt wody, która je porwała. Odnaleziono też skamieniałości dinozaurów, w zachowaniu przypominające kaczki, których pozycja ciała świadczy o tym, że w momencie śmierci pływały. W takiej pozycji zostały zasypane przez warstwy popiołu wulkanicznego i błota.

Często, w warstwach pyłu wulkanicznego blisko Drumheller, odkrywane są skamieniałe szczątki całych dinozaurów. Wydaje się logiczne, że te potężne gady musiały zostać zasypane nagle, w warunkach kataklizmu. Ewolucjoniści musieli wymyślić wyszukane teorie, by wyjaśnić, dlaczego zwierzęta normalnie nie żyjące w wodzie w niej zginęły. Znaleziono zbyt wiele takich okazów, by przypisać to zjawisko lokalnym wydarzeniom.

Dinozaury znajdowano nie tylko w warstwach ukształtowanych przez powódź. Pojedyncze okazy odkrywano również uwięzione w potężnych krzemieniach, które najprawdopodobniej spadły z nieba. W artykule zatytułowanym „Kości dinozaurów wydobyte ze skał” możemy przeczytać, o dinozaurze znalezionym w pobliżu Huxley, w kanadyjskiej prowincji Alberta, który był przygnieciony 80 tonami krzemienia! Oprócz skamieniałych kości naukowcy znaleźli skamieniałe odciski skóry dinozaura, które pokazywały jak wyglądały te zwierzęta. Jak na podstawie uniformitaryzmu można wyjaśnić obecność odcisków skóry na krzemieniu? Taki dowód, można jedynie logicznie wyjaśnić nagłym zniszczeniem i gwałtowną fosylizacją.

W Loom Poc w Kaliforni odkryto ponad 24 metrowego wieloryba, stojącego na swoim ogonie, otoczonego przez warstwy okrzemek. Okrzemki to mikroskopijne algi stanowiące plankton, które odkładają się na dnie zbiorników wodnych, w tempie około 1 cala (2,54 cm) rocznie. Przy pomocy akumulacji okrzemek, określa się wiek znalezionych skamielin. Czy jednak wieloryb mógł stać tak na swoim ogonie przez miliony lat, podczas gdy okrzemki odkładały się dookoła w warstwy? Brzmi to absurdalnie. Wody Wielkiego Potopu zwyczajnie przyspieszyły proces, przez szybkie przysypanie wieloryba mieszaniną osadów. 

Do dziś dnia odkryto tysiące skamielin w różnych częściach świata, wyraźnie wskazujące na to, że zwierzęta zostały pogrzebane żywcem. Wiele z nich nie zdążyło jeszcze strawić pokarmu, inne miały połamane kości, a zwierzęta zamieszkujące wody, były wciąż w pozycjach pływackich. Za przykład mogą tutaj posłużyć skamieniałe rekiny, znalezione w Ohio (USA). W warstwach skalnych o grubości setek metrów zachowały się zwierzęta różnych rozmiarów. Ich szczątki wskazują, że zginęły w swej normalnej pozycji, jaką przyjmują pływając, czyli brzuchem do dołu. Muł odłożony nad nimi zmiażdżył je tak, że miały grubość jedynie kilku milimetrów. Jak by to było możliwe, gdyby przyczyną były jedynie stopniowe procesy trwające miliony lat?

Większość zwierząt została zasypana masą błota lub popiołu wulkanicznego, albo pogrzebana w lodzie. Te ostatnie są szczególnie zastanawiające, gdyż ludzkość nie zna takiego kataklizmu, który mógłby żywcem zamrozić zwierzęta w czasie lata (w żołądkach zamarzniętych mamutów znaleziono letnią roślinność). Z biegiem czasu naukowcy zaczęli głosić, że ziemię w przeszłości nawiedzało wiele potężnych kataklizmów, takich jak np. ogromne powodzie, jakich ludzkość nigdy jeszcze nie oglądała. 

Krzemień

Konwencjonalne teorie geologiczne sugerują, że krzemień został ukształtowany w ciągu długiego okresu, przez stopniowe przemieszczanie się drobnych cząsteczek żelaza. Warstwy geologiczne w Drumheller w prowincji Alberta poprzetykane są skamieniałościami drzew, organizmów morskich, małży i ostryg. We wszystkich warstwach znaleziono kawałki krzemienia, które prawie zawsze zawierały jakieś formy skamieniałego życia.

Konwencjonalne wyjaśnienie powstania krzemienia, wiąże się z procesem stopniowego przemieszczania się cząsteczek. Jednak dokładne zbadanie jego struktury pokazuje doskonale zachowane fragmenty drewna i innych tkanek roślinnych. Jeden kawałek krzemienia znaleziony w tamtym miejscu zawierał odcisk skrzydeł ważki. Oczywiście proces, który umożliwił przetrwanie tak drobnych szczegółów strukturalnych, nie mógł trwać długo, jak to sugerują geolodzy uniformitarianie. Analiza krzemienia dokonana przez naukowców podczas badań atomowych wykazała, że skały te utworzyły się dzięki procesom cieplnym, a nie przez przemieszczanie się cząsteczek.

Krzemień znaleziony w warstwach popiołu w Drumheller, często zawiera skamieniałe szczątki roślin i zwierząt. Biblijny model podaje bardziej logiczne wyjaśnienie obecności krzemienia. Podczas Potopu, gdy fale morskie tworzyły kolejne warstwy popiołu wulkanicznego i błota, z nieba spadał stopiony materiał pochodzenia siarkowego. To wydarzenie jest opisane, jako „otwarcie się upustów nieba”. Gorące, płynne substancje spadały na materiał organiczny, pozostawiając odcisk przedmiotu, lub zmieniając materiał organiczny w nieorganiczny.

Badanie krzemienia ukazało, że na pewno powstał on pod wpływem wysokich temperatur.

Gdzie tu pasują dinozaury?

dinosaurs

Bóg powiedział Noemu, aby przywiódł pary z każdego rodzaju zwierząt lądowych na pokład Arki, w tym, oczywiście, dinozaury. Dinozaury jako gady rosną przez cały okres życia, z czego wynika, że najstarsze są największe. Na pokładzie Arki znajdowało się ciągle jeszcze dość miejsca dla młodszych. Tak więc dinozaury na pokładzie Arki byłyby najprawdopodobniej młodymi dorosłymi. Jednakże świat po Potopie różnił się bardzo od poprzedniego, posiadał o wiele mniej roślinności oraz zimniejszy i ostrzejszy klimat. Najwyraźniej dinozaury stopniowo zupełnie wymarły. Całkiem możliwe, że polowano na nie do całkowitego wyginięcia, na co wskazuje dużo legend o smokach, których opisy bardzo przypominają dinozaury.

Ile potrzeba czasu na utworzenie skamielin?

Najczęściej pojawiające się w podręcznikach geologicznych wyjaśnienie procesu fosylizacji, jest następujące: proces mineralizacji zachodzi, gdy woda przenikająca minerały zaczyna dostawać się do tkanek, rozpuszczając zawarty w nich materiał organiczny i zastępując go związkiem nieorganicznym (krzemionką) – cząsteczkami pochodzącymi z wody.

Istnieje fałszywe przekonanie, jakoby powstanie jakiejkolwiek skamieliny zajmowało tysiące lat i nikt nie dokłada starań aby uświadomić ludziom, że taki proces trwa czasami tylko od kilkunastu do kilkuset lat w zależności od warunków i materiału, który ulega procesowi fosylizacji.

W 1980 r. w zachodnim Teksasie niedaleko miasteczka Iraan znaleziono but kowbojski z częścią skamieniałej nogi ludzkiej. Okazało się, że but został wyprodukowany przez firmę M.L. Leddy z San Angelo w Teksasie, która rozpoczęła działalność w 1936 roku. Ten akurat rodzaj buta wyprodukowano we wczesnych latach 50-tych XX wieku. Tak więc całkowita fosylizacja fragmentu nogi ludzkiej zajęła nie więcej niż 30 lat.

Ciekawą rzeczą jest to, iż z jednej strony w podręcznikach szkolnych mówi się o procesie fosylizacji trwającym tysiące i miliony lat, z drugiej zaś strony zamieszcza się w nich często zdjęcia przedstawiające kopalne liście, meduzy i wszelkie bezkręgowce. (…) Jeżeli proces fosylizacji jakiejś rośliny trwa tysiące lat, to jak można tu mówić o powstaniu skamieliny? Tak delikatne struktury jak liście, skrzydła owadów czy ciała meduz rozkładają się błyskawicznie i często już po kilku tygodniach są tak zniszczone, że w ogóle nie nadają się na potencjalny materiał do utworzenia skamieliny.

Jak więc utworzyły one skamieliny? Najbardziej logicznym wyjaśnieniem jest teza, że wszystko musiało zostać zasypane grubą warstwą materiału, pochodzącego z jakiegoś kataklizmu. Bardzo wysokie ciśnienie i temperatury były ważnymi czynnikami w procesie fosylizacji. Warstwy osadowe nie zostały uformowane w ciągu wielu milionów lat przez stopniowe osadzanie, lecz powstały w wyniku nagłej, powszechnej i wzmożonej aktywności pływów morskich, znaczącego przemieszczania się mas lądowych i aktywności wulkanicznej.

Wszędzie było morze

Istnieje wiele przykładów potwierdzających wystąpienie ogólnoświatowego kataklizmu. Skamieniałości odkryte do tej pory wskazują, że organizmy wszystkich gatunków zachowane w różnych warstwach Ziemi, ułożeniem swojego ciała wskazują, że zostały nagle zasypane za życia. Nie zginęły śmiercią naturalną i nie były stopniowo pokrywane materiałem osadowym. Szczątki szkieletowe tysięcy odmian ryb znaleziono w postaci skamielin prawie w każdej części świata. Aby wyjaśnić obecność organizmów wodnych na obszarach dziś pozbawionych wody, geolodzy zaproponowali tezę, że w ciągu milionów lat olbrzymie powierzchnie lądowe stopniowo obniżały się poniżej poziomu morza. Następnie po upływie kolejnych milionów lat tereny te ponownie się wypiętrzyły, zostawiając na lądzie pozostałości skamieniałych organizmów morskich. Geolodzy będący zwolennikami teorii ewolucji twierdzą, że te skamieniałości były stopniowo pokrywane warstwami ziemi dzięki naturalnym procesom osadowym. Taki proces fosylizacji nasuwa wiele pytań, domagających się odpowiedzi. Delikatna i zawiła struktura wielu skamieniałych organizmów morskich potwierdza koncepcję, że tak dokładne jej zachowanie, można zawdzięczać jedynie nagłemu zasypaniu organizmów. W zasadzie liczne skamieniałości ryb pochodzące z całego świata pokazują, że ich śmierć nastąpiła w ułamku sekundy. Zginęły w pozycji wyrażającej strach. Najprawdopodobniej zostały przygniecione masą błota, które odcięło dostęp tlenu i wyeliminowało działanie bakterii. Następnie woda zaczęła przedostawać się do tkanek, rozpuszczała zawarty w nich materiał organiczny i stopniowo zastępowała go krzemionką. 

 

Odkrycia naukowe wcale nie dyskredytują Biblii i jej relacji o globalnym Potopie. Jedynie interpretacja owych odkryć, dokonywana przez świeckich badaczy, ma na celu podtrzymanie wcześniejszych teorii naukowych, które są piękne jedynie w encyklopediach i podręcznikach szkolnych.

***

W sześćsetnym roku życia Noego, w miesiącu drugim, w siedemnastym dniu tego miesiąca, w tymże dniu wytrysnęły wszystkie źródła ogromnej głębiny wodnej i otworzyły się upusty niebios.”

Zobacz także:

Góra Świętej Heleny – zaprzeczeniem aktualizmu geologicznego

Za górami za lasami i miliony lat temu … a może jednak całkiem niedawno

Przedpotopowe sklepienie ochronne

Od raju utraconego do potopu

Dreadnoughtus

Wczesne migracje ludów po potopie

Kaniony podmorskie

Forbidden land

Grzbiet Północnoatlantycki był kiedyś powyżej poziomu morza

Interesujący artefakt w piaskowcu dewońskim

Podeszwa buta

Ancient Green Sahara

Znaleziska z Aix-en-Provence

źródło:
Globalny Potop musiał pozostawić globalne ślady
Gdzie tu pasują dinozaury?
U podstaw dyluwiologii
Answers in Genesis
Kolumna geologiczna - fałszerstwo
Reklamy

4 thoughts on “„…were all the fountains of the great deep broken up…” – czyli śladami Biblijnego Potopu

  1. Obserwator Thomas pisze:

    Cześć 🙂 Fajnie sklejony wpis, nie widziałem zbyt dużo komentarzy więc postanowiłem zostawić jeden, wiem jak ważne jest to aby autor poczuł, że to co on robi dociera innych 🙂
    W sumie tak się zastanawiałem jak ja tu trafiłem i zupełnie nie pamiętam ale podoba mi się to co robisz, naprawdę ciekawe wpisy 🙂
    Z Bogiem

  2. waszti pisze:

    Dziękuję za ten sympatyczny wpis 🙂 ze statystyk zauważyłam, że temat cieszy się sporym zainteresowaniem … ważne żeby ludzie wiedzieli, że jest jakaś alternatywa tłumacząca rzeczywistość, przeszłość geologiczną i naturę zjawisk … ‚bo obok wielkiej bramy zawsze jest mała furtka’ 🙂

    pozdrawiam

  3. paw pisze:

    Niestety bardzo niewielu ludzi wierzy w teorie inne niż oficjalne. To stawia Cię w szeregu wyznawcy teorii spiskowych czyli oszołoma, którego trzeba unikać. Nieważne jak logicznych argumentów użyjesz: przecież nie możesz wiedzieć lepiej niż wybitni naukowcy. Tak czy inaczej blog jest bardzo ciekawy, zawsze z niecierpliwością czekam na nowy wpis. Bardzo interesuje mnie energia, która jest w ludziach i która nas otacza. Myślę, że jest ona mierzalna i można określić rozmiar i rodzaj ładunku energetycznego u człowieka, tyle że nauka jak ognia unika tego obszaru, bo musiałaby poruszyć temat duchowości.

    • waszti pisze:

      Ludziom wygodniej jest mieć swoich naukowców, swoich kapłanów, swoich lekarzy itd. Zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego. Dlatego świat wygląda jak wygląda … chciwość, lenistwo, kłamstwo … zamiatanie ważnych spraw pod dywan. Lepiej więc żyć na obrzeżach takiego chorego świata 😉
      Co do energii, tkwiącej w człowieku – zgadzam się, chociażby aura otaczająca każdego z nas. Mamy w sobie ogromny potencjał, ale zapomnieliśmy o tym i daliśmy się wtłoczyć w ramy. Energia jest z nas wysysana przez machinę społeczną i niektórych ludzi.
      Jeżeli nie znasz, to polecam wykłady Bruce’a Liptona rzucające nowe światło na naszą fizyczność i sferę duchową oraz ich wzajemne powiązanie:

      Nasze serce wytwarza silne pole elektromagnetyczne, które może wpływać na rzeczywistość i otaczających nas ludzi. Im pozytywniejsze mamy nastawienie tym to pole jest większe 🙂

      „Do not go where the path may lead, go instead where there is no path and leave a trail.”
      Ralph Waldo Emerson

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s