Czlowiek z Piltdown i inne fałszerstwa

„W artykule „Ewolucja jako fakt i teoria” przytoczono „pół tuzina gatunków człowieka odkrytych w skałach”, jako dowód na powstanie ludzi z małp. Kiedy w 1987 r. wydano poprawioną wersję tego dowodu, liczba gatunków zmniejszyła się wprawdzie do pięciu (jednym z nich był sam Homo Sapiens), lecz sens się nie zmienił.

Słuchając barwnych opowieści o naszych praprzodkach, o miliardach lat powolnych zmian zachodzących na ziemi, wiele osób dochodzi do wniosku, że Wyższa Inteligentna Siła Sprawcza nie istnieje. No bo jak pogodzić wszechwiedzę i wszechmoc z licznymi szczątkami kopalnymi, będącymi na różnym stopniu ewolucyjnego rozwoju? Wybitny Paleontolog Stephen Jay Gould niejako pytał:

„Czy Bóg – z jakiejś nieznanej przyczyny albo po to, by wypróbować naszą wiarę – stworzyłby jeden po drugim pięć gatunków (Australopitecus aferensis, Australopitecus africanus, Homo habilis, Homo erectus i Homo sapiens) dla naśladowania ciągłości zmian ewolucyjnych?”

Tak postawione pytanie sugeruje, że Darwin zaproponował swoją teorię, ze względu na wielką ilość kopalnych form pośrednich między małpami a ludźmi. Przeocza się w tym wszystkim jedną ważną rzecz, Darwin najpierw wymyślił swoją teorię, a możę lepiej użyć słowa hipotezę czy nawet fantazję, którą z czasem  entuzjastycznie przyjęto. Dopiero później zaczęto szukać potwierdzających ją dowodów tj. „brakujących ogniw”, postulowanych w teorii. „Taka kolejność zdarzeń skłania do tego, by raczej pytać o to, czy wyobraźnia darwinistów mogła odegrać istotną rolę w interpretacji znalezisk, które przedstawiano dla poparcia teorii, a nie o to, czy Bóg uczynił skamieniałości, aby wypróbować naszą wiarę w Stworzenie.” (Zobacz także: Gdzie tu pasują dinozaury – czyli śladami biblijnego potopu).

Stąd w środowisku zwolenników teorii ewolucji panuje taki nacisk, by przedstawić wiarygodne świadectwo brakujących ogniw. Nagroda dla odkrywcy i idąca za tym światowa sława byłaby wielka.

Czy zatem pojawiali się śmiałkowie z dowodami rzeczowymi na to, że Darwin się nie pomylił. A i owszem, chociaż można mieć spore wątpliwości co do jakości przestawionych przez nich znalezisk.

Jednym z takich spektakularnych fałszerstw był człowiek z Piltdown – „jego szczątki urzędnicy muzeum zazdrośnie chronili przed nieprzychylnymi badaczami, pozwalając mu pozostawać przez czterdzieści lat w służbie urabiania opinii publicznej.”

Człowiek z Piltdown to jedno z najbardziej znanych oszustw przeciwko nauce. Jego autorem był archeolog i paleontolog amator Charles Dawson. Rzekomo odkryty artefakt przedstawił on w 1912 r. twierdząc, że czaszkę homonida, a w zasadzie jej fragment w 1908 r. znalazł pracownik żwirowni w Piltdown (Anglia). Resztę Dowson podobno wykopał sam. Znalezisko okrzyknięto od razu brakującym ogniwem, gdyż w tamtych czasach uważano, że takowe powinno posiadać czaszkę podobną do ludzkiej i szczękę podobną do małpiej.

Ujawnienie fałszerstwa miało miejsce dopiero 21 listopada 1953 r. Okazało się, że człowiek z Piltdown rzeczywiście był pół-człowiekiem; pół-małpą, ale nie dlatego, że się taki urodził, tylko sprytnie został poskładany przez Dawsona, który wykorzystał fragment czaszki człowieka z okresu średniowiecza (zamieszkującego rejony Ziemi Ognistej), żuchwę orangutana z Borneo i kopalny ząb szympansa. Znalezisko wyglądało na starsze, dzięki zanurzeniu go w roztworze żelaza i kwasu chromowego. Dodatkowo kły zostały spiłowane.

Tym sposobem rekonstrukcje muzealne oparte na skąpych świadectwach kopalnych, a czasem na zwyczajnych fałszerstwach, wpłynęły i wpływają na opinię publiczną, a skamieniałości – na antropologów … ale czy powinno być tak, że „stwarza” się brakujące dowody, a te znalezione nie pasujące do założeń, zmienia się albo ignoruje?

źrodło:
„Sąd nad Darwinem” P.E.Johnsona, Vocatio 1997 str. 104-110

Człowiek z Piltdown

Globalna Świadomość

Splątanie kwantowe to jedno z najbardziej zaskakujących zjawisk przewidzianych przez mechanikę kwantową. Dotyczy ono obiektów kwantowych – cząstek elemntarnyh, atomów, jonów. W 1935 roku Albert Einstein, Borys Podolski i Natan Rosen zaproponowali doświadczenie myślowe, znane jako efekt EPR. Wykazali oni, że w pewnych sytuacjach cząsteczki kwantowe, które wcześniej w specyficzny sposób oddziaływały na siebie, powinny natychmiast reagować na zmiany stanu swojego „rodzeństwa”. Ważne jest co rozumiemy tutaj pod pojęciem „natychmiast”- otóż dzieje się to w jednej chwili, bez względu na dzielące je odległości – słowem jest realizowane poza czasem i przestrzenią. Cząsteczka A może się np. znajdować na Ziemi a cząsteczka B w galaktyce M104 (Sombrero). To co spotka cząsteczkę A, natychmiast dotknie cząsteczkę B, bez względu na dzielące je miliony lat świetlnych.

Galaktyka Sombrero

Tym sposobem wraz z efektem EPR doszło do rozwodu z fizyką newtonowską, której założenia załamują się w kwantowym świecie. Nielokalność bowiem, nie wymaga bliskości, ani kontaku bezpośredniego między cząstkami, ani tym bardziej przebywania w polu siłowym np. magnetycznym czy grawitacyjnym.

Na podstawie EPR Pan John Archibald Wheeler (amerykański fizyk i profesor Uniwersytetu w Princeton) wyciągnął daleko idące wnioski, że cały wszechświat jest powiązany siecią informacyjną, w której każdy obiekt materialny bądź energetyczny, pozostaje w stałej łączności z całą pozostałą energią, materią. Jest to więc sieć transmisyjna obejmująca całe uniwersum. Zdaniem Wheeler’a to właśnie informacja jest budulcem wszechświata. Najpierw była myśl, informacja, założenie, a później pojawił się materialny wszechświat (zobacz także Wszechświat jest bez reszty myślą). To zaprowadziło naukowca do kolejnego wniosku, że czasoprzestrzeń jest wypełniona i organizowana przez coś w rodzaju wszechobecnej kwantowej świadomości. Współtwórca teorii strun Michio Kaku, uważa że do zaistnienia wszechświata, niezbędne jest coś w rodzaju świadomości kosmicznej, która widząc świat umożliwia mu jego istnienie.

The Princeton Engineering Anomalies Research – PEAR

PEAR to program, prowadzony przez blisko trzy dekady pod egidą Princeton University’s School of Engineering and Applied Science, pozwalający zrozumieć rolę świadomości w tworzeniu fizycznej rzeczywistości. Okazuje się bowiem, że spójna świadomość może tworzyć porządek na świecie, a subtelne interakcje łączą nas ze sobą i z ziemią.

W badaniach w laboratorium PEAR przy użyciu elektronicznego generatora liczb losowych RNG (losowy ciąg elementów binarnych zorganizowanych zwykle jako ciąg liczb losowych 0/1) wykazano wpływ woli czlowieka – operatora na obniżenie bądź podwyższenie częstości generowanych jedynek. Dodatkowo po wielu latach badań w najróżniejszych konfiguracjach, badacze stwierdzili, że wyniki są praktycznie niezależne od odległości dzielącej opertora od generatora, szybkości generowania sygnałów, liczby operatorów próbujących współdziałać itp. Wpływ na pracę generatora byl uzależniony jedynie od woli operatora, by ten wpływ zaistniał.

W związku z sukcesem doświadczenia, szef zespołu Roger Nelson, postanowił poszerzyć eksperyment i zainicjował projekt o nazwie „Globalna Świadomość”. Jeżeli wola jednego człowieka może mieć wpływ na przebieg zjawiska, to jak to wygląda na masową skalę? Naukowiec rozmieścił dziesiątki generatorów liczb losowych po całym świecie, w oczekiwaniu, czy większe grupy ludzi w jakiś sposób wpłyną na ich pracę. Z jakim efektem? Okazało się, że jeśli uczucia milionów ludzi połączą się w związku z jakimś ważnym wydarzeniem, wówczas sieć RNG staje się subtelnie uporządkowana.

Jednym z najbardziej spektakularnych wyników projektu „Globalnej Świadomości”, był pomiar dokonany w dniu 11 września 2001 r. w czasie ataku na WTC. Można powiedzieć, że generatory wtedy zwariowały, ale znacznie ciekawszy jest fakt, że to wielogodzinne odstępstwo od średniej statystycznej, zaczęło się na kilka godzin przed pierwszym atakiem.

Czym jest więc Globalna Świadomość? Kto lub co może posiadać informacje o wydarzeniu, zanim się ono  rozpocznie? Czy ludzkość wyczuwa nadchodzącą przyszłość intuicyjnie, czy nasza świadomość już wie, zanim to nadejdzie?

Roger Nelson zauważa, że subtelny ale jednocześnie realny efekt działania świadomości, jest ważny z naukowego punktu widzenia, niemniej jej siła jest bardziej natychmiastowa. Wraz z odkryciem, że świadomość dużej grupy ludzi może mieć wpływ na świat fizyczny, możemy dokonywać istotnych, zdrowych zmian w ogólnoświatowym systemie i pracować w kierunku lepszej i bardziej świadomej przyszłości.

Badania Deana Radina

Wyniki jakie osiągnął Roger Nelson, zostały poparte badaniami Deana Radina w ramach IONS – Institute of Noeatic Sciences. W jednym z eksperymentów osoba badana oglądała serię przeciętnych, bez głębszego wyrazu zdjęć, pomiędzy które przypadkowo wstawiono fotografie o silnnym ładunku emocjonalnym. Na palcu osoby badanej był czujnik, który mierzył przewodność elektryczną jej skóry (miernik poziomu stresu). Kiedy pojawiał się jakiś drastyczny obraz, czujnik wykazywał wyraźny wzrost poziomu stresu, ale uwaga narastanie poziomu stresu zaczynało się około 5 sekund przed ukazaniem się obrazu na ekranie. Badanie przeprowadzono  wielokrotnie, wszyscy poddani eksperymentowi reagowali tak samo. Wniosek – każdy człowiek emocjonalnie wyczuwa przyszłość z conajmniej 5 sekundowym wyprzedzeniem.

*

Tyle jeśli chodzi o doświadczenia i eksperymenty, potwierdzające jedynie niezwykłość świata, w którym żyjemy i dające zarys drzemiących w nas ludziach możliwości. Skoro istnieje taki potencjał, potwierdzony empirycznie, to dlaczego nie nagłaśnia się tego, dlaczego stoimy w miejscu, dlaczego karmi się nas medialną papką strachu, nienawiści i obaw. Co może przynieść globalna świadomość, nasze połączone jaźnie, które są pełne negatywnych uczuć i emocji? Jedynie świat w jakim właśnie żyjemy. Komu lub czemu zależy na takim stanie rzeczy? Każdy z nas może sobie tutaj wstawić odpowiedź zgodną z własnym światopoglądem.

hacker-2300772_1920Wiedza właściwie ukierunkowana, ta dobra pozytywna o nas samych, o naszej planecie, o wszechświecie, w ktorym żyjemy jako istoty świadome, połączone ze sobą i oddziałujące na siebie oraz wszystkie nasze dobre intencje to klucz. Jeżeli jeden człowiek siłą własnej woli potrafi wpływać na otaczającą go rzeczywistość, to zastanów się co do siebie przyciągniesz, jeżeli jesteś negatywnie nastawiony, jeżeli nie wierzysz w swoje możliwości. Spójrz na swoje życie z szerszej perspektywy, od razu się zorientujesz jaki program w sobie wytworzyłeś, w jakim kierunku zmierzasz.

storm

We wszechświecie małe jest powtórzeniem większego, jeżeli podstawowa komórka społeczna, czyli każdy z nas osobiście nie funkcjonuje prawidłowo, znajdzie to odbicie globalne.

Dobre podsumowanie pasujące do naszej rzeczywistości można znaleźć w książce Johna Wyndhama „Poczwarki”:

„Żyli w izolacji od siebie nawzajem, łączyły ich tylko niezdarne słowa. Często izolowali się jeszcze bardziej wskutek odmiennych języków i odmiennych wierzeń. Niektórzy z nich potrafili myśleć indywidualnie, ale ci musieli pozostać indywidualistami. Czasem dzielili ze sobą uczucia, ale nie potrafili zbiorowo myśleć. Dopóki żyli w warunkach prymitywnych, dawali sobie z tym radę (…), ale im bardziej skomplikowanym uczynili swój świat, tym mniej umieli sobie z nim radzić. Nie umieli zdobyć się na jednomyślność. Nauczyli się twórczo pracować w małych zespołach; w dużych umieli tylko niszczyć. Mieli zachłanne aspiracje, a potem nie chcieli ponosić odpowiedzialności za to co stworzyli. Tworzyli ogromne problemy, a potem chowali głowę w piasek leniwej wiary.”
***

Świadomość jest tak naprawdę niezwykłą postacią energii. W samym organizmie człowieka może wywołać skutki pozytywne lub negatywne, odziałuje także na świat zewnętrzny.

fractal

Jeżeli zaistnienie naszego wszechświata jest uzależnione od kwantowej świadomości, która widząc świat umożliwia mu jego pojawienie się i funkcjonowanie, to ten zewnętrzny Obserwator, materializując swoją myśl, ideę, nadał kształt otaczającej nas rzeczywistości i nam samym. Jesteśmy więc czymś w rodzaju zmaterializowanej, bardzo gęstej energii. Rozszczepienie jednego atomu uświadamia, ile tej energii się w nas mieści. Skoro myśl jest jej formą, możemy ją wykorzystać, kierując na właściwe tory. Pozbawiona egoizmu, samolubstwa i wszelkich negatywnych uczuć oraz wyrachowania i chłodnej kalkulacji, pozwoli nam nieprzerwanie czerpać z całego potencjału, który w nas drzemie, a także stworzyć pozytywne, zdrowe relacje z innymi ludźmi … bo to ty jesteś zmianą, której oczekujesz.

Zobacz także:

Nauka czy akt wiary

Na podstawie:

„Śledztwo w sprawie Pana Boga” Andrzej Hordeński Grupa Wydawnicza Foksla Sp. Zo.o., Wydawnictwo WAB,
wyd. I str.42-45; 95-100

Princeton Engineering Anomalies Research Scientific Study of Consciousness-Related Physical Phenomena

The Global Consciousness Project Meaningful Correlations in Random Data

Alternativesgateway

CZY SŁYSZAŁEŚ O EDWARDZIE BERNAYSIE?

225px-Edward_Bernays

żródło: www.sourcewatch.org

Kiedy ktoś spyta cię o pojęcie public relations bez trudu je wyjaśnisz. Ale czy wiesz kim był Edward Bernays? I czy wiesz, że to właśnie jego nazywa się „ojcem public relations”.

Człowiek ten jako pierwszy opracował i zastosował w praktyce komunikacji masowej wiedzę o możliwościach programowania podświadomości. Posiłkował się w tym pracami swojego wuja – Sigmunda Freuda oraz rosyjskiego psychologa, Iwana Pawłowa i okazał się nadzwyczaj skuteczny, a jego działaność przypadła na dość długi okres – od pierwszej wojny światowej aż po zimną wojnę.

Swoją karierę rozpoczął w Komitecie do Spraw Informacji Publicznej (Committee on Public Information, CPI). To tam zafascynowała go kreowana przez ów komitet propaganda wojenna. Posługiwano się oficjalnym sloganem reklamowym: „Czynimy świat bezpiecznym dla demokracji” oraz plakatem, na którym przedstawiono zbliżającego się żołnierza niemieckiego z podpisem „Pobij szkopa Obligacjami Wolności” (specjalną pożyczką państwową USA, stworzoną na potrzeby I wojny światowej w celu sfinansowania wysiłku wojennego, każdy kto kupił tę obligację mógł poczuć się prawdziwym patriotą).

a-1038-100_500

źródło: http://www.learnnc.org

Puszczanie w obieg rzekomo popełnionych przez nieprzyjaciela okrucieństw, oraz wywlekanie kłamstw z poprzednich wojen, zmobilizowało ludzi, by wylać swą złość na kogokolwiek lub cokolwiek, byleby tylko był cel. Równocześnie przedstawienie wroga jako istoty odczłowieczonej pozwoliło pozbyć się wszelkich skrupułów podczas zabicia go, przecież karaluchy się rozdeptuje.

I tak Ameryka mogła toczyć kolejne wojny z „czerwonymi komuchami”, „żóltkami” czy „turbanami” (Arabami).

Jednak Bernays nie poprzestał tylko na tym sukcesie. W książce „Propaganda” napisał: „Właśnie oszałamiające sukcesy propagandy w okresie wojny zwróciły uwagę niewielkiej grupy inteligentnych jednostek ze wszystkich dziedzin życia na możliwość sterowania opinią publiczną”. I ten właśnie postępowy człowiek, jak o sobie mniemał, uważał ludzkie masy za „stado, którym trzeba kierować”, a za swoją misję życiową obrał „sterowanie masami bez ich wiedzy”.

Kolejny sukces wiązał sie z pozyskaniem dość sporej grupy palaczy – kobiet. Jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku widok kobiety z papierosem uchodził za skandal. Firma American Tobacco Company, producent Lucy Strike, uznała, że nie może sobie pozwolić na tak potężne straty potencjalnych klientów. W tym celu wynajęła Bernaysa, który w 1929 roku zainicjował ogromną akcję. Zatrudnił młode dziewczyny do udziału w paradach wielkanocnych w Nowym Jorku i innych miastach. Miały maszerować jako sufrażystki z papierosem w ręku. Gazety i kroniki filmowe szybko podchwyciły temat i palące kobiety stały się powszechnie akceptowane.

Jednak o ile palenie jest osobistym wyborem każdego, to już trudno się pogodzić z propagandową akcją zorganizowaną w Gwatemali. Otóż potentat owocowy United Fruit Company znalazł się w potężnych tarapatach, kiedy nowo wybrany prezydent Jacobo Arbenz przyrzekł przeprowadzić reformę rolną i w efekcie zwrócić Gwatemalczykom ich narodowe bogactwo. Koncern United Fruit będący w tym kraju największym właścicielem ziemskim postanowił zadziałać. W 1951 r. wynajął Edwarda Bernaysa, a ten zaczął przedstawiać rząd gwatemalski jako „komunistyczne zagrożenie”. W tym celu organizował wycieczki do Gwatemali dla dziennikarzy (oczywiście na koszt United Fruit), gdzie mogli być świadkami „komunistycznych zamieszek”, inscenizowanych przez Bernaysa. W USA, opętanym w tym czasie chęcią wykluczenia z życia publicznego każdego podejrzewanego o sympatie komunistyczne, taki stworzony klimat medialny okazał się niebywałym sukcesem. W 1954, w wyniku tajnej akcji CIA „Operation PBSUCCESS” obalono prezydenta Arbenza, władzę w Gwatemali przejęła dyktatura wojskowa, wprowadzając w zamian na 28 lat rządy terroru. Oczywiście reformę rolną unieważniono. Tysiące Gwatemalczyków zginęło w strasznych okolicznościach, miliony zostało uchodźcami.

guatemala-arbenz-332x230.jpg

źródło: www.profcj.org

Edward Bernays zmarł 9 marca 1995 roku w wieku 104 lat.

 

Zobacz także:

10 strategii manipulacji

Na podstawie:

"Przeskok ewolucyjny - od kryzysu do życia w harmonii" Bruce H. Lipton, Steve Bhaerman

PAMIĘĆ WODY

 

pamięć wody

‘W starych legendach bohater zawsze szedł po martwą wodę, skąd nie ma powrotu’

Prawie każdy zna skład chemiczny wody, ale jest coś znacznie ważniejszego niż jej skład – struktura. Czym zatem jest struktura wody?

STRUKTURA WODY

Struktura wody to organizacja jej cząsteczek. Cząsteczki wody łączą się w grupy, tworząc klastry, tzw. „komórki pamięci”, gdyż woda jest w stanie zapamiętywać to, co się dzieje. W tym samym czasie jej skład chemiczny pozostaje bez zmian, choć jej struktura reaguje na każdy bodziec, tworząc swoisty alfabet, który może pozostawać dla nas nieczytelny, jeżeli nie poznamy jego liter i słów.

klaster

Klaster

BADANIA – MASARU EMOTO

Jedną z osób, która wysnuła śmiałą hipotezę, że nasza świadomość ma wpływ na strukturę wody był dr Masaru Emoto.

Pan Emoto przeprowadził szereg badań.

Poniżej możemy zobaczyć próbki wody z różnych miejsc na świecie, szybko zamrożone, a następnie sfotografowane, które pozwalają nam zobaczyć strukturę wody.

Źródło Yusui Moutain w Japonii

Źródło Yusui Moutain w Japonii

Lodowiec Góra Cooka, Nowa Zelandia

Lodowiec Góra Cooka, Nowa Zelandia

Zanieczyszczona woda, rzeka Yodo Japonia

Zanieczyszczona woda, rzeka Yodo Japonia

Wyraźnie widać, że zdrowa woda tworzy pięknie uformowane kryształy geometryczne, natomiast  zanieczyszczona woda jest zbyt „chora”, by w ogóle utworzyć kryształy.

Pan Emoto badał również oddziaływanie muzyki na wodę, poniżej efekty:

Aria na strunie G, Bach.jpg

Aria na strunie G, Bach

Aria na strunie G, Bach

Taniec ludowy Kawachi

Muzyka uzdrawiająca.jpg

Muzyka uzdrawiająca

Muzyka Heavy Metal.jpg

Muzyka Heavy Metal

Wpływ naszych myśli i słów na muzykę:

dziękuję.jpg

 Dziękuję

miłość i docenianie

Miłość i docenianie

Robi mi się niedobrze na twój widok, zabiję cię.jpg

Robi mi się niedobrze na twój widok, zabiję cię.

Warto zauważyć, że negatywne słowa, maja taki sam wpływ na wodę, jak fizyczne zanieczyszczenia.

Skupienie miłości i czułości na wodę zwiększa jej energię.

Ponoć struktura organizmu jest identyczna ze strukturą wody, w miejscu, w którym się urodziło. Często mówi się o tęsknocie za ojczyzną, bo przecież woda na całym świecie jest różna.

Nasze głowy są pełne wody, mózg składa się w 85% z wody. Wprowadzając wodę z zapisanymi informacjami, musimy się liczyć z tym,  że ciało przyswoi te informacje.

Ważne jest również, by siadać do posiłku zawsze w dobrym nastroju. Agresja powoduje ogromne zmiany w pamięci wody. Zło oddziałuje znacznie szybciej i mocniej.

Ten kto wysyła negatywne myśli, zanieczyszcza swoją wodę w organizmie, negatywnie ją ładuje.

Najwięcej przestępstw stwierdza się w miejscach, gdzie ludzie dużo przeklinają.

W fazie niestabilności systemu, wystarczy najmniejsza myśl, by system zaczął się zmieniać.

Warto tutaj wspomnieć o modlitwie, modlitwa niejako zapisuje się w wodzie.

Kiedyś zmierzono częstotliwość modlitwy, wynosi ona 8Hz, czyli tyle ile ma pole magnetyczne ziemi.

„Dzięki wierze, nie ma rzeczy niemożliwych”

Poniżej możemy zobaczyć wpływ modlitwy na strukturę wody.

Zanieczyszczona i toksyczna woda z tamy Fujiwara

Zanieczyszczona i toksyczna woda z tamy Fujiwara

Poniżej ta sama woda po godzinnej modlitwie mnicha buddyjskiego. Modlitwa, to dźwięk w połączeniu z zamiarem, wydaje się mieć nadzwyczajną zdolność przywracania wody do jej naturalnej, harmonijnej, geometrycznej symetrii.

po modlitwie.jpg

PLONY

Woda o zmienionej strukturze daje większe plony i skraca czas wegetacji.

WODA Z KRANU

Musimy pamiętać, że zanim woda trafi do naszych kranów w domach, przebywa długą i męczącą drogę.

Z reguły trafiająca do nas woda krąży w obiegu zamkniętym, najgorszym z możliwych. Najpierw jest poddawana agresywnym i chemicznym obróbkom. W tym momencie zachowuje pamięć o każdej chemicznej substancji i wszystkim co przeszła, ale to dopiero początek. Teraz czeka ją droga przez tysiące rur, biegnących przez domy, zakłady, pod ulicami. Droga ta nie ma wiele wspólnego z naturalnym traktem, którym woda krąży w przyrodzie.

rvn.jpg

Zanim woda dotrze do naszych domów przejmie więc całą zawiść i nienawiść, każdy stres, które napotka podczas swej podróży.

„Jak ten co wodę w studni zatruł, komuś kto przez pustynię za nim szedł.”

Wystarczy spojrzeć na zamieszczone poniżej kryształy wody.

woda z kranu.jpg

Woda, która otrzymujemy, to zgniła woda, ściek pozbawiony energii, który zamiast nam ją dostarczyć, będzie próbował ją odzyskać i zabierze ją z nas, zwierząt i roślin.

ZANIECZYSZCZENIE WODY

Człowiek w ogromny sposób zanieczyszcza wodę. Część wrzuconych do wody odpadów po pewnym czasie staje się roztworem zanieczyszczającym nie tylko jakość wody, ale i jej pamięć. Ciekawym aspektem jest efekt rozcieńczenia, w wyniku którego duże rozcieńczenie ma większy wpływ na pamięć wody niż małe. Oceany mają możliwość czyszczenia tej pamięci, dzięki swojemu zasoleniu, ale my potrzebujemy wody słodkiej, a ona to tylko 0,5% objętości całej wody na ziemi. Gdyby nie ogromne zanieczyszczenie, byłaby to ilość w zupełności wystarczająca dla wszystkich mieszkańców.

WODA W BUTELKACH

Woda w butelkach jest wodą martwą, nie ma w niej życia. Taka woda nie da nam energii.

Każde zwierzę mając do wyboru wodę butelkową i źródlaną, zawsze wybierze źródlaną.

Pomijając fakt, że woda ta jest zanieczyszczona również fluorem (patrz FLUOR – BŁOGOSŁAWIEŃSTWO CZY PRZEKLEŃSTWO?), plastikowe butelki wydzielają szkodliwe bisfenole.

BOMBA WODOROWA

Wraz z wybuchem bomby wodorowej w strukturze wody zachodzą straszne zmiany.

Jak dowiedziono po próbach jądrowych liczba samobójstw wzrasta 2-3-krotnie. Dlaczego? Jak już wspomniano nasz mózg w 85% składa się z wody. W trakcie wybuchu zostaje naruszona bioplazma mózgu. Po próbach jądrowych woda drga jeszcze przez 30 dni.

PRZYKŁADY

  • Morze Martwe – miejsce gdzie nie ma życia, ponoć tam kiedyś leżała Sodoma i Gomora.
  • Roraima Wenezuela

Zorganizowano tam wyprawę  po wodę, która nigdy nie miała styczności z człowiekiem. Woda ta była 40000 razy bardziej aktywna. Taka woda od razu aktywizuje organizm. Mieszkający tam Indianie żyją długo i są szczęśliwi.

  • Woda wie tydzień wcześniej, że będzie zaćmienie słońca.
  • W jednym z niemieckich laboratoriów w latach 60-tych ubiegłego wieku upuszczono przez nieuwagę fiolkę z silnie działającą trucizną do kolby z wodą destylowaną. Fiolka była zamknięta hermetycznie, po 3 dniach wodę znad fiolki zlano i napojono nią myszy laboratoryjne, które wkrótce padły martwe, zatem wodę poddano drobiazgowym badaniom. Pod względem chemicznym woda była czysta, ale w jakiś przedziwny sposób nie zetknąwszy się bezpośrednio z trucizną, przejęła jej właściwości. Podobny wypadek zanotowano w 1956 roku w tajnym laboratorium instytutu wojskowego w Azji Południowo-Wschodniej. Podczas obrad nad wypracowaniem pożądanych właściwości broni biologicznej nowej generacji wszyscy jej uczestnicy nagle zachorowali. Przewieziono ich do szpitala z objawami silnego zatrucia pokarmowego. Nie spożywano podczas zebrania żadnego posiłku, pito jedynie wodę ze stojących na stole karafek, zatem wodę tę poddano drobiazgowym badaniom. Niczego w niej nie znaleziono, nie było w niej żadnych szkodliwych substancji. Przyczyną zatrucia okazała się zwykła woda i śledztwo utknęło w martwym punkcie. Dopiero wiele lat później wysunięto szokującą hipotezę, że woda może być niezwykle skutecznym nośnikiem informacji.
  • Wykazano wpływ wody o zmienionej strukturze na ludzką krew.
    Dr Perl Laperla lekarz immunolog po pobraniu próbki krwi z palca pacjenta, pod mikroskopem obserwował sklejone czerwone ciałka krwi, które utraciły ładunek elektryczny i nastąpiła aglutynacja (sklejenie krwinek) skutkująca powstawaniem skrzepów i chorobom. Następnie pacjentce podano do wypicia wodę o zmienionej strukturze. Po 12 minutach powtórzono badanie krwi. Obraz krwi był zupełnie inny. Komórki się ożywiły, stały się ruchliwe, odzyskały swój ładunek elektryczny i zaczęły się od siebie odpychać co pozwala im przenosić tlen.
  • W gazecie The New York Times w artykule „Three weeks without water” opisano jak w 1881 roku kapitan Neil Curry wyruszył z Liverpoolu do San Francisco na statku „Lara”. Podróżowała z nim żona i dwoje dzieci. Wszyscy dobrze sobie radzili w podróży, aż do czasu, gdy „Lara” znajdowała się około 1500 kilometrów od zachodniego wybrzeża Meksyku, wtedy wybuchł pożar i zmusił kapitana, jego rodzinę i członków załogi do porzucenia statku w łodziach ratowniczych. Rozbitków męczyło pragnienie, nasilające się z każdą godziną. Żaden statek nie pojawił się, żaden znak ludzkiego życia nie zakłócił ogromnej niebieskiej samotności Pacyfiku. Jednak mimo wszystko po 3-tygodniowej tułaczce wszyscy bezpiecznie dopłynęli do brzegu”. Kapitan Curry powiedział później co ich uratowało: „Marzyliśmy … i w jednym z naszych snów, wyobraziliśmy sobie, że woda poniżej nas zamieniła się z granatowej w zielonkawą, morską.” Kapitan zebrał się na odwagę, sięgnął w dół i spróbował: woda była świeża!

WODA STRUKTURALNA

Chociaż nasza woda z kranu pod mikroskopem wygląda strasznie, jesteśmy w stanie sami przywrócić jej odpowiednią strukturę. Tutaj znajdziesz przepis jak przygotować wodę strukturalną.

PODSUMOWANIE

Woda rejestruje wszystko. Każda nasza myśl i emocja jest również źródłem informacji dla wody. Może ją zatruć i sprawić, że taka negatywna informacja zostanie zgromadzona w jej pamięci.

Istnieje stara perska legenda, o której kiedyś już wspomniano na tym blogu Wtedy uznali, że wreszcie wyzdrowiał …

Na szczęście woda potrafi się oczyszczać, dzieje się tak podczas zmiany jej stanu skupienia. Daje to możliwość usunięcia informacyjnego brudu i powrotu do podstawowej struktury – naszego programu życia.

waterfall-3

My sami możemy jej pomóc. Słowa, które najbardziej oczyszczają wodę, to związek dwóch słów

MIŁOŚĆ I WDZIĘCZNOŚĆ.

Bibliografia:

Woda - pamięć wody

Masaru Emoto

watercrystals

woda-i-jej-tajemnice-struktura-pamiec

Nauka czy akt wiary?

Czy stanowisko wyznawców Boga jako Stwórcy wszechświata, można zrównać ze stanowiskiem ateistów-naturalistów? Okazuje się, że tak. Materialiści uważają bowiem, że nic poza rzeczywistością materialną nie istnieje. Przekonanie to, nawet jeśli byłoby słuszne, jest tak naprawdę aktem wiary. A zatem materialiści mogą zajmować się nauką i badaniem istoty zjawisk, w oparciu o wypracowane przez siebie założenia, czyli np. nieistnienia Boga czy o ewolucyjnej naturze wszechświata. Nie są jednak w stanie udowodnić podstawy, fundamentu na którym budują resztę. Założenie: „Bóg jest”, albo „Boga nie ma” pozostaje aktem wiary, popartym pewnymi przesłankami, choć i te można różnie interpretować, w zależności od preferencji światopoglądowych. I tak, naukowiec o poglądach ewolucyjnych będzie na przykład początków naszego wszechświata dopatrywał się w Wielkim Wybuchu i wszelkie obserwacje interpretował zgodnie z paradygmatem, który przyjął. Natomiast naukowiec o poglądach kreacjonistycznych, odwoła się do aktu stwórczego. Zarówno więc zdanie „Bóg jest” jak i zdanie „Istnieje tylko rzeczywistość materialna” są zdaniami o charakterze naukowym a jednocześnie przejawami aktu wiary.

Problem pojawia się wtedy, kiedy pewne poczynione obserwacje i badania nagina się do danej teorii albo się je ignoruje. W dzisiejszych społeczeństwach nauka zastąpiła wiarę i zyskała monopol na orzekanie tego co jest prawdą, a co nią nie jest, ale czy na pewno jej osąd jest zawsze właściwy?

Do refleksji nad prawdziwą naturą zjawisk, niektórych skłania fizyka kwantowa, otwierająca przed nami nowy, zupełnie nieznany wszechświat, gdzie nie wszystko okazuje się takie proste, jak wcześniej nam się wydawało.

Zaczęło się od Pana Maxa Planck’a i jego stałej. Doświadczalne fakty pokazały, że cząsteczki w kwantowym mikroświecie zachowują się zupełnie inaczej. Można to zilustrować na przykładzie piłki, która spada powoli ze schodów, ale uwaga skacze ona po tych schodach bez samej fazy spadania w dół… pojawia się na jednym schodku, znikając z poprzedniego. Tak jakby dokonywała tego poza naszym czasem i przestrzenią.

Kolejny naukowiec Pan Erwin Shrődinger podał równanie, opisujące ewolucję fal materii. Okazało się że nasza „piłka”, znajduje się na wszystkich schodach równocześnie, ale to nie wszystko, stan mnogości tych piłek trwa tylko do czasu, gdy ktoś na nie nie spojrzy. Próbujecie więc podejść do schodów, żeby dokładniej się przyjrzeć, ale im bliżej będziecie, tym mniej dokładnie zobaczycie albo piłkę albo schody. Jeżeli nasza piłeczka zdecyduje się uderzyć o ścianę, to albo się od niej odbije albo przez nią przeniknie. Trafiając na barierę energetyczną wyższą niż jej własna, cząstka może np. przez nią tunelować i na dodatek zrobi to w zerowym czasie.

Zadajmy kolejne pytanie: Czy próżnia jest pustką? Krótko mówią – NIE. Jest wypełniona cząstkami elementarnymi, jest zbiornikiem nieskończonej energii, od nazwiska odkrywcy określanym mianem Morza Diraca.

A jak cząstki elementarne uzyskują masę? Poprzez oddziaływanie z Polem Higgsa, które nie jest aktywną siłą, lecz specyficznym rodzajem tarcia – siły hamującej ruch cząstek (elektronów i kwarków). Pole Higgsa niejako wypełnia całą próżnię, a oddziaływanie z nim nadaje cząstce masę, niezależnie od położenia i kierunku ruchu. Istnieje ogólna zasada, że im silniejsze jest oddziaływanie z polem, tym większą masę uzyskuje cząstka. (Uwaga pole to nie działa na fotony).

Zastanówmy się zatem, Kto dał energię tej próżni? Jak rozumieć właściwości materii w kwantowym świecie, której fragment może istnieć w bardzo wielu egzemplarzach po czym, gdy zwrócimy na jeden z nich uwagę, wszystkie pozostałe gdzieś znikają. Wszystko to prowadzi nas do ciekawego wniosku:

„Do przełamania funkcji falowej i ‚zaistnienia’ cząstki w świecie niezbędny jest akt czyjejś obserwacji. Po drugie, obserwator, jak wszystko inne, zbudowany jest z cząstek elementarnych, więc jego zaistnienie również jest uwarunkowane tym, że obserwuje go ktoś inny. I po trzecie, rozciągając to rozumowanie na kolejnych obserwatorów, musimy dojść do wniosku, że do zaistnienia wszechświata niezbędny jest zewnętrzny Obserwator. Takiemu Obserwatorowi trudno byłoby odmówić miana Stwórcy.”

A. Horodeński

Ps. Jeżeli temat Was zainteresował, polecam zapoznać się z ciekawą pozycją książkową „Śledztwo w sprawie Pana Boga” Andrzeja Hordeńskiego, wprowadza ona czytelnika w kwantowy zawrót głowy i rzeczywistość bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.

Zobacz także:
Pola podstawowe

Światło nie zawsze podróżuje z prędkością światła

Bibliografia:
"Śledztwo w sprawie Pana Boga" Andrzej Hordeński 
Grupa Wydawnicza Foksla Sp. Zo.o., Wydawnictwo WAB, 
wyd. I str.9,23,24-25,26-28, 32-33
Pole Higgsa

Morze Diraca

Góra Świętej Heleny – zaprzeczeniem zasady aktualizmu geologicznego

Góra Świętej Heleny to aktywny wulkan znajdujący się w stanie Waszyngton w USA. Ostatnia seria erupcji rozpoczęła się w 1980r., kiedy to znaczne osunięcia ziemi i silna eksplozja, doprowadziły do powstania wielkiego krateru. Wszystko zakończyło się sześć lat później kilkunastoma wylewami lawy, które utworzyły stożek w kraterze. W przypadku tego wulkanu, większe i dłuższe erupcje miały już miejsce w przeszłości i z pewnością dojdzie do nich w przyszłości. Niemniej na razie wygląda na to, że wszedł on w okres uśpienia.

W wyniku erupcji wulkanicznych doszło do kumulacji popiołu i materiału skalnego, który później uległ erozji, tworząc sporych rozmiarów kaniony. Zwolennicy aktualizmu geologicznego długo twierdzili, że tego typu formacje skalne, tworzą się w wyniku długotrwałego i rozłożonego w czasie działania sił przyrody. Szybkie (wręcz natychmiastowe) powstanie kanionów po erupcji Wulkanu Św. Heleny w 1980 r., dostarczyło dowodów dla teorii katastrofizmu i związanej z nią historii o ogólnoświatowym potopie.

Erupcja z 1980 roku

Pierwszym znakiem aktywności Góry Św. Heleny była seria małych trzęsień ziemi, która rozpoczęła się w 16 marca 1980 r. Po 100 dalszych trzęsieniach ziemi, eksplozja pary (erupcja freatyczna) zniszczyła krater wraz z pokrywą śnieżną, znajdującą się na wierzchołku wulkanu. W przeciągu tygodnia, krater powiększył się osiągając rozmiar 396 m średnicy, a strefa dużych szczelin objęła całą część szczytową. Do 17 maja, ponad 10 000 trzęsień ziemi wstrząsnęło wulkanem. Jego północna flanka wybrzuszyła się w znaczny sposób (o jakieś 137 m). Tak dramatyczna deformacja świadczyła o tym, że magma podeszła bardzo wysoko (patrz rysunek nr 5 na końcu artykułu).

18 maja 1980 roku o godzinie 8:32 (czasu lokalnego), trzęsienie ziemi o magnitudzie 5,1 spowodowało osunięcie się stożka wulkanu wraz z wybrzuszeniem. Było to największe osunięcie się ziemi w zarejestrowanej historii ludzkości. Osunięcie zmniejszyło ciśnienie w systemie magmowym, powodując silną eksplozję, która wyrzuciła materiał piroklastyczny. Fragmenty skał, popiół, gaz, para wodna, zostały wyrzucone w górę oraz w kierunku północnym. Gorąca chmura materiału przyspieszyła, osiągając w początkowej fazie ponad 480 km/h. Później, kiedy fragmenty skał i popiół, zaczęły się schładzać i opadać na ziemię, chmura zwolniła. Ludzie, którzy uciekli przed wybuchem, na zachodni kraniec wulkanu, mogli widzieć ją powiększającą się i przemieszczającą z prędkością od 104 do 160 km/h. Dotarła ona ponad 27 km w kierunku północnym. Osuwisko natomiast 22 km w kierunku wschodnim, w dół do rzeki North Fork Toutle.

Wybuch wytworzył kolumnę popiołu i gazów, która wzbiła się na wysokość ponad 24 km w atmosferę, w zaledwie 15 minut. W niecałą godzinę później, kiedy doszło do eksplozji magmy z nowego krateru, drugi wybuch uformowała kolejną chmurę. Następnie, tuż po północy, szybka lawina gorącego popiołu, pumeksu i gazów rozlała się z krateru, pędząc z prędkością 80 – 128 km/h i obejmując obszar 8 km w kierunku północnym. W oparciu o dane z tego potoku piroklastycznego, naukowcy obliczyli, że erupcja osiągnęła swój szczyt pomiędzy godziną 15:00 a 17:00. W ciągu dnia, wiatr przewiał 520 mln ton popiołu w kierunku wschodnim i spowodował kompletną ciemność w Spokane (Stan Waszyngton) znajdującym się 400 km od wulkanu.

W czasie kilku pierwszych minut erupcji, chmura uformowana w wyniku wybuchu, rozrosła się nad nowo utworzonym kraterem, obejmując zachodnią, południową i wschodnią część wulkanu. Roztopiona skała i gorące gazy szybko rozpuściły śnieg i lód, tworząc falę, która erodowała i mieszała odłamki skalne, formując w ten sposób wulkaniczną lawinę błotną (tzw. lahar). Liczne lahary zeszły z Góry Św. Heleny w doliny rzeczne, wyrywając z korzeniami drzewa, niszcząc drogi i mosty. Największy i najniebezpieczniejszy spływ popiołowy, utworzył się przez wodę, sączącą się z dużego osunięcia ziemi. Ten długotrwały przepływ wody, spowodował erozję materiału z depozytu powstałego w wyniku osunięcia się ziemi oraz z kanału rzeki North Fork Toutle. Lahar zwiększył swój rozmiar w miarę posuwania się w dół, niszcząc mosty i domy, by w końcu wpłynąć do rzeki Cowlitz. Osiągnął swój maksymalny rozmiar około północy na tej właśnie rzece, jakieś 80 km w dół od wulkanu.

Skierowana w stronę północną eksplozja pary zgromadzonej w wulkanie, była równa 20 mln TNT. Powaliła ona 253 km2 lasów w przeciągu 6 minut. W jeziorze Spirit, na północ od góry, olbrzymia fala wody, wyzwolona w wyniku osunięcia się okruchów skalnych, ogołociła z drzew zbocze do wysokości 260 m powyżej przederupcyjnego poziomu wody. Całkowita energia wyzwolona w wybuchu z 18 maja 1980 r. równała się 400 mln TNT, czyli miała moc jakieś 20 tys razy większą niż bomba zrzucona na Hiroshimę.

Aktywność wulkaniczna Góry Świętej Heleny na przestrzeni stuleci

1980-1986

Silna eksplozja połączona z erupcją, która nastąpiła 18 maja 1980r., następnie 21 mniejszych wybuchów. Ostatnich 17 utworzyło stożek w kraterze wulkanu.

1800-1857

Duża erupcja wulkaniczna w 1800 r., po której nastąpił wyrzut lawy. Strumień roztopionej skały utworzył coś w rodzaju wyspy na północno-wschodnim krańcu wulkanu i stożek lawowy na północnej flance góry (kopułę wulkaniczną o nazwie Goat Rocks).

Końcówka XVIII wieku

Warstwy skal wulkanicznych świadczą o aktywności wulkanu, związanej ze wzrostem kopuły wulkanicznej na szczycie góry, wskazują również na występowanie lawin i opadów piroklastycznych oraz spływów popiołowych (tzw. lahar).

Góra Świętej Heleny jako przykład i potwierdzenie katastroficznej natury zmian na ziemi

Góra Świętej Heleny przed wybuchem 18 maja 1980 r.

Góra Świętej Heleny po wybuchu w maju 1980 r.

Wybuch Góry Św. Heleny 18 maja 1980 r., był bardzo ważnym wydarzeniem z punktu widzenia geologicznego. Pozwolił na obserwacje i udokumentowanie całego katastroficznego procesu. Dla naukowców kreacjonistycznych zdarzenie było szczególnie godne uwagi, ze względu na szybkie odkładanie się osadów i gwałtowną erozję, która w małej skali pokazała, co mogło się dziać w czasie ogólnoświatowej katastrofy jaką był Potop. W związku z tym warto przeanalizować prace dr Stevena A. Austina poświęcone badaniom skutków wybuchu Wulkanu Św. Heleny.

Gwałtowna sedymentacja

W wyniku osunięć ziemi, lawin piroklastycznych, błotnych itd., doszło do tworzenia się osadów geologicznych o grubości 120 m. Cienkie warstwy osadu od 1 mm do 1 m grubości formowały się w ciągu kilku sekund każda! Depozyt materiału o grubości ponad 7,5 m i zawierający ułożone na sobie 100 cienkich warstw, powstał w ciągu zaledwie jednego dnia 12 czerwca 1980 r. Zwolennicy aktualizmu długo twierdzili, że skały osadowe, takie jak znajdowane w kolumnie geologicznej, powstały w wyniku bardzo długiego procesu akumulacji i że reprezentują one poszczególne okresy geologiczne. Jednakże warstwy osadowe na Górze Świętej Heleny pokazują, że twory te mogą powstać w bardzo krótkim czasie, w wyniku jednej katastrofy.

Szybka erozja

Rozlewający się z krateru wodospad Loowit, zmienił kształt północnego zbocza góry. Oczekiwałbyś, że taki kanion powinien mieć setki a nawet tysiące lat” – stwierdza Peter Frenzen – „ale to się stało w mniej niż dekadę”.

Być może najbardziej znaczącym katastroficznym zdarzeniem, które miało miejsce na po wybuchu Góry Św. Heleny, była gwałtowna erozja, powstała w wyniku zejścia lawin błotnych, osunięć ziemi i wysokich fal.

19 marca 1982 r. mała erupcja roztopiła śnieg, który zgromadził się w kraterze w okresie zimowym, w efekcie potoki gorącego mułu wyżłobiły system kanionów głębokich na prawie 43 metry i długich na ok 29 km. Wszystko to stało się w ciągu jednego dnia. Najgłębszy z kanionów został nazwany małym Wielkim Kanionem rzeki Toutle (stanowi 1/40 rozmiaru swojego wielkiego „kuzyna”). Mały strumyk, który teraz płynie na jego dnie, mógłby wskazywać, że to on wyżłobił kanion w ciągu dłuuuugiego okresu czasu. Niemniej ten unikalny proces pokazał, że to właśnie gwałtowne katastrofy, są odpowiedzialne za powstawanie pewnych charakterystycznych struktur geologicznych. Na temat Wielkiego Kanionu również twierdzi się, że powstał w wyniku długotrwałego procesu i działania rzeki Colorado, ale czy na pewno. Wiele wskazuje na to, że na terenie dzisiejszego kanionu znajdowało się kiedyś sporych rozmiarów popotopowe jezioro. W wyniku erozji lub innego procesu, pękła jedna z naturalnych tam i całe masy wody przemieściły szybko i gwałtownie, pozostawiając po sobie ślad w postaci podziwianego dzisiaj Wielkiego Kanionu, który jak wiele tego typu formacji jest stworzony ze skał osadowych.

Pionowo zdeponowane kłody drzew

Osunięcie ziemi wywołało fale na jeziorze Spirit, które ogołociły sąsiadujące z nim zbocza z drzew i utworzyły dryfującą po jeziorze wyspę, złożoną z milionów pni (zajmującą ponad 3 km2 powierzchni Spirit Lake). Kłody te przemieszczały się pod wpływem podmuchów wiatru, z czasem ich liczba zaczęła się zmniejszać, co wskazywało, że drzewa powoli osiadały na dnie jeziora. Wiele z nich dryfowało w pozycji pionowej. Ich korzenie oraz część pnia znajdowała się pod wodą podczas gdy reszta pozostawała wynurzona. Setki tak dryfujących drzew i kłód osiadła w płytkich wodach wzdłuż brzegu jeziora. Tym sposobem drzewa, które zostały pogrzebane w osadach, wyglądały jak las rosnący tutaj przez setki lat, co zresztą jest standardową geologiczną interpretacją, dla skamieniałych lasów znajdujących się m.in. w Parku Yellowstone.

Aby zdobyć więcej informacji na temat pionowo ułożonych kłód w jeziorze Spirit, członkowie ICR wraz z dr Haroldem Coffin’em z Geoscience Research Institute, zbadali dno jeziora przy użyciu sonaru oraz akwalungu. Setki stojących pionowo, całkowicie zatopionych kłód, zostało zlokalizowanych przez sonar, następnie nurkowie potwierdzili ten fakt. W sierpniu 1985 r. ustalono, że na dnie jeziora znajdowało się ponad 19 000 pionowo stojących kikutów drzew. Dane z sonaru i badania przeprowadzone przez nurków wykazały, że korzenie rozchodzą się promieniście od zatopionych drzew oraz, że drzewa nie są ściśnięte w jedną masę, ale wyglądają tak, jakby kiedyś rosły w tym miejscu zupełnie normalnie i stopniowo zostały zalane przez wodę, a nie zmiecion przez wielką katastrofę. Dalsze badania wykazały, że niektóre z drzew, były pogrzebane przez osady na grubość prawie 1 metra, podczas gdy inne nie miały żadnych osadów dookoła swoich pni i korzeni. Dowodzi to, że tonęły one w różnym czasie. Co ciekawe, takie same odkrycie w skałach osadowych, zostałoby zinterpretowane jako las rosnący na różnym poziomie przez tysiące lat. Ten dziwny drzewostan na dnie jeziora Spirit, pokazuje, że warto z większym krytycyzmem i jeszcze raz przyjrzeć się interpretacji skamieniałych lasów i pionowo spetryfikowanych drzew, przechodzących przez kilka warstw skał osadowych (jak to widać na zdjęciu po lewej).

Warstwy torfu w jeziorze Spirit

Miliony drzew wyrwanych ze zbocza góry i dryfujących po jeziorze, w wyniku działania wiatru i wody zostało odarte z gałęzi i kory. Badania dna jeziora, przeprowadzone przez nurków, wykazały, że nasączone wodą warstwy kory drzewnej występują w sporej ilości na dnie, w miejscach wolnych od naniesionego z brzegu pyłu wulkanicznego, tworząc pokłady torfu o grubości kilkudziesięciu centymetrów. Torf z jeziora przypomina, zarówno pod względem układu jak i tekstury, niektóre ze złóż węgla kamiennego występujące na terenie Wschodnich Stanów Zjednoczonych.

Według powszechnie obowiązujących poglądów, węgiel powstał w wyniku kumulacji materiału organicznego z rosnących i następnie pogrzebanych roślin, wystepujących na terenach bagiennych. Ponieważ tworzenie się torfu jest powolnym procesem, geolodzy założyli, że powstanie 30 cm grubości złoża węgla kamiennego, wymaga około 1 tysiąca lat. Jednakże warstwa torfu na terenie jeziora Spirit, pokazuje, że może on tworzyć się bardzo szybko (wybuch nastąpił w maju 1980 r. a badania przeprowadzono w 1985 r.).

Torf pochodzący z bagien i trzęsawisk, zawiera jedynie niewielką ilość kory drzewnej, ze względu na inwazyjną działalność korzeni drzew, które dezintegrują i ujednolicają skład torfu.

Natomiast złoża torfu z jeziora Spirit, strukturalnie są bardzo podobne do węgla. Wszystko co jest potrzebne, to gwałtowne zagrzebanie i lekkie podgrzewanie, żeby przekształcić torf z jeziora w węgiel. Tym sposobem, możemy zobaczyć pierwszy stopień formowania się węgla, który wcale nie wymaga tysięcy lat.

*

Wybuch Wulkanu Św. Heleny dał niesamowite możliwości dla zakrojonych na szeroką skalę badań geologicznych. Wiele z nich wykazało, że zmiany zachodzą na ziemi raczej zgodnie z zasadą katastrofizmu a nie aktualizmu. Małe laboratorium, jakim stała się Góra Św. Heleny, pozwoliło potwierdzić wiele założeń i teorii związanych z ogólnoświatowym potopem.

ps. Poniżej, krótki film przedstawiający przebieg katastrofy:

oraz kilka zdjęć z USGS: Volcano Hazards Program:

1.Przed wybuchem z 18 maja 1980 r. Góra Świętej Heleny miała wysokość 2950 m n.p.m. (widok na zachodnią ścianę). Dolina S. Fork Toutle Rivier znajduje się w środku fotografii.

2. Widok na górę od strony północno-wschodniej.

3. Pojawia się rozległa szczelina i wybrzuszenie na północnej flance wulkanu – 27 marzec 1980 r.

4. Erupcja freatyczna spowodowana ciśnieniem pary wodnej powstałej w kontakcie wody z gorącą magmą – 18 maj 1980 r.

5. Na północno-wschodniej ścianie wulkanu pojawia się wybrzuszenie, spowodowane gromadzeniem się magmy – 18 maj 1980 r.

6. Erupcja – 18 maj 1980 r.

7. Opad popiołu wulkanicznego na farmę w Connell (Stan Waszyngton) położoną jakieś 300 km od wuklanu – 18 maj 1980 r.

8. Drzewa powalone przez falę uderzeniową powstałą w wyniku wybuchu.

9. Księżycowy krajobraz  po wybuchu.

10. Wielki otoczak przeniesiony przez lahar, potwierdza ogromną siłę żywiołu.

11. Chmura popiołu widziana z Ephrata (Stan Waszyngton) oddalonego o 230 km od wulkanu.

Więcej slajdów można znaleźć pod poniższym linkiem:

St Helens Gallery

Zobacz także:

Przedpotopowe sklepienie ochronne

 „…were all the fountains of the great deep broken up…” – czyli sladami Biblijnego Potopu

Od raju utraconego do potopu

Za górami za lasami i miliony lat temu … a może jednak całkiem niedawno

Kaniony podmorskie

Grzbiet Północnoatlantycki był kiedyś powyżej poziomu morza

Ancient Green Sahara

Wczesne migracje ludów po potopie

żródło:
Mt. St. Helens and Catastrophism by Steven A. Austin, Ph.D.
Mount St. Helens - CreationWiki


Jod – czego być może o nim nie wiesz a co może znacząco poprawić jakość twojego życia!

Idoine

Ze wszystkich pierwiastków znanych z dobroczynnego oddziaływania na nasze zdrowie, jod należy do grupy wzbudzającej najwięcej nieporozumień i obaw, podczas gdy jest najbezpieczniejszym ze wszystkich ważnych dla życia pierwiastków śladowych. Jest jedynym, który może być bezpiecznie stosowany przez długi czas, na dodatek w wysokich dawkach. Najważniejsze to zrozumieć podstawy suplementacji i leczenia jodem oraz wiedzieć jak dostosować dawkę do swoich indywidualnych potrzeb. Każdy z nas jest wyjątkowy, dlatego każdy będzie miał inne zapotrzebowanie na jod i kofaktory.

Ile w takim razie naprawdę potrzebujemy jodu?

Od ponad 100 lat jod był znany jako niezbędny pierwiastek, do produkcji hormonów tarczycy. Jednakże potrzebują go wszystkie komórki naszego ciała, o czym rzadko wspomina literatura medyczna. Jod jest niezbędny w produkcji innych hormonów w naszym ciele, koniecznych dla prawidłowego funkcjonowania układu immunologicznego, działa też antybakteryjnie, antywirusowo, antynowotworowo, likwiduje pasożyty. Nie zaobserwowano, by jakikolwiek zarazek chorobotwórczy, kiedykolwiek się na jod uodpornił.

Bez jodu życie nie jest możliwe. Niedobory tego pierwiastka mogą skutkować opóźnieniem w rozwoju, wolem, zwiększoną śmiertelnością dzieci i niemowląt, bezpłodnością.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oszacowała, że 1/3 światowej populacji żyje w rejonach z niedoborami jodu.

Gdzie można znaleźć jod?

Jod można znaleźć w wodzie morskiej, w formacjach skalnych, z których woda morska wyparowała oraz w organizmach morskich takich jak wodorosty, przegrzebki, małże, ryby oceaniczne itp. To samo dotyczy upraw roślin i żywiących się nimi zwierząt, w rejonach bogatych w jod. Również one będą zawierały ten pierwiastek w swoich tkankach. Niestety nie dotyczy to większości rejonów naszej planety. Tym sposobem niedobory jodu to pandemia. Oszacowano, że prawie ¾ światowej populacji jest dotknięta zaburzeniami, związanymi z niedoborem jodu.

Jodowanie soli

Sól jest jodowana od lat dwudziestych XX w., niemniej jest to ilość zbyt mała nawet wobec tej zalecanej przez RDA. Problem w tym, że RDA skupiła się jedynie na ilości jodu niezbędnej do likwidacji wola tarczycowego. Zapomniano, że pozostałe funkcje organizmu, będą nadal bardzo cierpieć na niedobory tego pierwiastka.

Innym problemem jest biodostępność jodu. W przypadku soli spożywczej jest on biodostępny jedynie w około 10 % i tylko w formie jodku potasu. Na dodatek jod jest dodawany do soli rafinowanej, która jak każde przetworzone jedzenie, jest pozbawiona minerałów i pierwiastków śladowych, i do której dodaje się toksyczne związki chemiczne nadające jej biały kolor i powstrzymujące przed zbrylaniem. Sól rafinowana może prowadzić do wielu chorób, dlatego należy jej unikać (co nie oznacza, że z soli w ogóle należy zrezygnować). Powinniśmy wybierać nierafinowaną, szarą sól. Inni mogą uważać, że zwiększą przyjmowanie jodu przez wyższe spożycie organizmów morskich. Niestety z powodu silnego zanieczyszczenia oceanów jest to bezcelowe. Chociaż niedobór jodu może być skorygowany, to jednak wprowadzamy do ciała toksyny, takie jak metale ciężkie czy pestycydy.

Dlaczego cierpimy na niedobory jodu?

O jednej z przyczyn już wspomnieliśmy – słaba przyswajalność jodu z soli spożywczej i zmniejszenie spożywania soli rafinowanej ze względu na jej szkodliwość.

Inny powód to słabe techniki uprawy roli, prowadzące do wyjałowienia gleby z minerałów w tym z jodu. Wystawianie roślin na liczne chemikalia (tzw. środki ochrony), które hamują przyswajanie jodu przez ciało.

Niemniej najbardziej znacząca zmiana w statusie jodu w ostatnim czasie, była związana z przemysłem żywieniowym. W latach 60-tych jod był dodawany do mąki jako spulchniacz, ale dziesięć lat później zastąpiono go bromem. Brom również należy do grupy halogenków, zwanych także fluorowcami (należą do nich jod, fluor, chlor, astat)

tablica mendelejewa

Wszystkie fluorowce rywalizują ze sobą o absorbcję i receptory występujące w naszych ciałach. Skoro jod i brom współzawodniczą ze sobą, organizm może wyeliminować brom jedynie, jeśli ma dostęp do odpowiedniego poziomu jodu. Jeżeli jest dużo halogenków rywalizujących o receptory, musi być zapewniona nadwyżka jodu, żeby zastąpić brom w receptorach.

Brom to substancja toksyczna, która nie ma zastosowania w naszych ciałach i wiąże receptory jodu w tkance piersiowej. Jest znany jako czynnik rakotwórczy dla tej tkanki. W przeciwieństwie do niego, jod ma właściwości antynowotworowe. Zamiana jodu na brom w mące, jeszcze pogorszyła i tak już złą sytuację. Niedobory jodu powiększyły się, jego receptory zostały zablokowane. Na nieszczęście brom można znaleźć nie tylko w mące, ale w zasadzie występuje wszędzie. Służy do produkcji np. antypirenów, tekstyliów, dywanów, materacy, samochodów, elektroniki, można go także spotkać w pestycydach itd.

Tym sposobem, nie tylko nasze spożycie jodu jest niewystarczające, ale co gorsza jesteśmy zatruwani przez brom i inne halogenki jak np. fluor w wodzie pitnej dodatkowo chlorowanej (aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj). Obecnie 100 % populacji wykazało w testach wysoki poziom bromu w swoich organizmach.

Różne formy występowania jodu

Jod w formie pierwiastkowej niezbyt dobrze rozpuszcza się w wodzie, ale francuski lekarz Jean Lugol w 1829 r. odkrył, że jodek potasu dodany do wody, zwiększa rozpuszczalność jodu. Zaczął więc leczyć swoich pacjentów 5% roztworem Lugola, który nosi taką nazwę do dnia dzisiejszego. Naukowcy odkryli, że różne tkanki w odmienny sposób reagują na te 2 formy jodu. Tarczyca na przykład, w pierwszej kolejności wykorzystuje jodek potasu, podczas gdy tkanka piersiowa preferuje sam jod.

Antynowotworowy efekt działania, jest również oparty na tej postaci jodu. Natomiast jod w formie jodku potasu (dostępny w soli spożywczej) jest znacznie mniej efektywny. To oznacza że odpowiednia ilość jodu, jest osiągana, gdy używamy zarówno jodu (w swojej nieorganicznej formie) oraz jodku potasu (można go np. znaleźć w Płynie Lugola).

Co takiego właściwie jod robi w naszych komórkach?

Jest on transportowany do komórek, przez molekułę zwaną symporterem sodowo-jodowym (NIS). Po dotarciu do komórki, jodek przechodzi przez dwa ważne procesy: oksydację i organifikację. Oksydacja pojawia się poprzez interakcję H2O2 (tj. nadtlenku wodoru) z tyroperoksydazą (TPO) co efektywnie zamienia jodek w jod. Ten etap jest bardzo ważny dla ciała w prawidłowym zużyciu jodku. Jeżeli produkcja H2O2 wykorzystywanego do przetwarzania jodku, nie jest ściśle kontrolowana, może to prowadzić do uszkodzenia tkanki tarczycy i umożliwić wytworzenie się przeciwciał wobec tyroperoksydazy – czyli stanu znanego bardziej jako choroba Hashimoto (najbardziej rozpowszechniona forma choroby tarczycy). Jednym z kluczowych elementów w tym procesie jest selen – kolejny pierwiastek śladowy, na którego niedobór cierpi większość z nas.

Następnym krokiem w wykorzystywaniu jodu jest organifikacja, co oznacza że jod staje się częścią cholesterolu, tłuszczy i białek.

Delta-jodolakton

Podczas gdy zalecenia RDA dla spożycia jodu, są wystarczające dla produkcji hormonów tarczycy, trzeba dawki przekraczającej jakieś 100 x zalecenia, by organizm wyprodukował delta-jodolakton, kluczowy regulator apoptozy komórkowej (czyli zaprogramowanej śmierci komórek) i ich prawidłowego wzrostu – zaburzenia tych procesów związane są m.in. z formowaniem się raka.

Od ponad 60 lat wiadomo, że jod koncentruje się i jest wydzielany przez gruczoły piersiowe. Piersi są jednym z głównych magazynów jodu, jest on również niezbędny dla prawidłowego rozwoju i utrzymywania zdrowej tkanki piersi. Liczne badania wykazały, że niedobór jodu jest czynnikiem przyczynowo-skutkowym w powstawaniu nowotworów piersi i mastopatii jej tkanki. Niektóre analizy wykazały, że jod ma zdolność blokowania wzrostu nowotworu w tkance piersi.

Kraje takie jak np. Polska, Szwajcaria czy Rosja wykazują dużą ilość zachorowań na raka piersi, związanych z niedoborami jodu. Natomiast populacja Japonii, która spożywa duże ilości tego pierwiastka (w porównaniu ze standardami ustanowionymi przez RDA), ma znacząco niższy poziom występowania raka piersi, raka trzonu macicy i jajników. Odkryto również, że jod wywiera efekt tłumiący na rozwój i rozmiar raka sutka w przypadku szczurów.

Ważne jest także, by upewnić się, że poziom jodu u kobiet, jest wystarczający, zanim zajdą one w ciążę, ponieważ prawidłowy rozwój płodu wymaga odpowiednich jego ilości. Niedobory tego pierwiastka w życiu embrionalnym, są związane z szerokim zakresem problemów u dzieci, wliczając w to ADHD, obniżony poziom inteligencji, depresję, problemy ze wzrostem i dojrzewaniem kośćca oraz zmniejszoną przeżywalnością noworodków.

Ile jodu musimy zatem przyjmować, żeby zapewnić naszemu organizmowi odpowiednią dawkę, konieczną do jego optymalnego funkcjonowania?

Wyraźnie widać, że zalecenia RDA są bardzo zaniżone. Jeden z wiodących badaczy w kwestii roli i znaczenia jodu dr Guy Abraham, wykazał że wymagane dzienne dawki jodu, konieczne do utrzymania jego adekwatnego poziomu, wynoszą przynajmniej 13 mg czyli prawie 100 x więcej niż zalecenia RDA. Jeśli cierpisz na zatrucie halogenkami albo na chroniczne choroby np. raka tarczycy, choroby autoimmunologiczne, albo chroniczne infekcje jak np. borelioza, możesz potrzebować jeszcze większych dawek jodu.

Jak usunąć brom?

Poniższy protokół sugeruje jak przyjmować jod i kofaktory, które pomagają kontrolować objawy zatrucia bromem, kiedy organizm zacznie go usuwać z receptorów.

1. Kluczowym i zarazem pierwszym krokiem jest odpowiednie nawodnienie. Upewnij się, że nie pijesz fluorowanej wody. Pierwszą rzeczą o poranku powinno być wypicie szklanki ciepłej wody z ½ łyżeczki nierafinowanej soli, żeby pomóc ciału pozbyć się szkodliwych halogenków.

2. Ze śniadaniem weź 1 kroplę 5% płynu Lugola (w roztworze wodnym) rozpuszczonego w wodzie, możesz dodać kilka kropli octu jabłkowego, żeby poprawić smak roztworu. Doza płynu Lugola może być stopniowo zwiększana przez kolejnych klika tygodni, żeby osiągnąć max 4-8 kropli na dzień. Ludzie z nadwagą potrzebują większych dawek jodu. Jedna kropla 5% płynu Lugola odpowiada 6,25 mg jodu.

Jeżeli wzbraniasz się przed przyjmowaniem płynu Lugola, możesz sięgnąć po jod w formie tabletek Iodoral (12,5 mg jodu w jednej tabletce), minusem jest ich cena.

Jeżeli zwiększysz ilość spożywanego jodu zbyt szybko, możesz odczuć skutki zatrucia bromem, takie jak bóle mięśni łydek, cieknący nos, gorączka, biegunka, mgła mózgowa itp. Jeśli takie objawy wystąpią, odstaw jod na 2 dni, a następnie rozpocznij suplementacje w mniejszej dawce. Musisz dostosować dawkę do wymagań twojego ciała. Jeśli wyłączysz jod, kontynuuj przyjmowanie innych suplementów, które pomogą ci odtruć ciało. Wraz z jodem przyjmuj selen, ale nie przekraczaj dawki 200 mcg dziennie. Jeżeli cierpisz z powodu chronicznych problemów zdrowotnych, dobrze żebyś przyjmował inne kofaktory wspomagające twój organizm w walce ze stresem związanym z detoksyfikacją. Suplementacja 100 mg witaminy B2 dziennie, 500 mg witaminy B3 dziennie może znacznie poprawić samopoczucie i stan zdrowia. Witamina C jest kolejnym wartościowym „wspomagaczem”, ale nie powinna być przyjmowana w tym samym czasie co jod, ponieważ wzajemnie się neutralizują. Odczekaj minimum 2 godziny od przyjęcia jodu zanim sięgniesz po witaminę C. Generalnie dawka 2-4 gram/dzień wydaje się odpowiednia. Wieczorem, albo późnym popołudniem wypij kolejną szklankę ciepłej osolonej wody, żeby wspomóc detoksyfikację. Możesz też wziąć magnez przed pójściem spać (formy dobrze przyswajalne to np. glicynian magnezu albo jabłczan magnezu).

Wiele obaw odnośnie stosowania jodu albo jego niedoborów, pochodzi głównie od medycznego establishmentu. Jedna z najczęściej słyszanych, dotyczy dużych dawek jodu, które rzekomo mogą powodować niedoczynność tarczycy, tj. obniżenie funkcjonowania gruczołu tarczycy. Dr Brownstein, wiodący autorytet jeśli chodzi o tematykę jodu i autor przełomowej książki „Jod – dlaczego go potrzebujesz? Dlaczego nie możesz bez niego żyć” (ang. „Iodine – Why You Need It? Why You Can’t Live without it? ), leczył tysiące pacjentów z wykorzystaniem właśnie jodu. Problem poruszany przez wielu lekarzy, pojawia się jedynie na początku terapii. Poziom TSH rośnie, co może prowadzić lekarza do podejrzeń, że doszło do niedoczynności tarczycy, przy jednoczesnym normalnym poziomie hormonów T3/T4. Nie jest to jednak problem, a jedynie przejściowe zjawisko. Po 6 miesiącach suplementacji jodem, poziomy TSH, T3/T4 z reguły wracają do normy.

W rzeczywistości niedoczynność tarczycy jest powiązana z niskim poziomem jodu. Stan może się poprawić, jeżeli zapasy tego pierwiastka zostaną uzupełnione.

Inną z obaw jest przeciwny stan tarczycy, czyli jej nadczynność, stan ten jest rzadszy i zdarza się w przypadku guzka autonomicznego tarczycy albo wola guzkowego toksycznego (na szczęście bardzo rzadkiego zaburzenia). Podawanie wysokich dawek jodu, jest w rzeczywistości metodą pozwalającą na zdiagnozowanie wola guzkowego toksycznego, które musi być usunięte chirurgicznie.

Alergia na jod/ jodek (również bardzo rzadka przypadłość). Większość tzw. alergii na jod, to tak naprawdę uczulenia na pewne składniki roztworu jodu np. używanego w kontrastach.

Czy dzieci potrzebują jodu? Krótka odpowiedź brzmi: TAK. Dla dzieci posiadanie odpowiedniego poziomu jodu, jest nawet ważniejsze, niż w przypadku dorosłych, w szczególności dla funkcjonowania ich mózgu. Jednakże dawki muszą być dostosowane do ich wieku i wagi.

Terapia jodem musi być odpowiednio dobrana do twoich potrzeb. Warto zapoznać się z książką dr Brownsteina, która omawia wszystkie aspekty, tego taniego, ale przede wszystkim wspaniałego lekarstwa. Najbardziej idealnym rozwiązaniem, byłoby znaleźć lekarza pierwszego kontaktu, posiadającego szeroką wiedzę na temat jodu, który pomógłby ci znaleźć i jednocześnie monitorował odpowiednią dawkę tego pierwiastka. Kiedy zaczniesz stosować płyn Lugola (albo w inny sposób suplementować jod), zaskoczy cię efekt oraz jego wpływem na twoje ciało i umysł, będzie to wymagać pewnego wysiłku i dostosowania, ale na pewno warto!

Materiał i tłumaczenie na podstawie poniższej prezentacji:

Klauzula:

Informacje zawarte w tym artykule, służą jedynie celom edukacyjnym i informacyjnym. Nie należy ich traktować jako porady medyczne. Praktyki opisane, powyżej powinny być podejmowane tylko po uważnym przestudiowaniu istotnych faktów i po konsultacji z lekarzem. Nie mogą również zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Właściwe laboratoryjne i kliniczne monitorowanie jest niezbędne, dla bezpiecznego i skutecznego leczenia.

Zobacz także:

Jod – jak rozpalić i utrzymać płomień życia

Witamina słońca

Lektyna WGA

Niedobory magnezu – 32 symptomy

Tarcza przed mrokiem zniszczenia – lecznicze właściwości sody

Pszeniczny brzuch i ciastkowata buzia

Woda

Woda osolona

Pij wodę zaraz po przebudzeniu

Odwodnienie i jego objawy