Silence … manipulować i uciszyć … taktyki stosowane przez socjopatów cz. 1

Toksyczni ludzie, tacy jak psychopaci, narcyzy oraz wszyscy zdradzający aspołeczne wzorce postępowania, włączają swoje zachowanie w relacje, które tworzą. Ostatecznie prowadzi to do wykorzystania, poniżenia i ranienia ich partnerów, członków rodziny oraz przyjaciół. Stosują oni rozmaite taktyki, które wykrzywiają rzeczywistość ofiar i odwracają odpowiedzialność. Oczywiście ci, którzy nie są narcyzami czy inną formą typów aspołecznych, również mogą przejawiać takie zachowania, niemniej socjopaci użyjwają ich wyjątkowo często i z wielką mocą, by w ten sposób uciec przed odpowiedzialnością za swoje czyny.

Jakie taktyki mogą zatem stosować toksyczni ludzie, aby cię uciszyć i poniżyć:

Manipulacja

Manipulację stosowaną przez psychopatów można opisać w trzech zdaniach: „To się nie wydarzyło”, „Wymyśliłeś/aś sobie to” i „Czy ty jesteś szalony/a?”

Jest to chyba jedna z najbardziej podstępnych taktyk, ponieważ ma za zadanie zniekształcic i zniszczyć twoje spojrzenie na rzeczywistość. Pożera twoją zdolność ufania samemu sobie, ufania intuicji. Stajesz się niezdolny, by walczyć o sprawiedliwość, by powstrzymać kogoś przed wykorzystywaniem cię, poniżaniem i złym traktowaniem, ponieważ ciągle wydaje ci się, że to w tobie jest problem, że to co się dzieje jest twoją winą.

Kiedy psychopata, narcyz albo socjopata (w art. określenia te zastosowano zamiennie, każdy z tych typów może przejawiać wymienione zachowania), próbuje tobą manipulować, możesz zacząć przekonywać samego siebie, że to on ma rację. W ten sposób starasz się zmienjszyć dysonans poznawczy, który często się pojawia. To walka między dwoma skrajnymi spojrzeniami na rzeczywistość, twoim i jego. Psychopata o tym wie, dlatego stara się tak na ciebie wpłynąć, byś przestał ufać własnemu osądowi. Zawsze więc pytaj siebie: Czy ta osoba ma rację? Czy mogę jej ufać? Co podpowiada mi doświadczenie?

Zamiast poddawać się manipulacji, gruntownie przyjrzyj się rzeczywistości. Zapisz to co się wydarzyło. Porozmawiaj z kimś zaufanym, kto pomoże ci trzeźwo spojrzeć na daną sytuację. Posiadanie grupy wsparcia, może cię przekierować  na właściwą ścieżkę.

Dlatego właśnie psychopaci starają się odciąć swoje ofiary od przyjaciół, rodziny, otoczenia, tak by nikt nie pomógł im dostrzec prawdy.

Pamiętaj, zdrowe relacje to takie, w których każde z was, oprócz wspólnego świata ma też własny, w tym swoich znajomych i zainteresowania. Jedynie życie zbudowane na zasadzie partnerstwa, przynosi szczęście i ma trwałą wartość.

Projekcja

Projekcja, to krótko mówiąc narcystyczny mechanizm obronny przypisywania innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Jest ona jednym z głównych znaków rozpoznawczych toksycznych ludzi, cierpiących na chroniczną niemoc dostrzegania znaczenia swoich niewłaściwych czynów i używających wszelkich możliwych metod, by nie ponosić za nie odpowiedzialności.

Oczywiście w różnym stopniu, każdy z nas stosuje projekcję, niemniej zdaniem dr Martinez-Lewi’ego (eksperta w dziedzinie narcystycznych osobowości), te używane przez narcyzów i wszelkiej maści psychopatów są ekstremalnie niszczące. Zamiast uświadomić sobie własne wady, niedoskonałość i popełniane błędy, złośliwy narcyz zrzuci je na niczego nie podejrzewającą ofiarę. Na dodatek zrobi to w sposób bolseny i okrutny. Zamiast przyznać, że powinien popracować nad sobą, będzie wolał, by to inni wzięli odpowiedzialność za jego zachowanie i jeszcze wstydzili się za siebie.

Osoba, która jest patologicznym kłamcą może oskarżać swojego partnera o to, że mówi nieprawdę.

I tak na przykład pracownik będzie twierdził, że jego szef jest nieefektywny, by w ten sposób uciec od własnego lenistwa.

Obwinianie innych, to ulubiona gra socjopatów. Zasady tej gry sa proste: on wygrywa, ty przegrywasz. W efekcie ty a nawet i cały świat jesteście winni wszystkiemu co z nimi jest nie tak. Niańcząc jego wrażliwe ego, sam toniesz w oceanie wątpliwości.

Rozwiązanie? Nie projektuj swojego współczucia i empatii na toksyczne osoby, im także nie pozwól wpływać na ciebie. Socjopaci i wszelkiej maści wampiry energetyczne, będą się karmić twoją wrażliwością i troską.

Dr George Simon w książce „In Sheep’s Clothing” („W owczej skórze”) zauważa, że projekcja naszej własnej świadomości wraz z systemem wyznawanych wartości na innych, niesie potencjalne zagrożenie, że zostaniemy wykorzystani.

Socjopaci znajdujący się na samym końcu spektrum tego rodzaju zaburzeń psychicznych, nie są zainteresowani wglądem w siebie i idącą za tym zmianą. Dlatego odetnij się od nich jak najszybciej, nie musisz grzęznąć z nimi w dysfunkcyjnym bagnie.

Bezsensowne rozmowy prosto z piekła

Jeżeli wydaje ci się, że możesz przeprowadzić konstruktywną rozmowę z kimś, kto jest toksyczny, to chociaż raz spróbuj to zrobić. Szybko zgubisz się w labiryncie wykrzywionej przez niego rzeczywistości.

Socjopata będzie cię raczył sałatką słowną, zacznie owijać pajęczyną kłamstw, użyje argumentów dopasowanych specjalnie do ciebie, tak abyś się zgodził z jego opinią. A jeśli nadal będziesz upierać się przy swoim, to stwierdzi, że jesteś niekonsekwentny we własnych przekonaniach. Manipulacja i projekcja mają cię zdezorientować, zepchnąć ze ścieżki, tak byś raz na zawsze przestał się z nimi niezgadzać i w ogóle dyskutować.

Socjopata zrobi to, by cię zdyskredytować, zdezorientować, odwrócić twoją uwagę od istoty problemu i sprawić byś poczuł się winny swoich myśli i uczuć, które mogą się różnić od ich własnych. W oczach psychopaty, to ty jesteś problemem.

Dziesięciominutowa wymiana zdań z toksycznym narcyzem, sprawi że nagle zaczniesz się zastanawiać, jak do tego doszło. Zwyczajnie nie zgodziłeś się z jego twierdzeniem, że niebo jest czerwone 😀 i nagle twoje całe dzieciństwo, rodzina, przyjaciele, kariera, styl życia, wybory znalazły się w ogniu krytyki. Wszystko tylko dlatego, że odrzuciłeś jego fałszywe przekonanie, o własnej wszechmocy i wszechwiedzy.

Pamiętaj, toksyczni ludzie nie kłócą się z tobą, oni argmentują z samym sobą, a ty jesteś jedynie wtajemniczony w ich długie, drenujące monologi. Oni dobrze się rozwijają wśród tragedii i żyją dla nich. Kiedy wchodzisz z nimi w dyskusje, niejako dokarmiasz ich ego, kosztem utraty własnej energii.

Generalizowanie

Psychopaci nie zawsze są intelektualnymi mistrzami, wielu jest na to zbyt leniwa. Zamiast wykorzystać czas i ostrożnie rozważyć różne perspektywy, generalizują wszystko. Ich oświadczenia mają potwierdzać założenia, bez dostarczania dowodów.

Takie generalizowanie ma również wymiar społeczny i polega na eliminowaniu doświadczeń, które nie pasują do podtrzymywanych założeń, schematów i stereotypów społecznych. Wówczas prawda czy sprawiedliwość społeczna mogą zostać całkowicie zakryte i zignorowane. Dla przykładu, oskarżenie o gwałt czy pedofilię wobec ważnej osobistości o fromalnie nienagannej reputacji, często spotyka się ze stwierdzeniami, że informacja jest nieprawdziwa, zdarzenie nigdy nie miało miejsca, a dowody są zafałszowane.

Takie codzienne mikroagresje zdarzają się także w toksycznych relacjach międzyludzkich. Jeżeli powiesz socjopacie, że jego zachowanie jest nie do zaakceptowania, on z reguły zacznie generalizować, że jesteś nadwrażliwy/a albo, że nigdy nie da się ciebie zadowolić. Zrzuci więc ciężar całej sytuacji i odpowiedzialności na ciebie. To ty siądziesz na ławie oskarżonych. Oczywiście jest możliwe, że czasami jesteś nadwrażliwy/a, ale jest także możliwe, że ta druga strona jest nieczuła i okrutna przez większą część czasu.

Dlatego trzymaj się prawdy i opieraj generalizowaniu stosowanemu przez psychopatę. Ich rozumowanie jest nielogiczne i nie wyraża pelnego bogactwa płynącego z doświadczenia. Ci ludzie są w pewnym sensie ograniczeni i to samo próbują zrobić z tobą.

Celowo błędne interpretowanie twoich myśli i uczuć, aż do granic absurdu

Twoje odmienne opinie, uzasadnione emocje i życiowe doświadczenie, przez psychopatę zostaną przetłumaczone na wady charakteru i świadectwo irracjonalności.

Narcyz w swoich opowieściach wykrzywi, to co faktycznie mówisz, tak że twoje opinie będą wyglądały na absurdalne a nawet ohydne. Dla przykładu powiedziałeś, że nie jesteś zadowolony ze sposobu, w jaki zwraca się do ciebie toksyczny przyjaciel. W odpowiedzi słyszysz: „Ach, czyli ty jesteś doskonały?” albo „Więc, twoim zdaniem jestem złą osobą?”. Wyraziłeś jedynie swoje uczucia, a on od razu poczuł się upoważniony do unieważnienia twojego prawa do posiadania myśli i emocji dotyczących jego niewłaściwego zachowania. Powyższymi tekstami socjopata stara się zaszczepić w tobie poczucie winy, w momencie w którym ty próbujesz postawić granice.

Jest to również popularna forma dywersji i zaburzeń poznawczych, znana jako czytanie w myślach. Toksyczni ludzie często zakladają, że wiedzą co myślisz i czujesz. Automatycznie przechodzą do własnych wniosków, zamiast zatrzymać się, cofnąć o krok i uważnie ocenić sytuację. Działają w oparciu o własne urojenia i fałszywe rozumowanie, i nie przepraszają za wyrządzone w efekcie szkody.

Typy socjopatyczne będą notorycznie wkladać swoje slowa w twoje usta. Przedstawią cię jako czlowieka posiadającego dziwaczny punkt widzenia i spaczone spojrzenie na rzeczywistość, podczas gdy oni znajdą się na miejscu pokrzywdzonego.

Oskarżą cię, że uważasz ich za toksycznych i to nawet zanim sam zdążysz to zrobić. To również forma pierwotnej obrony.

Jak sobie radzić? Wystarczy stwierdzić: „Nigdy tak nie powiedziałem” i odejść, to pomoże stworzyć granice. Inaczej będą wyolbrzymiać twoje zachowanie i udowadniać, że to ty jesteś winny.

Destrukcyjny krytycyzm

Destrukcyjna krytyka oznacza osobiste ataki i niemożliwe do spełnienia standardy. Tego typu krytycy nie chcą żebyś się rozwijał, szukają raczej  dziury w całym, ciągną cię w dół i robią z ciebie kozła ofiarnego. Niejako przesuwają bramkę tak, żebyś nigdy w nią nie trafił. W ten sposób, ciągle mają powody, by być tobą rozczarowani. Dlatego nawet jeśli przedstawisz wszelkie dostępne dowody, potwierdzające twoje argumenty, albo podejmujesz działania, by sprostać żądaniom socjopaty, on i tak będzie miał kolejne oczekiwania, lub też zażyczy sobie nowych dowodów.

Odnosisz sukcesy zawodowe? Narcyz zacznie ci wytykać, że jeszcze nie jesteś multimilionerem itd.

Cele stawiane przez narcyza będą się ciągle zmieniać, i moga nie być ze sobą związane. Chodzi tylko o to, żebyś zawsze walczył o jego uznanie i aprobatę.

Przez ciągle zwiększanie oczekiwań albo całkowitą ich zmianę, toksyczni ludzie bedą zaszczepiać w tobie coraz niższe poczucie własnej wartości. Cokolwiek byś nie zrobił, jakiegokolwiek ich żądania byś nie spełnił, oni nigdy nie będą usatysfakcjonowani i nie zmienią sposobu w jaki cię traktują, nie miej co do tego zludzeń. Przestań spalać się dla kogoś, kto nigdy nie doceni ani twoich starań ani tego kim jesteś.

Zmienianie tematu po to by uniknąć odpowiedzialności

Tego typu taktyki można określić mianem „A co ze mną?” Jest to rodzaj dygresji, próba przekierowania rozmowy na boczny tor, w którym to socjopata będzie moderatorem. Może na przykład zacząć się uskarżać na swoją przeszłość, na to że był zaniedbywany przez rodziców itd. albo wytknąć ci pomyłkę, której dopuściłeś się 7 lat temu. Tego  typu dywersja nie ma granic. Socjopata może wygrzebywać sprawy sprzed wielu lat i przeskakiwać z tematu na temat.

Takie zabiegi stosuje się również w makro skali, wykorzystując tzw. tematy zastępcze, które odwracają uwagę opinii publicznej od istoty problemu. W ten sposób zamiata się pod dywan ważne sprawy, albo załatwia się je zgodnie z własnym widzimisię, podczas gdy masy są zajęte kłóceniem się np. o prawa gejów, kwestię uchodźcow, o Smoleńsk 😉 itd. Kiedy podnoszona jest jakaś kwestia, która szczególnie dzieli społeczeństwo, warto przyjrzeć się dokładnie, czy nie dzieje się tak tylko po to, by stworzyć zasłonę dymną, dla innych ważniejszych tematów, które przechodzą w tym czasie niezauważone.

Jeżeli dostrzeżesz, że ktoś próbuje uzyć powyższej manipulacji wobec ciebie, możesz zastosować coś co określa się mianem „zdartej płyty” 😉 i kontynuować główny temat rozmowy, nie dając się zbić z tropu. Wystarczy powiedzieć „Nie o tym mówię. Skupmy sie na temacie i prawdziwym problemie.” Jeżeli rozmówca nie jest zainteresowany, zakończ dyskusję i zajmij się czymś konstruktywnym. Po co tracić czas na kogoś, kto pod względem umysłowym zatrzymał się na etapie przedszkolaka.

Groźby jawne i ukryte

Socjopaci i wszelkiej maści toksyczni ludzie czują się zawsze bardzo zagrożeni, kiedy ich poczucie wyższości, własnej wspaniałości i omnipotnecji, zostaje zakwestionowane.

Stawiają innym wygórowanych wymagania, którym nie sposób sprostać, żeby nikt nie mógł dostrzec jacy są naprawdę.

Zamiast przeciwdziałać konfliktom, albo podejmować rozsądne kompromisy, bedą się skupiać na odbieraniu ci prawa do własnej tożsamości i właściwej perspektywy, zaszczepiając w tobie strach przed konsekwencjami nie zgodzenia się z ich roszczeniami.

Jeżeli stawiasz granice albo masz odmienną opinię, a ktoś próbuje przywołać cię do porządku przy pomocy ukrytych albo jawnych gróźb, powinna ci się zapalić czerwona lampka. Wszystko wskazuje na to, że masz do czynienia z człowiekiem apodyktycznym, niezdolnym do kompromisów. W normalnych relacjach zawsze jest miejsce na konstruktywną dyskusję i przedstawienie rzeczowych argumentów oraz wysłuchanie ich przez obie strony. W rozmowie z socjopatą możesz o tym zapomnieć.

Wyzwiska

Socjopaci zadają prewencyjne ciosy każdemu, kto ich zdaniem stanowi zagrożenie dla ich wyższości. W ich świecie jedynie oni mają monopol na prawdę i każdy kto ośmiela się myśleć i mówić inaczej, rani narcyza, w rezultacie narażając się na straszliwą zemstę i atak z jego strony. Zdaniemm dr Marka Loulston’a ataki wściekłości nie wynikają z zaniżonego poczucia wartości, wręcz przeciwnie ludzie ci mają zawyżone mniemanie o sobie i wyobrażenie o własnej doskonałości.

Najgorsze typy narcyzów, nie mogąc wymyślić lepszej metody manipulowania tobą oraz wpływania na twoje emocje, wyładowują swoją złość poprzez wyzwiska. Wyzwiska to łatwy i szybki sposób, żeby wytrącić innych z równowagi, zdegradować i obrazić inteligencję, wygląd, zachowanie. Chodzi o to byś przestał czuć się odrębną jednostką, posiadającą własne prawa i perspektywę.

Wyzwiska są używane również w celu skrytykowania twoich wierzeń, opinii, spojrzenia na rzeczywistość. Dla złośliwego socjopaty dobrze zbadana i poparta dowodami opinia, nagle stanie się śmieszna albo idiotyczna, tylko dlatego, że czuje się on zagrożony i nie posiada rozsądnych kontrargumentów. Zamiast więc zmierzyć się z zaistniałą kwestią, woli zaatakować ciebie jako osobę i podważyć twoją wiarygodność, inteligencję w każdy możliwy sposób. Szybko więc zakończ dyskusję i zakomunikuj, że nie będziesz tolerował takich zachowań. Nie daj się zdyskredytować. Pamiętaj, to osoba, która cię obraża ma problem i brakuje jej argumentów, nie TY!

 

cdn.

Zobacz także:

I don’t really know what sorry means …

Wampiry energetyczne

Cień wampira

Towarzysze duszy

żródła:

The numerous tactics that narcissists, sociopaths and psychopaths use to manipulate and silence you

Cleckley, Hervey (1903-1984) The Mask of Sanity, Fifth Edition, 1988. Previous editions copyrighted 1941, 1950, 1955, 1964, 1976 by St. Louis: Mosby Co.

8 Signs You’re Arguing With A Psychopath

Who are the psychopaths?

Empathic people are natural targets for sociopaths – protect yourself

 

Czlowiek z Piltdown i inne fałszerstwa

„W artykule „Ewolucja jako fakt i teoria” przytoczono „pół tuzina gatunków człowieka odkrytych w skałach”, jako dowód na powstanie ludzi z małp. Kiedy w 1987 r. wydano poprawioną wersję tego dowodu, liczba gatunków zmniejszyła się wprawdzie do pięciu (jednym z nich był sam Homo Sapiens), lecz sens się nie zmienił.

Słuchając barwnych opowieści o naszych praprzodkach, o miliardach lat powolnych zmian zachodzących na ziemi, wiele osób dochodzi do wniosku, że Wyższa Inteligentna Siła Sprawcza nie istnieje. No bo jak pogodzić wszechwiedzę i wszechmoc z licznymi szczątkami kopalnymi, będącymi na różnym stopniu ewolucyjnego rozwoju? Wybitny Paleontolog Stephen Jay Gould niejako pytał:

„Czy Bóg – z jakiejś nieznanej przyczyny albo po to, by wypróbować naszą wiarę – stworzyłby jeden po drugim pięć gatunków (Australopitecus aferensis, Australopitecus africanus, Homo habilis, Homo erectus i Homo sapiens) dla naśladowania ciągłości zmian ewolucyjnych?”

Tak postawione pytanie sugeruje, że Darwin zaproponował swoją teorię, ze względu na wielką ilość kopalnych form pośrednich między małpami a ludźmi. Przeocza się w tym wszystkim jedną ważną rzecz, Darwin najpierw wymyślił swoją teorię, a możę lepiej użyć słowa hipotezę czy nawet fantazję, którą z czasem  entuzjastycznie przyjęto. Dopiero później zaczęto szukać potwierdzających ją dowodów tj. „brakujących ogniw”, postulowanych w teorii. „Taka kolejność zdarzeń skłania do tego, by raczej pytać o to, czy wyobraźnia darwinistów mogła odegrać istotną rolę w interpretacji znalezisk, które przedstawiano dla poparcia teorii, a nie o to, czy Bóg uczynił skamieniałości, aby wypróbować naszą wiarę w Stworzenie.” (Zobacz także: Gdzie tu pasują dinozaury – czyli śladami biblijnego potopu).

Stąd w środowisku zwolenników teorii ewolucji panuje taki nacisk, by przedstawić wiarygodne świadectwo brakujących ogniw. Nagroda dla odkrywcy i idąca za tym światowa sława byłaby wielka.

Czy zatem pojawiali się śmiałkowie z dowodami rzeczowymi na to, że Darwin się nie pomylił. A i owszem, chociaż można mieć spore wątpliwości co do jakości przestawionych przez nich znalezisk.

Jednym z takich spektakularnych fałszerstw był człowiek z Piltdown – „jego szczątki urzędnicy muzeum zazdrośnie chronili przed nieprzychylnymi badaczami, pozwalając mu pozostawać przez czterdzieści lat w służbie urabiania opinii publicznej.”

Człowiek z Piltdown to jedno z najbardziej znanych oszustw przeciwko nauce. Jego autorem był archeolog i paleontolog amator Charles Dawson. Rzekomo odkryty artefakt przedstawił on w 1912 r. twierdząc, że czaszkę homonida, a w zasadzie jej fragment w 1908 r. znalazł pracownik żwirowni w Piltdown (Anglia). Resztę Dowson podobno wykopał sam. Znalezisko okrzyknięto od razu brakującym ogniwem, gdyż w tamtych czasach uważano, że takowe powinno posiadać czaszkę podobną do ludzkiej i szczękę podobną do małpiej.

Ujawnienie fałszerstwa miało miejsce dopiero 21 listopada 1953 r. Okazało się, że człowiek z Piltdown rzeczywiście był pół-człowiekiem; pół-małpą, ale nie dlatego, że się taki urodził, tylko sprytnie został poskładany przez Dawsona, który wykorzystał fragment czaszki człowieka z okresu średniowiecza (zamieszkującego rejony Ziemi Ognistej), żuchwę orangutana z Borneo i kopalny ząb szympansa. Znalezisko wyglądało na starsze, dzięki zanurzeniu go w roztworze żelaza i kwasu chromowego. Dodatkowo kły zostały spiłowane.

Tym sposobem rekonstrukcje muzealne oparte na skąpych świadectwach kopalnych, a czasem na zwyczajnych fałszerstwach, wpłynęły i wpływają na opinię publiczną, a skamieniałości – na antropologów … ale czy powinno być tak, że „stwarza” się brakujące dowody, a te znalezione nie pasujące do założeń, zmienia się albo ignoruje?

źrodło:
„Sąd nad Darwinem” P.E.Johnsona, Vocatio 1997 str. 104-110

Człowiek z Piltdown

Globalna Świadomość

Splątanie kwantowe to jedno z najbardziej zaskakujących zjawisk przewidzianych przez mechanikę kwantową. Dotyczy ono obiektów kwantowych – cząstek elemntarnyh, atomów, jonów. W 1935 roku Albert Einstein, Borys Podolski i Natan Rosen zaproponowali doświadczenie myślowe, znane jako efekt EPR. Wykazali oni, że w pewnych sytuacjach cząsteczki kwantowe, które wcześniej w specyficzny sposób oddziaływały na siebie, powinny natychmiast reagować na zmiany stanu swojego „rodzeństwa”. Ważne jest co rozumiemy tutaj pod pojęciem „natychmiast”- otóż dzieje się to w jednej chwili, bez względu na dzielące je odległości – słowem jest realizowane poza czasem i przestrzenią. Cząsteczka A może się np. znajdować na Ziemi a cząsteczka B w galaktyce M104 (Sombrero). To co spotka cząsteczkę A, natychmiast dotknie cząsteczkę B, bez względu na dzielące je miliony lat świetlnych.

Galaktyka Sombrero

Tym sposobem wraz z efektem EPR doszło do rozwodu z fizyką newtonowską, której założenia załamują się w kwantowym świecie. Nielokalność bowiem, nie wymaga bliskości, ani kontaku bezpośredniego między cząstkami, ani tym bardziej przebywania w polu siłowym np. magnetycznym czy grawitacyjnym.

Na podstawie EPR Pan John Archibald Wheeler (amerykański fizyk i profesor Uniwersytetu w Princeton) wyciągnął daleko idące wnioski, że cały wszechświat jest powiązany siecią informacyjną, w której każdy obiekt materialny bądź energetyczny, pozostaje w stałej łączności z całą pozostałą energią, materią. Jest to więc sieć transmisyjna obejmująca całe uniwersum. Zdaniem Wheeler’a to właśnie informacja jest budulcem wszechświata. Najpierw była myśl, informacja, założenie, a później pojawił się materialny wszechświat (zobacz także Wszechświat jest bez reszty myślą). To zaprowadziło naukowca do kolejnego wniosku, że czasoprzestrzeń jest wypełniona i organizowana przez coś w rodzaju wszechobecnej kwantowej świadomości. Współtwórca teorii strun Michio Kaku, uważa że do zaistnienia wszechświata, niezbędne jest coś w rodzaju świadomości kosmicznej, która widząc świat umożliwia mu jego istnienie.

The Princeton Engineering Anomalies Research – PEAR

PEAR to program, prowadzony przez blisko trzy dekady pod egidą Princeton University’s School of Engineering and Applied Science, pozwalający zrozumieć rolę świadomości w tworzeniu fizycznej rzeczywistości. Okazuje się bowiem, że spójna świadomość może tworzyć porządek na świecie, a subtelne interakcje łączą nas ze sobą i z ziemią.

W badaniach w laboratorium PEAR przy użyciu elektronicznego generatora liczb losowych RNG (losowy ciąg elementów binarnych zorganizowanych zwykle jako ciąg liczb losowych 0/1) wykazano wpływ woli czlowieka – operatora na obniżenie bądź podwyższenie częstości generowanych jedynek. Dodatkowo po wielu latach badań w najróżniejszych konfiguracjach, badacze stwierdzili, że wyniki są praktycznie niezależne od odległości dzielącej opertora od generatora, szybkości generowania sygnałów, liczby operatorów próbujących współdziałać itp. Wpływ na pracę generatora byl uzależniony jedynie od woli operatora, by ten wpływ zaistniał.

W związku z sukcesem doświadczenia, szef zespołu Roger Nelson, postanowił poszerzyć eksperyment i zainicjował projekt o nazwie „Globalna Świadomość”. Jeżeli wola jednego człowieka może mieć wpływ na przebieg zjawiska, to jak to wygląda na masową skalę? Naukowiec rozmieścił dziesiątki generatorów liczb losowych po całym świecie, w oczekiwaniu, czy większe grupy ludzi w jakiś sposób wpłyną na ich pracę. Z jakim efektem? Okazało się, że jeśli uczucia milionów ludzi połączą się w związku z jakimś ważnym wydarzeniem, wówczas sieć RNG staje się subtelnie uporządkowana.

Jednym z najbardziej spektakularnych wyników projektu „Globalnej Świadomości”, był pomiar dokonany w dniu 11 września 2001 r. w czasie ataku na WTC. Można powiedzieć, że generatory wtedy zwariowały, ale znacznie ciekawszy jest fakt, że to wielogodzinne odstępstwo od średniej statystycznej, zaczęło się na kilka godzin przed pierwszym atakiem.

Czym jest więc Globalna Świadomość? Kto lub co może posiadać informacje o wydarzeniu, zanim się ono  rozpocznie? Czy ludzkość wyczuwa nadchodzącą przyszłość intuicyjnie, czy nasza świadomość już wie, zanim to nadejdzie?

Roger Nelson zauważa, że subtelny ale jednocześnie realny efekt działania świadomości, jest ważny z naukowego punktu widzenia, niemniej jej siła jest bardziej natychmiastowa. Wraz z odkryciem, że świadomość dużej grupy ludzi może mieć wpływ na świat fizyczny, możemy dokonywać istotnych, zdrowych zmian w ogólnoświatowym systemie i pracować w kierunku lepszej i bardziej świadomej przyszłości.

Badania Deana Radina

Wyniki jakie osiągnął Roger Nelson, zostały poparte badaniami Deana Radina w ramach IONS – Institute of Noeatic Sciences. W jednym z eksperymentów osoba badana oglądała serię przeciętnych, bez głębszego wyrazu zdjęć, pomiędzy które przypadkowo wstawiono fotografie o silnnym ładunku emocjonalnym. Na palcu osoby badanej był czujnik, który mierzył przewodność elektryczną jej skóry (miernik poziomu stresu). Kiedy pojawiał się jakiś drastyczny obraz, czujnik wykazywał wyraźny wzrost poziomu stresu, ale uwaga narastanie poziomu stresu zaczynało się około 5 sekund przed ukazaniem się obrazu na ekranie. Badanie przeprowadzono  wielokrotnie, wszyscy poddani eksperymentowi reagowali tak samo. Wniosek – każdy człowiek emocjonalnie wyczuwa przyszłość z conajmniej 5 sekundowym wyprzedzeniem.

*

Tyle jeśli chodzi o doświadczenia i eksperymenty, potwierdzające jedynie niezwykłość świata, w którym żyjemy i dające zarys drzemiących w nas ludziach możliwości. Skoro istnieje taki potencjał, potwierdzony empirycznie, to dlaczego nie nagłaśnia się tego, dlaczego stoimy w miejscu, dlaczego karmi się nas medialną papką strachu, nienawiści i obaw. Co może przynieść globalna świadomość, nasze połączone jaźnie, które są pełne negatywnych uczuć i emocji? Jedynie świat w jakim właśnie żyjemy. Komu lub czemu zależy na takim stanie rzeczy? Każdy z nas może sobie tutaj wstawić odpowiedź zgodną z własnym światopoglądem.

hacker-2300772_1920Wiedza właściwie ukierunkowana, ta dobra pozytywna o nas samych, o naszej planecie, o wszechświecie, w ktorym żyjemy jako istoty świadome, połączone ze sobą i oddziałujące na siebie oraz wszystkie nasze dobre intencje to klucz. Jeżeli jeden człowiek siłą własnej woli potrafi wpływać na otaczającą go rzeczywistość, to zastanów się co do siebie przyciągniesz, jeżeli jesteś negatywnie nastawiony, jeżeli nie wierzysz w swoje możliwości. Spójrz na swoje życie z szerszej perspektywy, od razu się zorientujesz jaki program w sobie wytworzyłeś, w jakim kierunku zmierzasz.

storm

We wszechświecie małe jest powtórzeniem większego, jeżeli podstawowa komórka społeczna, czyli każdy z nas osobiście nie funkcjonuje prawidłowo, znajdzie to odbicie globalne.

Dobre podsumowanie pasujące do naszej rzeczywistości można znaleźć w książce Johna Wyndhama „Poczwarki”:

„Żyli w izolacji od siebie nawzajem, łączyły ich tylko niezdarne słowa. Często izolowali się jeszcze bardziej wskutek odmiennych języków i odmiennych wierzeń. Niektórzy z nich potrafili myśleć indywidualnie, ale ci musieli pozostać indywidualistami. Czasem dzielili ze sobą uczucia, ale nie potrafili zbiorowo myśleć. Dopóki żyli w warunkach prymitywnych, dawali sobie z tym radę (…), ale im bardziej skomplikowanym uczynili swój świat, tym mniej umieli sobie z nim radzić. Nie umieli zdobyć się na jednomyślność. Nauczyli się twórczo pracować w małych zespołach; w dużych umieli tylko niszczyć. Mieli zachłanne aspiracje, a potem nie chcieli ponosić odpowiedzialności za to co stworzyli. Tworzyli ogromne problemy, a potem chowali głowę w piasek leniwej wiary.”
***

Świadomość jest tak naprawdę niezwykłą postacią energii. W samym organizmie człowieka może wywołać skutki pozytywne lub negatywne, odziałuje także na świat zewnętrzny.

fractal

Jeżeli zaistnienie naszego wszechświata jest uzależnione od kwantowej świadomości, która widząc świat umożliwia mu jego pojawienie się i funkcjonowanie, to ten zewnętrzny Obserwator, materializując swoją myśl, ideę, nadał kształt otaczającej nas rzeczywistości i nam samym. Jesteśmy więc czymś w rodzaju zmaterializowanej, bardzo gęstej energii. Rozszczepienie jednego atomu uświadamia, ile tej energii się w nas mieści. Skoro myśl jest jej formą, możemy ją wykorzystać, kierując na właściwe tory. Pozbawiona egoizmu, samolubstwa i wszelkich negatywnych uczuć oraz wyrachowania i chłodnej kalkulacji, pozwoli nam nieprzerwanie czerpać z całego potencjału, który w nas drzemie, a także stworzyć pozytywne, zdrowe relacje z innymi ludźmi … bo to ty jesteś zmianą, której oczekujesz.

Zobacz także:

Nauka czy akt wiary

Na podstawie:

„Śledztwo w sprawie Pana Boga” Andrzej Hordeński Grupa Wydawnicza Foksla Sp. Zo.o., Wydawnictwo WAB,
wyd. I str.42-45; 95-100

Princeton Engineering Anomalies Research Scientific Study of Consciousness-Related Physical Phenomena

The Global Consciousness Project Meaningful Correlations in Random Data

Alternativesgateway

Towarzysze duszy

W czasie naszego życia spotykamy na swojej drodze rozmaitych ludzi. Część z nich potrafi wywrzeć na nas pozytywny i przemożny wpływ, bez względu na to, czy było to jedno spotkanie np. godzinna rozmowa w czasie podróży samolotem, czy wiele wspólnie spędzonych lat. Kiedy myślimy o takich osobach, w podświadomości nigdy nie powstaje to dziwne uczucie, że coś jest nie w porządku. Dzieje się tak dlatego, że łączy nas z nimi duchowa więź. Są oni naszymi soulmates, czyli po polsku bratnimi duszami, albo towarzyszami duszy. Ludzie tacy tworzą wokół nas i w połączeniu z nami coś w rodzaju duchowej rodziny, grupy odpowiadającej naszej osobowości i upodobaniom.

Każda osoba z twojej grupy różni się, ale jednocześnie twój związek z nią będzie charakteryzowała harmonia. Zawsze, gdy na swojej drodze spotkasz kogoś takiego, twoja podświadomość będzie to od razu wiedzieć. Możesz nawet mieć uczucie, jakbyście znali się od zawsze i choć prawdopodobnie będziecie się różnić jeśli idzie o gusta, opinie, zainteresowania, hobby, czy pochodzenie, to będzie was spajać intensywna, magentyczna więź duchowa, często niewytłumaczalna racjonalnie dla umysłu.

Życie ludzi pasujących do twojego wzorca duchowego, przeważnie naznaczone jest podobnymi doświadczeniami. Co istotne, kiedy ich spotkasz, zawsze w taki czy inny sposób odmienią cię na lepsze. Czasem będą dla ciebie niczym lustro i pomogą dostrzec prawdziwe znaczenie, tego co akurat przeżywasz. Pewne cechy ich osobowości, będą wpływały pozytywnie na twój rozwój. Tacy ludzie nigdy nie skupią się na twoich słabościach. Raczej pomogą ci w ich pokonaniu i bedą wzmacniać to, co w tobie dobre i pozytywne. Pomogą ci też zmienić się i przetrwać najtrudniejsze chwile. Dzięki nim zrozumiesz, że musisz przezwyciężyć albo zostawić za sobą pewne sprawy lub emocje. Nigdy nie będą też karmić się ani tym bardziej cieszyć z twojego smutku. Zmotywują cię raczej do dzialania, nawet jeśli wasze spotkanie potrwa przysłowiową godzinę i już nigdy więcej się nie zobaczycie.

Współpraca z takimi osobami i przebywanie z nimi, będzie przychodziła naturalnie, bez większego wysiłku. To samo dotyczy dzielenia pomysłów i wizji, czy pracy nad wspólnymi projektami.

Może się jednak zdarzyć, że w danym momencie nie jesteś gotowy na takie spotkanie. Jean-Paul Sartre powiedział kiedyś, że piekłem są inni ludzie. Dlatego dla niektórych z nas, zetknięcie się z kimś ze swojej grupy duchowej, będzie symbolicznym piekłem. Stanie się tak w sytuacji, gdy jesteś przygnieciony negatywnymi wzorcami myślowymi, traumami lub nie potrafisz wyjść poza pewne niewłaściwe schematy wyryte w podświadomości.

Jeśli natomiast jesteś otwarty na zmiany, wzrost, rozwój, odrzucenie lęków z przeszłości, takie spotkanie będzie dla ciebie niezwykle inspirujące i pozytywne. Bratnie dusze pomagają nam bowiem wzrastać. Zaufaj swojej intuicji, ona wie co będzie dla ciebie dobre. Twój umysł, a raczej program, który przyswoiłeś lata temu, jest pełen lęków i niewłaściwych nawyków. Będzie on nadal chciał cię wieść wygodną ścieżką komfortu. Niemniej zmiana zawsze wymaga wyjścia poza utarte wzorce, wymaga wzrostu i przezwyciężania obaw. Powtarzając te same schematy, nigdy nie otrzymasz innych rezultatów. Jednocześnie podążając nową ścieżką, będziesz zaskoczony ile dobrych rzeczy przjdzie do ciebie i ilu fantastycznych ludzi spotkasz.

Jak rozponać bratnie dusze:

  • Przede wszystkim dodadzą ci energii i wzmocnią twoje poczucie wartości. Dzieje się tak dlatego, że nie są oni egocentrycznie nastawieni na poprawę swojego statusu lub na zdobycie sławy czy pieniędzy. Ich cele mają charakter duchowy i prospołeczny.
  • Przyciągacie się magnetycznie. Nawet jeśli stracisz z taką osobą kontakt, jej wspomnienie i pozytywny wpyłw na twoje życie będą ci towarzyszyć.
  • Mówicie „tym samym językiem” i jesteście niejako na tej samej „stronie” jeśli chodzi o emocje i zrozumienie.
  • Spotykając taką osobę, masz nieodparte wrażenie, jakbyście znali się przez całe życie.
  • Ludzie z twojej grupy duchowej pojawiają się przy tobie, kiedy najbardziej ich potrzebujesz, kiedy zaczynasz wyrastać z ram, w które przez lata byłeś wtłoczony, a które wstrzymywały twój rozwój i pozytywne zmiany.
  • Kiedy rozmawiasz z nimi, nie odczuwasz biegnącego czasu, godziny zmieniają sie w minuty.
  • Czujesz się przy nich dostrzeżony, kochany, zrozumiany i podniesiony na duchu.
  • Odzwierciedlają twoje zalety, ale mogą także rzucić ci wyzwanie, byś zmierzył się ze swoimi największymi wadami. Czasem mogą być w tej kwesti brutalnie szczerzy. Niemniej zawsze mają na celu twoje dobro i prawdziwy rozwój. Ich krytyka nie ma cię poniżyć, jak to robią niektórzy, ale zachęcić do zmiany.
  • Wasze życiowe doświadczenia są podobne.
  • Przy nich zawsze możesz być sobą, bez zakładania jakiejkolowiek maski. Nie masz potrzeby ukrywania swojej osobowości albo udawania kogoś kim nie jesteś. Ludzie z twojej grupy duchowej cenią bowiem autentyczność, zarówno na poziomie osobowym jak i duchowym.

 

Na podstawie:
10 signs youve come across someone field
Soul Group

Świece z wosku pszczelego

Jeżeli jesteście miłośnikami świeczek, to dobrze wiecie, że wybór tego rodzaju produktów jest ogromny, od kształtów, po kolory i zapachy, ale czy oprócz efektów wizualnych i walorów zapachowych warto zwrócić uwagę na coś jeszcze? Tak i jest to sprawa bardzo istotna, mianowicie z czego zrobiona jest świeczka/podgrzewacz? Z reguły jest to bowiem parafina, czyli substancja wydzielana między innymi z ciężkich frakcji ropy naftowej o temperaturze wrzenia ponad 350 °C lub z frakcji smół wytlewnych z węgla brunatnego. Parafinę uzyskuje się na samym końcu procesu rafinacji ropy, nawet asfalt jest uzyskiwany wcześniej. Czarny osad już pełen toksyn podlega wybieleniu przy użyciu rakotwórczego toluenu i/albo benzenu. Ten właśnie ciepły i żółty płomień, ktorym palą się świece parafinowe, zawdzięcza swój kolor toluenowi. Pomimo znacznie mniejszej toksyczności od benzenu (ten również wytwarza się w procesie spalania), toluen jest szkodliwy dla układu oddechowego, krwionośnego, rozrodczego, nerwowego i immunologicznego, nerek i wątroby. Obniża zdolność uczenia się. Może wywoływać podrażnienia oczu i skóry, a także uszkodzenia mózgu. Toksyczny dla organizmów wodnych.

W dalszym procesie do świeczek dodaje się barwniki i zapachy. Niektóre z nich emitują takie substaancje jak: aceton, tetrachloroeten, chlorobenzen, etylobenzen, styren, ksylen, fenol, krezol, cyklopentan, ołów, tlenek węgla, pył i sadze.

Końcowy produkt wygląda zupełnie niewinnie i ponętnie dla oka. Kupujemy ustawiamy w domu i … wdychamy substancje rakotwórcze, szczególnie niebezpieczne dla małych dzieci i zwierząt domowych. Czy są zatem jakieś zamienniki?

Świece z wosku pszczelego

Nie tylko nie są szkodliwe, ale mają też bardzo pozytywne właściwości. Świece z wosku pszczelego, kiedy się palą oczyszczają powietrze, uwalniając jony ujemne. Pyłki, kurz, brud i inne zanieczyszczenia mają ładunek dodatni, dlatego unoszą się w powietrzu. Jony ujemne uwalniane w trakcie spalania świecy z wosku pszczelego, neutralizują pozytywny ładunek zanieczyszczeń, które następnie są zaciągane przez świece albo opadają na ziemię. Dodatkowo świece te palą się przyjemnym jasnym płomieniem, o takim samym spektrum jak nasze Słońce (są więc przyjazne dla oczu) i produkują bardzo mało dymu. Pięknie pachną mieszanką miodu i kwiatowego nektaru. Mają wysoki próg topnienia (najwyższy spośród znanych wosków) co skutkuje znacznie dłuższym czasem spalania (2-5 razy), praktycznie nie kapią.

Koszt takich świec jest niestety znacznie wyższy niż standardowych parafinowych, ale zobaczmy jak odbywa się cały proces powstawania takiego wosku. Obliczono, że pszczoły musza przelecieć 240 000 km aby zebrać wystarczająco nektaru i wyprodukować około 3 kg miodu ukrytego w 500 g wosku. Owady te muszą się więc nieźle napracować, jednak efekt końcowy to nie tylko miód, ale również wosk. Substancja w całości naturalna, wolna od trujących chemikaliów, z której od zamierzchłych czasów sporządzano bardzo cenione świece.

Świece z wosku pszczelego moga pomóc przy wielu dolegliwościach takich jak np. astma, alergie, złe sampoczucie, depresja.

Uwaga wybierajmy tylko te świece, które sa w 100 % wytworzone z wosku pszczelego (wiele z nich zawiera jedynie 5% wosku a reszta to parafina).

źródło:
Toluen
Benefits of Honey
Beeswax Candles and Allergies


 

 

Minimum słoneczne – „lato było dziwne tego roku … w zasadzie nigdy nie nadeszło”

Obecny czyli 24 cykl aktywności słonecznej rozpoczął się w 2008 roku. Uważa się, że jego maksimum miało miejsce w 2013 r. Zgodnie z wynikami badań zakłada się, że następny tj. 25 cykl słoneczny, który rozpocznie sie prawdopodobnie około roku 2020, będzie bardzo słaby lub nawet niezauważalny. Zdaniem niektórych naukowców będzie on najsłabszy w 300 letniej historii obserwacji. Jest możliwe, że maksimum cyklu słonecznego w ogóle nie zostanie zauważone.

Trzy niezależne grupy heliofizyków badały zmiany, jakie następują przy oznakach rozpoczęcia nowego cyklu, na długo zanim pojawią się pierwsze plamy słoneczne. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć tutaj: Kosmonauta – cykl słoneczny.

Cykl słoneczny i jego zmiany

Określa się, że jeden cykl słoneczny trwa 10 do 11 lat i jest związany z pojawianiem się plam. Jednym z powszechnie znanych skutkow, w czasie maskymalnej aktywności naszej gwiazdy (kiedy pojawia sie najwięcej plam) są np. zakłócenia w transmisji radiowej i odbieraniu sygnału GPS.

W okresie cyklu, Słońce przechodzi przez maksimum aktywności, po czym osiąga jej minimum (trwa to ok 10-11 lat). Znacznie jednak ciekawszy i mniej znany jest fakt, że proces ten został  odkryty zaledwie 150 lat temu przez Samuela Schwabe, poddany obserwacjom przez Rudolfa Wolf’a i Waldemeier’a i może być jedynie częścią większych fluktuacji, które dla naszego Słońca mogą trwać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset i więcej lat. Światło na tę sprawę rzuciły badania Państwa Maunderów, które nie tylko wpływają na pogląd, dotyczący tworzenia sie pola magnetycznego gwiazd, ale również na to, czy zmiany aktywności słonecznej, mogą być w znacznym stopniu odpowiedzialne za globalne ocieplenie na Ziemi w ostatnich dekadach XX wieku.

Mamy więc:

  1. Cykl Schwabe – okolo 11 letni
  2. Cykl Gleisberga – około 90 letni choć może ulegać wahaniom w zakresie 60-120 lat
  3. Cykl Suess’a znany również pod nazwą de Vries – 205 do 210 lat
  4. Cykle milenijne – 600 do 700 lat albo 1000-1200 lat, ale ze względu na trudności w prowadzeniu obserwacji i szczątkowe dane, wśród badaczy można się spotkać z różnymi opiniami.
  5. Cykl Halstatt -trwający około 2400 lat ustalony na podstawie pomiarów ilości węgla C14

Przyjrzyjmy sie teraz co obecnie dzieje się z kilmatem i przeanalizujmy pewne badania i dostępne dane historyczne.

Krótki przegląd pogodowy

Słabsza aktywność słoneczna, przynosi wzrost promieniowania kosmicznego, które nie jest odpychane przez tzw. wiatr słoneczny. W ciągu ostatnich dwóch lat promieniowanie to wzrosło o 12,5 %. Jaki jest tego efekt?

Chmury słuchają się gwiazd 🙂 Niektórzy naukowcy uważają, że istnieje korelacja między docierającą do ziemi ilością promieniowania kosmicznego i tworzeniem się chmur. Jony bowiem znacznie zwiększają szybkość produkcji czystych cząstek biogennych o współczynniku 10-100 w porównaniu z cząstkami bez jonów. Krótko mówiąc tworzy się więcej chmur, co oznacza więcej opadów.

Pustynie w wyniku obfitych deszczy zakwitają (Atakama, obszary na terenie Południowej Ameryki, USA, Australii, Azji), mamy również do czynienia z rekodowymi powodziami. Przesłanie wydaje się być jasne, do 2025 roku czeka nas więcej deszczu i rekordów opadów. Co zapewne przełoży się na produkcję żywności i jej ceny.

Generalnie wraz z przewidywanym zwiększeniem poziomu promieniowania kosmicznego o 19%, w połączeniu ze słabym 25 cyklem słonecznym, możemy się spodziewać globalnego wzrostu ilości opadów i powodzi.

Dodatkowo w Arktyca zaobserwowano bardzo gruby lód, który zablkował przejście północno-zachodnie na Morzu Beauforta. W czerwcu odwołano rownież wyprawę BaySys (organizowaną przez Uniwersytet Manitoba, badającą wpływ globalnego ocieplenia na klimat), z powodu nieoczekiwanie grubego „letniego” lodu w Arktyce. Ich lodołamacz musiał zostać wykorzystany do ratowania łodzi rybackich i statków zaopatrzeniowych, uwiezionych w jak to określono „bezprecedensowych warunkach lodowych”.

Zaskakujące jest również, że pokrywa snieżna dla Północnej Półkuli na 15 czerwiec 2017 była powyżej normy (zgodnie z danymi Kanadyjskiego Instytutu Meteorologicznego).

El Ninio przewidywane na 2017 rok zniknęło w zasadzie zanim się pojawiło. Osłabło bardzo szybko, w przeciągu kilku miesięcy przechodząc w La Ninia (anomalia pogodowa, polegająca na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie niskiej temperatury na powierzchni wody, występująca we wschodniej części tropikalnego Pacyfiku ).

Minimum Maundera

Czasem regularne cykle aktywności słonecznej się załamują i przechodzą w okresy zwane wielkimi minimami. Najlepiej zbadanym jest słynne Minimum Maundera.

Minimum Maundera znane rownież jako przedłużone minimum występowania plam słonecznych, dotyczy okresu, który rozpoczął się w 1645 r. i trwał do roku 1715. Charakteryzował się bardzo małą ilością plam słonecznych, w porównaniu z początkiem XVII oraz wiatrem słonecznym, który wiał wolniej prawie o połowę w stosunku do dzisiejszej prędkości. Termin pochodzi od nazwisk małżeństwa badaczy, którzy zajmowali sie zjawiskiem mianowicie Annie Russell Maunder (1868–1947) i E. Waltera Maunder (1851–1928).

Zjawisko określone mianem Minimum Maundera jest interesujące, nie tylko z punktu widzenia fizyków solarnych, badających aktywność magnetyczną Słońca, czy astrofizyków zajmujących się gwiazdami ciągu głównego, ale rownież dla klimatologów.

Minimum Maunder – brak plam czy brak obserwacji ?

W latach 1672–1699 zaobserwowano jedynie 50 plam słonecznych, dla porównania w okresie aktywności słonecznej współcześnie, odnotowywano od 40 000 do 50 000 takich plam! Jest więc znaczna różnica. Oczywiście sceptycy mogą twierdzić, że brak plam w tamtym czasie wynikał nie z faktu, iż nie pojawiały się na Slońcu, ale dlatego że nie prowadzono obserwacji, albo były one prowadzone niesystematycznie. Takie założenie jest jadnak błędne. Giovanni Domenico Cassini prowadził regularne badania tarczy słonecznej w obserwatorium w Paryżu. Problemem zajmowali się też tacy astronomowie jak Jean Picard, Philippe de La Hire, Johannes Hevelius. Co ciekawe już począwszy od roku 1611 Galileo Galilei czynił zapiski o mniejszej aktywności słonecznej.

Ilość zaobserwowanych plam kształtowała się następująco:

1610 – 9 plam

1620 – 6 plam

1630 – 9 plam

1640 – 0 plam

1650 – 3 plamy

1660 – kilka plam odnotowanych przez Jana Heweliusza w „Machina Coelestis”

1670 – 0 plam

1680 – 1 duża plama zaobserwowana przez Cassiniego

Nawet jeżeli ich obserwacje nie byly tak dokładne jak obecnie, to jednak gdyby Słońce wykazywało „standardową” aktywność, na pewno zaobserwowano by znacznie więcej plam niż owe 50.

Równie interesujący jest fakt, że w okresie trwania Minimum Maunder korona słoneczna, obserwowana podczas zaćmienia, była mocno przygaszona.

Dodatkowo w swoich badaniach dr John A. Eddy przyjrzał się słojom drzewnym pod względem obecności węgla C14. Założył on, że przy braku aktywności słonecznej, wysoce energetyczne promieniowanie kosmiczne, które produkuje C14 w atmosferze, penetruje przestrzeń okołoziemską w znacznie większej mierze, ponieważ nie jest odpychane przez wiatr słoneczny. Zgodnie z hipotezą dr Eddy’iego, należałoby sie spodziewać większej ilości węgla C14 w słojach drzewnych w czasie Minimum Maundera oraz zdecydowanie mniejszej w czasie silnej aktywności słonecznej (charakteryzującej sie dużą ilością plam). Dr John A. Eddy potwierdził założenia, zarówno w przypadku Minimum Maundera jak i Minimum Spörera (trwającego ok 1460 – 1550), a także większego maksimum aktywności słonecznej, rozciągającego sie od XII – XIII w.

ps. Odchodząc lekko od tematu i nawiązując do ilości C 14 odkładającego się w organizmach żywych, jeżeli jego ilość na przestrzeni dziesięcioleci jest zmienna i zależy m.in. od aktywności słonecznej, to ta metody datowania radiometrycznego okazuje się zafauszowana i bardzo zawodna (zobacz także: Datowanie radiometryczne a wiek Ziemi).

Czy Minimum Maundera faktycznie miało jakiś znaczący wpływ na klimat Ziemi? 

O ile naukowcy zgadzają się, że w okresie Minimum Maundera Słońce charakteryzowało się bardzo słabą aktywnością magnetyczną, o tyle wielu podchodzi sceptycznie do istnienia związku między aktywnością naszej gwiazdy, a zmianami klimatu.

Czy możemy dopatrywać się jakiejś koincydencji między klimatem panującym na ziemi w tamtym okresie, a Minimum Maundera? Przyjrzyjmy się dostępnym danym.

Minimum Maundera w przybliżeniu zbiegło sie ze  środkiem tzw. Małej Epoki Lodowcowej, w czasie której Europa i Północna Ameryka doświadczały niższych niż zwykle temperatur. Wpływ zmian temperatur był szczególnie odczuwalny w Ameryce Północnej i w Europie. Morze Grenlandzkie w znacznym stopniu było skute lodem (1610 – 1720′). W tym czasie kanały żeglugowe w Holandii rok w rok w okresie zimowym skuwał solidny lód. Nastąpił znaczny przyrost lodowców w Alpach, a lód morski zamknął się dookoła Islandii (1695 r.).

Jeżeli bacznie przyjrzymy się aktywności słonecznej w całym okresie tzw. Małej Epoki Lodowcowej, to zauważymy, że była ona niższa niż w okresie Średniowiecznego Optimum Klimatycznego, osiągając najniższą wartość w czasie trwania Minimum Maundera, które było jednocześnie najchłodniejszym okresem  tzw. Małej Epoki Lodowcowej.

Drew Shindell z Goddard Institute for Space Studies NASA wraz z innymi badaczami użył symulacji komputerowych, by zrekonstruować klimat i warunki atmosferyczne panujące w tamtym okresie.

Badacze stwierdzili, że slabsza aktywność słoneczna wplynęła redukująco na antypasaty, schładzając kontynent w okresie zimowym. Model Shindella pokazuje znaczące zmiany klimatyczne, występujące w regionalnie, przy mniejszych spadkach temperatur w skali globalnej.

Mniejsza aktywność słoneczna i spadek promieniowania UV, znacząco wpłynęły na formowanie się ozonu w stratosferze. Zgodnie z przewidywaniami modelu, zmiany w ilości ozonu były kluczowe, wyższe partie atmosfery wpłynęły na panujący na Ziemi klimat.

Pomiędzy połową XVII wieku a początkiem wieku XVIII, temperatura powierzchni ziemi na półkuli północnej była znacząco najniższa, w porównaniu do całego tysiąclecia. W czasie zimy w Europie temperatury były średnio niższe o jakies 1 do 1,5 st Celsiusza. To ochłodzenie jest wyraźnie widoczne przy badaniu słoi drzew oraz rdzeni lodowych zebranych przez Uniwersytety Massachusetts i Virginia.

Efekt zmniejszonej aktywności słonecznej był odczuwalny znacznie bardziej regionalnie niż globalnie. W skali globu zmiany wynosilu ok 0,3 – 04 st C, niemniej dla półkuli północnej były wielkie. Stało się tak głównie poprzez zmiany cyrkulacji arktycznej i północnoatlantyckiej. Cyrkulacja ta jest związana z ciśnieniem atmosferycznym i temperaturą pomiędzy średnimi szerokościami geograficznymi a Arktyką, które z kolei wpływają na siłę prądów strumieniowych. Te prądy słabną, kiedy zmienia się cyrkulacja. Ponieważ oceany są relatywnie cieplejsze w okresie zimy, z powodu ich dużych zdolności gromadzenia ciepła, zmniejszony przepływ wpływa na ochłodzenie lądowej powierzchni, poprzez ograniczenie transportu ciepłego powietrza znad Pacyfiku w rejony Ameryki Północnej i ciepłego powietrza atlantyckiego na teren Europy. W takich okresach zimowe temperatury spadają o jakieś 1-2 st C.

Niektórzy badacze twierdzą, że jeżeli w ogóle aktywność słoneczna ma jakikolwiek wpływ na klimat na Ziemi to niewielki, i za Malą Epokę Lodowcową, byly odpowiedzialne głównie wybuchy wulkanów. Silna erupcja wulkaniczna potrafi obniżyć temperature na Ziemi nawet na kilka lat, więc wpływ może być ogromny.

W wyniku medialnej wrzawy i kampanii dotyczących globalnego ocieplenia, większość z nas uważa, że to głównie ludzie są odpowiedzialni za produkcję i emisję gazów cieplaraniach oraz za zmiany klimatu. Przeocza się jednak fakt, że na te zmiany może się nakładać znacznie więcej czynników niż tylko działalność człowieka. W dalszej części artykułu zajmiemy się ścisłym powiązaniem jakie istnieje między silnymi wybuchami wulkanów, trzęsieniami ziemi, sinkholami a zmniejszoną aktywnością Słońca.

Podsumowując, wiemy już, że w okresie Minimum Maundera klimat był zdecydowanie chłodniejszy, oczywiście mogło się na to nałożyć kilka czynników. Czy w takim razie były okresy na Ziemi, cieplejsze lub porównywalne do tzw. „współczesnego globalnego ocieplenia”?

Evidence of solar periodicity.

Średniowieczne optimum klimatyczne

Trwało ono między 800 – 1300 r. n.e. i nastąpiło po chłodnym okresie tzw. średniowiecznej wędrówki ludów. Średniowieczne optimum klimatyczne szczególnie zaznaczyło się w Skandynawii i w rejonach polarnych (okres wypraw Wikingów). Zasięg lodowców alepjskich w tym czasie był dużo mniejszy. Co ciekawe, na podstawie badań nacieków w jaskiniach alpejskich, stwierdzono, iż podczas średniowiecznego optimum, średnia temperatura roczna była wyższa o 1,7 °C  i porównywalna z XX-wiecznym ociepleniem, a nawet większa. Czy zatem populacja okresu średniowiecza była na tyle rozwinięta, że przyczyniła się do tak gwałtownego wzrosu temperatury, w wyniku produkcji ogromnych ilości gazów cieplarnianych? 😀

A może należy tutaj wziąć pod uwagę inne czynniki niż tylko działalność człowieka, dające nam podobny wynik dla zmian temperatur w okresie minimum jak i w czasie XX -wiecznego globalnego ocieplenia?

W Ameryce Północnej ocieplenie związane ze średniowiecznym optimum spowodowało długotrwałe susze, które wpłynęły na wiele plemion indiańskich oraz doprowadziły prawdopodobnie do upadku kulturę Anasazi.

Pomiary temperatury z rdzeni lodowych, słojów drzew i osadów z jezior wskazują, że najcieplejszym 50-letnim okresem półkuli północnej przed 1900 r. były lata 1146-1195, które były równie ciepłe jak okres 1901-1970. Można również natrafić na informacje, że w czasie Minimum Oorta (1010-1050), czyli w okresie również charakteryzującym się zmniejszoną ilością plam słonecznych i krótkotrwałym ochłodzeniem w czasie optimum średniowiecznego temperatury i tak utrzymywały się na wysokim poziomie.

Minimum Woolfa

Okres trwający od około 1280 r. do 1340 r. po raz kolejny wraz ze zmniejszoną ilościa plam na Słońcu, odnotowano niższe średnie temperatury na Ziemi.  Jedną z teorii związaną z obniżoną aktywnością słoneczną, jest jej wpływ na zmiany oscylacji arktycznej i północnoatlantyckiej (o czym wspomniałam już wyżej).

Minimum Spörera 

Okres trwający okolo 90 lat między rokiem 1460 a 1550, chociaż niektórzy badacze przesuwają go w czasie na lata 1400 do 1510.

Po tym czasie następuje kolejny wzrost aktywności słonecznej, a następnie omówione już wyżej Minimum Maundera i Minimum Daltona (chociaż nie można go zdefinować jako wielkiego minimum, raczej regularne zmniejszenie aktywności słonecznej obserwowane raz na wiek, albo stan pośredni między wielkim mnimum i zwyczajną aktywnością.

1940-2015 Wielkie Maksimum Akywności Słonecznej

Wzrost promieniownia kosmicznego jest zawsze związany ze zmniejsoną ilością plam słonecznych.

W ostatnich dziesięcioleciach żylismy w okresie bardzo silnej aktywności słonecznej w porównaniu z poprzednimi stuleciami, w czasie których prowadzono obserwacje. Ilość plam słonecznych rosła gwłatownie w latach 1900 – 1940 i pozostawała na wysokim poziomie aż do niedawna.

Badania dotyczące aktywności Słońca i ilości plam oraz izotopu węgla C14 wskazują, że powoli wychodzimy w wielkiego maksimum aktywności słonecznej, które zaczęło się około 1940 r. i teraz stopniowo zanika. W cyklu 24 aktywność słoneczna powróciła do umiarkowanego poziomu. Możemy więc stwierdzić, że współczesne wielkie maksimum dobiega końca.

W przełomowej pracy „The influence of solar system oscillation on the variability of the total solar irradiance”  (opublikowanej w „New Astronomy” volume 51, luty 2017 str. 135-152) profesorzy Harald Yndestad i Jan-Erik Solheim wskazują, że współczesne wielkie maksimum aktywności słonecznej, właśnie się kończy. Nastąpi to w ciągu najbliższych 10 lat. Naukowcy ci przewidują okres następnego minimum aktywności słonecznej (które może być podobne w swoim charakterze do tzw. Minimum Daltona).

Yndesstad i Solheim pracowali nad projektem przez dwa lata, przy czym prof. Yndestad był sceptycznie nastawiony do idei, że ilość plam na Słońcu może znacząco wpływać na klimat. Obaj odkryli jednak silną długoterminową korelację pomiędzy promieniowaniem słonecznym oraz ilością plam w okresach 84 i 210 letniach, potwierdzającą ponad wszelką wątpliwość wpływ tych zjawisk na zmiany klimatu.

Modele stworzone przez naukowców rozpoczynające się od 1000 r. n.e. wskazywały na pojawienie się współczesnego maksimum (1940-2015). Zgodnie z nimi wyliczono również współczesne minimum słoneczne typu Daltona, do którego ma dojść w okresie od około 2025 do 2050 (lata 2040 – 2065 zmniejszone promieniowanie słoneczne).

Można się spotkać również z założeniami, że nadchodzące minimum aktywności słonecznej rozpocznie się około 2020 r. i potrwa jakieś 3 cykle czyli 33 lata do 2053 r., będąc znacznie głębszym niż Minimum Daltona. W Europie zimą mogą powtórzyć się temperatury jakie panowały tutaj w latach 40, a nawet w okresie Mimimum Maundera.

Dwutlenek węgla – fałszywe oskarżenia

Profesor Niv Shaviv z Instytutu Fizyki na Uniwersytecie w Jeruzalem, zanim rozpoczął własne badania, był wcześniej gorącym zwolennikiem teorii „globalnego ocieplenia”. Później zauważył, że w historii naszej planety były okresy, w których mieliśmy 3 a nawet 10 razy wiecej dwutlenku węgla niż obecnie i jeśli miałoby to wielki wpływ na klimat, powinniśmy to widzieć w rekonstrukcjach temperatury.

Profesor Ian Clark stwierdza: „Jeżeli spojrzymy na klimat w geologicznych ramach czasowych, nigdy nie posądzimy CO2 jako głównego sprawcę zmian. Nie można powiedzieć, że dwutlenek węgla steruje klimatem.”

Dr Pierce Cobryn zauważa, że żadna poważna zmiana klimatu jaka wystąpiła w przeciągu ostatniego 1000 lat, nie może być wyjaśniona przez wzrost albo spadek ilości CO2.

Obecny trend związany z ociepleniem rozpoczął się przynajmniej 200 lat temu, kiedy nasza planeta zaczęła wychodzić z Małej Epoki Lodowcowej, dużo wcześniej zanim wymyślono samochody i samoloty.

A co tak naprawdę daje większa ilość dwutlenku węgla? Dzisiaj stężenie CO2 wynosi 0,6 %. Wzrost o 50 % do wartości 0,9 % powodowałby, że rośliny rosłyby szybciej, byłyby większe i rodziłyby więcej owoców. Lepsza wegetacja to przecież lepsze warunki do życia, czyli same pozytywy.

Dodatkowo, ludzie tak naprawdę produkują małe ilości CO2, znacznie więcej tego związku pochodzi z erupcji wulkanicznych, jest wydzielane przez zwierzęta i bakterie, martwe rośliny (np. opadałe liście) oraz największe źródło dwutlenku węgla tj. ocenay (chyba zapomniano je opodatkować i objąć handlem emisjami). 😉

Cykle magnetyczne w przypadku gwiazd typu G M i K (czyli żółtych, pomarańczowych  i czerwonych karłów)

Od lat 60′ XX wieku w Mount Wilson Observatory rozpoczęły się długoletnie badania cyklu magnetycznego mniejszych gwiazd. Jako markera użyto zmiennej emisji strumieni lini H i K jonów wapnia, ktorych obecność jest charakterystyczna dla chronosfery gwiazd. W okolicach otaczających plamy słoneczne występuje nadmierna emisja strumieni H i K, co oznacza, że w okresach maksymalnej aktywności i występowania plam, mamy również maksimum tych strumieni. Gdybyśmy obserwowali nasze Słońce z dużych odległości tak jak inne gwiazdy, dostrzeglibyśmy około 11-letnie cykle zmiennych strumieni jonów H i K.

Czy na podstawie badań zachowania innych gwiazd, można wykryć czy przeżywają one cykle podobne do np. do Minimum Maundera?

I tak i nie. Wiąże się to z pewnymi założeniami. Generalnie im szybciej gwiazda rotuje, tym silniejsze jest jej pole magnetyczne i silniejsza emisja H i K. Uważa się, że im starsza jest gwiazda, tym wolniej się obraca, co wpływa na zmniejszone strumienie H i K, ale jednocześnie zmniejszenie tych strumieni ma również miejsce, gdy gwiazda (tak jak np. nasze Słońce) wchodzi w fazę minimum. Pojedynczy pomiar takiego odległego obiektu, da nam wtedy nieprawdziwy obraz wieku gwiazdy. Może ona być całkiem młoda, a jedynie znajdować się w okresie minimum swojego cyklu.

Jeżeli ktoś oddalony o całe lata świetlne, w okresie Mimimum Maundera zmierzyłby strumienie H i K naszego Słońca, opierając się tylko na założeniu, że im starsza gwiazda, tym słabszy strumień H i K i wolniejsza rotacja, otrzymałby nieprawdziwy obraz wieku Słońca, wskazujący, że jest ono bardzo stare.

Czy w czasie trwania projektu w Mount Wilson Observatory odkryto pojedyncze gwiazdy (w przypadku gromad takie obserwacje nie są możliwe) o niskim strumieniu H i K ? Tak, 20 % z nich wykazywało zmniejszoną aktywność. W zależności od przyjętych założeń, mogą to więc być bardzo stare gwiazdy albo też gwiazdy w trakcie swojego minmum. Spośród nich jedna gwiazda prawdopodobnie została uchwycona w fazie przechodzenia w stan większej aktywności. W przypadku pięciu pozostałych oczekuje się podobnych zachowań w trakcie trwania obserwacji. Oczywiście możemy zalożoyć, że niska aktywność, to naturalne zachowanie danych gwiazd i po prostu zawsze wolno rotują, niemniej zachowanie naszego Słońca, daje zdecydowane wskazówki, by prowadzić dalsze intensywne badania.

Efekt dynamo

Model podwójnego dynama słonecznego z wielką dokładności pozwala przewidzieć nieregularności w cyklu słonecznym. Model opiera się reakcjach zachodzących  w dwóch warstwach Słońca, jednej blisko powierzchni i drugiej głęboko w strefie konwekcji. Przewidywane badania sugerują, że w latach 30tych XXI wieku aktywność słoneczna spadnie o jakieś 60 %  do warunków, jakie pojawiły się w 1645 r. czyli wraz z początkiem Małej Epoki Lodowcowej.

Model przewiduje również, że w kolejnym 25 cyklu słonecznym para fal coraz bardziej się wyrówna. Podczas cyklu 26, ktory obejmie dekadę 2030 – 2040 te dwie fale będą całkowicie niezsynchronizowane i to przyczyni się do znacznej redukcji aktywności słonecznej. (Badania przedstawione przez prof. Valentinę Zharkova podczas Narodowego Spotkania Astronomicznego w Llandudno, lipiec 2015.).

Jowisz i Saturn, cykle solarne i zmiany klimatu

Ważnym faktem, który jest pomijany przez większość klimatologów i ekologów jest zsynchronizowanie cyklu planetarnego z cyklem solarnym. Istnieją silne dowody, że orbity planet są ściśle powiązane z cyklem słonecznym i wpływają na poziom aktywności słonecznej. Jowisz i Saturn to najwieksze planety w Układzie Słonecznym. Obydwie mają silną magnetosferę tworzącą ogromne zorze na biegunach. Cykle klimatyczne Jowisza również są dostosowane do cyklu aktywności słonecznej.  Więcej informacji można znaleźć pod tym linkiem: Jackpot! Jupiter and Saturn – Solar cycle link confirmed

Minimum słoneczne, zmiany klimatu, upadek imperiów

Aktywność słoneczna wpływa bezpośrednio na prędkość obrotu Ziemi. Im więcej energii wytwarza Słońce, tym szybciej Ziemia rotuje. Tak jak w silniku elektrycznym, istnieje różnica potencjału elektrycznego, która napędza obrót naszej planety. Niska aktywność słoneczna, oznacza mniej dodatnio naładowanych protonów docierających do zewnętrznej atmosfery Ziemi. Różnica potencjału, pomiędzy pozytywnie naładowaną górną warstwą atmosfery i powierzchnią Ziemi posiadającą negatywny ładunek zmniejsza się. Rezultat – obrót naszej planety zwalnia. To z kolei sprawia, że Ziemia staje się mniej „podłużna” jak owal i przyjmuje kształt bardziej okrągły niczym sfera. Indukowane naprężenie mechaniczne powoduje deformacje, a w rezultacie pęknięcia, jamy, dziury, szczeliny w skorupie. Przyczynia się to m.in. do powstawania tzw. lejów krasowych inaczej sinkholi (więcej informacji znajdziecie w poście: Sinkhole i elektryczny wszechświat). Spadek różnicy potencjałów pomiędzy powierzchnią ziemi, a jej wnętrzem, działa niczym spoiwo, przyciągając powierzchnię i jądro do siebie. Kiedy różnica potencjałów spada, tworzą się luźne przestrzenie, pod powierzchnią. Nacisk wywierany na powierzchnię ziemi, przez te dwa czynniki (siły elektryczne i mechaniczne) objawia się w postaci wzrostu ilości trzęsień ziemi. Utrata spójności przez skorupę ziemską (spowodowana zmianą kształtu naszej planety) tworzy pęknięcia i wzrost aktywności wulkanicznej. Historia zna już podobne przykłady występujące np. w czasie minimum aktywności słonecznej w latach 535-545 n.e. kiedy to równocześnie upadły imperia Majów, Rzymian i Chińczyków. Doszło wtedy do dobrze udokumentowanych silnych erupcji wulkanów na terenie dzisiejszego Meksyku i Nowej Gwinei. Promieniowanie kosmiczne w tamtym czasie przyczyniło się do wzrostu pokrywy chmur, co w połączeniu z cząsteczkami stałymi i SO2 wpłynęło na zmiany temperatur i występowanie obfitych opadów deszczu w róznych rejonach świata.

Podsumowanie

Jak to wszystko ma się do podkręcanych medialnie twierdzeń, że głównym winowajcą odpowiedzialnym za wzrost temperatury na ziemi, są gazy cieplarniane (takie jak CO2), produkowane przez człowieka? Naukowcy zajmujący się tematyką solarną, poznając coraz lepiej działanie naszego Słońca, radzą wziąć pod uwagę właśnie ten czynnik, jako wiodący w kwestii zmian klimatu. Tylko w 2016 roku pojawiły się 132 dokumenty w tym temacie, 18 z nich bezpośrednio wiązało długie okresy niższej aktywności słonecznej z ochłodzeniem klimatu na ziemi (Mała Epoka Lodowcowa) oraz zwiększoną aktywność ze wzrostem temperatury na naszej planecie (średniowieczne optimum klimatyczne czy współczesne maksimum).

Profesor Philip Scotyt z Departamentu Biogeografii na Uniwersytecie w Londynie zauważa, że w czasie Średniowieczonego Optimum Klimatycznego, klimat był nawet cieplejszy niż dzisiaj. Historia pokazuje, że był to wspaniały czas obfitości dla wszystkich. Kiedy temperatury zaczęły spadać (Mała Epoka Lodowcowa), zbiory się załamały, a brytyjski przemysł winiarski umarł. Dlatego warto się zastanowić skąd w ludziach taki strach przed ciepłem?”

Nasza planeta podlega ciągłym cyklom energetycznym, które wpływają na temperaturę i pogodę. Najprościej zauważyć oczywiście następujące po sobie pory roku, związane z nachyleniem osi ziemi i docierającym do jej powierzchni światłem słonecznym. Pory roku to jednak tylko ułamkowa część znacznie większych cykli kształtujących klimat na ziemi. Są one jakby dłuższą wersją pór roku. Widzimy ich wpływ, zapisany w dziejach historii człowieka oraz na podstawie innych dostępnych przesłanek i danych.

Co ciekawe badania potwierdziły, że Mars w tym samym czasie co Ziemia doświadczał wyższych temperatur. To samo dotyczy pozostałych planet. Co więc je wszystkie łączy? Może własnie aktywność Słońca.

Przedstawione powyżej dane i założenia, każą nam spojrzeć ze znacznie szerszej perspektywy na zmiany klimatyczne zachodzące na Ziemi. Warto więc w najbliższych miesiącach i latach obserwować co będzie się działo w pogodzie, jak będą zachowywać się ziemskie wulkany, oraz jak aktywne będzie nasze Słońce.

Przykłady zmian na ziemi powiązanych z aktywnością Słońca:

Winter type storms and temperatures happening across the world in Summer

Ciężkie opady śniegu

Najchłodniejszy początek zimy w Australii od 1943 roku

Niespotykane deszcze i rekordowe opady śniegu

Masywny lej krasowy w stanie Oregon

Masywny lej krasowy UK

Superwulkan Yellowstone budzi się

Powódź w Japonii

Powódź w Chinach

Ciężki monsun – Pakistan

Rekordowo zimny lipiec

Powodzie i opady śniegu w Nepalu

Rekordowe letnie chłody na Biegunie Północnym

Ulewne deszcze w Południowej Korei

Wybuch wulkanu Popoctepeti

Zalane pola i mróz na terenie USA

Roje trzęsień ziemi – Islandia

Monitor bieżącej aktywności słonecznej:

AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA

źródło:

1. Średniowieczne optimum klimatyczne

2. Minimum Oorta

3. Nasa - badania

4. Minimum Wolfa

5. Minimum Spörer'a

6. Global Cooling Starting, Due To Low Solar Activity

7. Minimum Maundera

8. Mała Epoka Lodowcowa

9. The influence of solar system oscillation on the variability of the total solar irradiance

10. The Maunder Minimum and Climate Change: Have Historical Records Aided Current Research?
11. A history of solar activity over millennia

12. ICE AGE BRITAIN

13. The Next Grand Minimum

14. Grand Solar Minimum Volcanoes Simultaneously Collapsed, Mayan, Roman & Chinese Societies 

15. Zmiany klimatu charakterystyka oraz przyczyny

16. The Truth About Global Warming: We're Not Causing It, But We're PAYING for It

17. Lowest Solar Activity In 200 Years

18. Statek głupców

18. Deserts Across the World Bloom, Heavier Rains Caused by Cosmic Rays Creating More Clouds 
19. Cykle synodyczne - Jowisz i Saturn