Horyzont zdarzeń … dzień 16

Odon von Horvath

Reklamy

SZYSZYNKA … KTO NAM ODEBRAŁ ŚWIADOMOŚĆ

 

„nie na takie loty krojono nam skrzydła”

Szyszynka

Jest to maleńki gruczoł wielkości 8-12mm, znajdujący sie w samym centrum mózgu. Umiejscowiona tuż za oczami, wychwytuje światło słoneczne. W swojej funkcji trochę przypomina nerkę, jest bardzo silnie ukrwiona, stanowi końcowe zlewisko krwi i dostarcza substancje do płynu mózgowo-rdzeniowego, czyli niejako pomaga organizowac transport. Jest ściśle powiązana z cyklem dnia i nocy i pełni funkcję naszego zegara biologicznego, zapobiegając przedwczesnemu dojrzewaniu, jednoczesnie harmonizując wiele funkcji: pragnienie, pożadanie seksualne, głód …

źródło: klubinteligencjipolskiej.pl

 

Co produkuje szyszynka?

Szyszynka produkuje kilka interesujących substancji chemicznych.

Pierwszym z nich jest SEROTONINA, produkowana w ciągu dnia i ściśle powiązana z naszym dobrym samopoczuciem. Jako hormon szczęścia, w przypadku zbyt niskiego poziomu, wiąże się z depresją. Taki stan jest też charakterystyczny dla ludzi nadmiernie agresywnych, gdyż odpowiedni poziom serotoniny uspokaja, niedobór oznacza już nerwowość.  Natomiast u ludzi zakochanych stwierdza się wysoki poziom serotoniny, który ulega wahaniom, dając uczucie euforii pomieszanej z rozpaczą.

Serotonina jest również jednym z neuroprzekaźników, przekazuje informacje pomiędzy komórkami mózgowymi i to od niej zależy czy sygnał dotrze do odpowiedniego miejsca w ciele.

Z kolei wraz z nastaniem ciemności, w szyszynce zachodzi synteza serotoniny w tzw. hormon ciemności czyli MELATONINĘ.

Co ciekawe, wydzielanie melatoniny, jest związane nie tylko z cyklem dnia i nocy, ale również z porami roku i wiekiem. U niemowląt jest ono niskie, dlatego tyle czasu spędzaja śpiąc (pamiętajmy, że dziecko pobiera też melatoninę z mlekiem matki). Po 4 miesiącu następuje wzrost, który pozostaje stabilny aż do okresu przekwitania, potem znowu zaczyna spadać, jakby organizm sam wracała do początku. Dlaczego? Organizm dziecka jest zbyt słaby, by być zbyt długo aktywnym. W cyklu dojrzewania organizm zaczyna sie wzmacniać, nadmiar energii życiowej musi zostać pohamowany i to zapewnia melatonina, która wymusza na nas spoczynek … a potem starzejemy się, dopada nas zmeczenie zwiazane ze zużyciem mechanizmu.

Niektórzy nazywają szyszynkę wskazówką zegara biologicznego, który wpływa na wiele rytmów bilogicznych: temperaturę, rytm snu-czuwania.

Ma ona silne działanie przeciwutleniające, czyli mamy cudownego czyściciela naszego organizmu ze szkodliwych wolnych rodników (więcej tutaj) oraz wiąże się z odpornością organizmu.

Wpływa na układ hormonalny, szczególnie na wydzielanie gonadotropin (hormony wpływające na gruczoły rozrodcze, tym samy więc na czynności naszych organów płciowych). Przypuszcza się, że nadczynność szyszynki może prowadzić do przedwczesnego rozwoju płciowego, z kolei niedoczynność szyszynki – do opóźnionego dojrzewania płciowego.

Ale szyszynka produkuje jeszcze jedną ciekawą substancję. Koło godziny 3-4, kiedy po kilku godzinach snu melatoniny w szyszynce gromadzi się wystarczająco dużo – rozpoczyna się kolejny etap alchemicznej wewnętrznej przemiany i w głębokich ciemnościach z melatoniny powstaje dimetylotryptamina (DMT )
Wtedy w nocy najczęściej możemy doświadczać samoistnych świadomych snów lub projekcji astralnych.

Nikt nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego śnienie jest tak istotne, ale gdybyś nie mógł śnić, pomieszałoby ci się w głowie i umarłbyś.

Ogromna ilość DMT jest produkowana w momenatch narodzin, śmierci oraz w każdej ekstremalnej sytuacji, takiej jak wycieńczjący głód czy tortury.

DMT jest odpowiedzialny także za wydzielanie hormonu wzrostu.

Szyszynka a śmierć człowieka

Zgodnie z badaniami doktora Ricka Strassmana szyszynka jest ekstremalnie dobrze chroniona przed stresem. Mimo wszystko jest jednak podatna, jeśli stres osiągnie odpowiednio wysoki poziom. Mechanizmy chroniące szyszynkę, moga więc być przełamywane. Oczywiście najbardziej stresującą sytuacją w życiu człowieka jest moment jego śmierci.

Hormony stresu takie jak adrenalina i endorfina osiagaja niezwykle wysoki poziom w chwili śmierci, może to więc – przypuszczalnie – stymulować wytwarzanie i uwalnianie DMT przez szyszynkę w tym czasie. Możemy jedynie wyobrażać sobie w jaki sposób swiadomość osoby w chwili śmierci zostaje skonfrontowana z tym wielkim błyskiem DMT. Tak więc ostatnia rzeczą, której osoba świadomie doświadczy w ciele, byłoby uwolnienie ogromnych ilości DMT – niezwykle psychodelicznej substancji.

W trakcie swych badań Strassman odkrył, że ponadnaturalne poziomy substancji DMT wyzwalały stany świadomości do złudzenia przypomniające doświadczenia ludzi, którzy przeżyli stan śmierci klinicznej. Po podwyższeniu poziomu, DMT zachowuje sie jak katalizator stanu śmierci klinicznej.

Kto pożera naszą energię i  co zabija szyszynkę

Jeden z mechanizmów uszkodzenia szyszynki wiąże sie z jej zwapnieniem, ponieważ narząd ten jest słabo chroniony. Istnieje silny związek uszkodzenia szyszynki z chorobami psychicznymi takimi jak schizofrenia, choroba dwubiegunowa, choroba Alzheimera, depresja, udary mózgu.

Najgroźniejszą substancja chemiczną dla szyszynki jest fluor (więcej tutaj). Pierwiastek ten jest bardzo aktywny, a jego ewidentnym celem jest szyszynka.

Tkanka miękka szyszynki u dorosłego człowieka zawiera więcej fluoru niż jakakolwiek inna tkanka miękka w ciele – jest to poziom fluoru (ok. 300 ppm). Szyszynka zawiera też tkankę twardą (apatyt hydroksylowy), w której zbiera się więcej fluoru (nawet 21 000 ppm) niż w jakiejkolwiek innej tkance twardej w ludzkim ciele (np. kościach czy zębach). Fluorek sodu (bo to nim nas faszerują) uwapnia szyszynkę i silnie hamuje jej aktywność. Prowadzi do powstawania kryształów fosforanu. Gdy Twoja szyszynka twardnieje na skutek produkcji kryształów, produkuje mniej melatoniny i cykl sen-czuwanie zostaje zakłócony.

Fluorek sodu robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby. Zabija ją.

Widoczne na zdjęciu zwapnienie szyszynki, to efekt picia fluorowanej wody.

Zwapnienie szyszynki [żródło: creationcenter.org]

Badania dowodzą, że utwardzenie szyszynki przez fluorek, przyspiesza rozwój płciowy u dzieci, zwłaszcza u dziewcząt. Na podstawie studium z ostatnich 30 lat stwierdzono, że u 40% amerykańskich dzieci w wieku poniżej 17 lat już nastąpił proces zwapnienie szyszynki.

Szyszynka jest też podatna na toksyczność glinu, ponieważ znajduje się na zewnątrz bariery krew-mózg. Bioakumulacja aluminium w szyszynce jest również wyższa niż dla jakiejkolwiek innej części mózgu (o źródle aluminium tutaj).

W szyszynce gromadzą się też chlor i brom.

Kolejne zagrożenie wiąże się z naszym trybem życia, zarywanie nocy, siedzenie do późna przed komputerem sprawia, że cierpimy na niedobór melatoniny. Kolejny problem wiąże się z odzdziaływaniem niekorzystnych fal elektromagnetycznych emitowanym przez telefony, komputery…

W przypadku uszkodzenia szyszynki, DMT nie wydziela się wcale lub bardzo niewielkiej ilości. W związku z tym osiągnięcie stanu szczęścia jest prawie niemożliwe.

Ludzie, u których stwierdzono zwapnienie szyszynki są pesymistami, nie widzą głębszego sensu życia, nie potrafią odnaleźć w sobie żadnej duchowości. Ich egzystencja ogranicza sie tylko do świata materialnego przejawiającego sie pod postacią jedzenia, picia, gromadzenia przedmiotów czy tez przyjemnościach. Mogą też popaść w druga skrajność – nieustanne umartwianie, życie w poczuciu winy, potępieniu i braku miłości.

Ponieważ ludzie pragną być szczęśliwi, pragną doświadczać istnienia, czegoś lepszego, doskonalszego, dlatego sięgają po narkotyki. Wtedy szyszynka w ogóle przestaje wydzielać DMT i kończy się to uzależnieniem. Należy pamiętać, że DMT nie tylko stymuluje chemia, czyli np. narkotyki. Ogólnie DMT wydziela więcej się wtedy, kiedy jesteśmy ogólnie od czegoś uzależnieni np. pracy, seksu, sportów ekstremalnych, walki, pieniędzy, władzy, miłości, nienawiści itd. Każdy nadmierny stan emocjonalny ją stymuluje i zarazem ją, czyli szyszynkę powoli zabija.

cryy-1919491

Stany uzależnienia zawsze prowadzą do dysharmonii. Sprawiają, że nie potrafimy odróżnić tego, co jest dobre od złego. Ludzie tacy wierzą w to, co im się mówi i co jest zgodne z ich oczekiwaniami, czyli uzależnieniami. Na przykład mówi się im, że potrzebują tego czy owego [leku, produktu, urządzenia], bo jest im niezbędny, biorą kredyt, kupują, nieustanie czegoś pożądają, itd. Albo, że pewnych ludzi trzeba nienawidzić i zwalczać , bo są źli, niedobrzy.

Kiedy człowiek żyje w harmonii, to wie doskonale, czego mu potrzeba, a czego nie potrzebuje.  Stan odłączenia lub zgubienia tego wyższego rytmu, nazywany jest stanem „zzombienia”.

Jak aktywować szyszynkę

  1. Światło słoneczne.
    Światło słoneczne pobudza szyszynkę. Natomiast sztuczne światło po zachodzie słońca, przyczynia się tylko do zamiesznia. Potrzebujesz jasnego, jaskrawego światła słonecznego, więc nie zakładaj okularów przeciwsłonecznych.
    Duże znaczenie ma tutaj PRAKTYKA PATRZENIA NA SŁOŃCE.
    Przez kilka sekund patrzymy na słońce w ciągu jego pierwszych pietnastu minut brzasku oraz ostanich pietnastu minut zachodu.
  2. Sen w całkowitej ciemności.
    By wyprodukować odpowiednią ilość melatoniny szyszynka potrzebuje całkowitej ciemności. Wszelkie podświetlane urządzenia (telefony, itp.) oszukują szyszynkę, dając złudne poczucie dnia.
    Pamiętajmy, że istotną rolą snu jest „sprzątanie” śmieci komórkowych.
  3. Unikaj fluoru, sprawdzaj pasty do zębów, skład wody mineralnej, zbadaj jaką wodę masz w swoim domu…
  4. Usuń rtęć. Znajdziesz ją w plombach amalgamatowych w zębach – należy je usunąć. Szczepionki medyczne są również skażone rtęcią, zawierają Thimerosal (środek konserwujący szczepionki) czyli metyl rtęci, który jest bardzo trudno usunąć z mózgu jeśli się tam dostanie (podobnie z aluminium). Również wiele pokarmów, szczególnie ryb zawiera rtęć. Bardzo pomocna w usuwaniu rtęci jest chlorella oraz spirulina.
  5. Organiczna zdrowa żywność – w dużej mierze surowa – wspiera odtruwanie szyszynki.
  6. Alkohol i palenie. Naturalnie one muszą odejść wraz z emocjonalnym przywiązaniem do korzystania z nich.
  7. Jeśli coś jest toksyczne nie umieszczaj tego w swoim ciele. Toksyny to sztuczne słodziki (aspartam K), rafinowany cukier, fenyloalanina, wszystkie numery konserwantów zaczynające się od E 1, dezodoranty (zwłaszcza antyperspiranty z toksycznym aluminium jako podstawowym składnikiem czynnym), środki chemiczne, dentystyczne płyny do płukania ust oraz odświeżacze powietrza.
  8. Prawdziwa czekolada i surowe kakao jest stymulantem gruczołu szyszynki.W wysokich dawkach działa odtruwająco z powodu wysokiej zawartości przeciwutleniaczy.
  9. Uważaj równiez na suplementy wapnia. Wszelkie produkty powinny miec właściwy stosunek wapnia do fosforu. Chcąc utrzymać wapń w kościach i zębach potrzebujemy witaminy D3 w połaczeniu z witaminą K2. Równie ważne są stałe dostawy magnezu (zobacz tutaj). Kiedy ilość magnezu w organizmie spada, wówczas aby nadrobić jego braki ciało uwalnia z kości i zębów wapń. Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu. Odgrywa bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Jon magnezu jest atomem, któremu brakuje dwóch elektronów, co prowadzi do szukania innych atomów w celu ich przyłączenia. Kiedy toksyczne metale ciężkie takie jak ołów, kadm, aluminium pojawią się w organizmie, magnez wchodzi z nimi w reakcje, powodując obniżenie ich toksyczności i wydalenie wraz z moczem. Ponadto glutation – ważny antyoksydant nie może być syntetyzowany bez udziału magnezu.
  10. Halogenki, takie jak fluor, chlor, brom gromadzą się w tkankach jeśli występują niedobory jodu. Jak zadbać o prawidłowy poziom jodu w swoim organizmie –  więcej informacji znajdziesz tutaj i  tutaj,
  11. Również uszkodzone komórki mózgowe można wzmacniać za pomocą Tiaminy, znanej również jako witamina B1, jest istotnym składnikiem odżywczym, którego potrzebują wszystkie tkanki, nie wyłączając mózgu. Znajduje się ona w takich produktach spożywczych jak pełne ziarna zbóż, orzechy, fasola, groszek i ziarna soi.
  12. Przeprowadzono badanie, które wykazało, że owoce  afrykańskiego drzewa tamaryndowca  wykazują dużą skuteczność w usuwaniu fluoru z organizmu. U dzieci, którym podawano te owoce zatrzymano, a nawet odwrócono skutki szkieletowej fluorozy.
  13. Szyszynkę odnowić można również poprzez zioła, np.: pietruszkę, lucernę, bylicę, gotu-kola.
  14. Wycisz umysł. Szyszynkę chroni tylko czyste serce i dobre intencje. Szyszynka zawiera  tzw. hydroksypatyt. Substancja ta zachowuje się jak kryształ. Kryształ jest nośnikiem różnych wibracji. Jeżeli szyszynka ma „uszkodzoną” [zwapniałą] strukturę nie jest wstanie przekazać spójnego uporządkowanego rytmu dla wszystkich komórek ciała. Aby uaktywnić szyszynkę potrzeba oczyścić serce. Jednak, aby to zrobić musimy oczyścić nasze ciała, emocje i myśli. To znaczy, że czystość myśli jest potrzebna dla budowy świetlistej świadomości. Ważne jest wtedy, aby zapanować nad własnym EGO czyli nie wywyższać się, nie czuć się lepszymi, być współczującym dla innych, bowiem proces aktywacji będzie zatrzymany, gdy nad EGO nie zapanujemy.

„Wszelki rodzaj świadomości, który nie jest powiązany z produkcją lub konsumpcją dóbr materialnych, jest piętnowany w dzisiejszym społeczeństwie. Oczywiście przyjmujemy pijaństwo, pozwalamy ludziom na trochę wytchnienia, oddechów z materialnych zgrzytów. Społeczeństwo, które przystapi do tego modelu, to społeczeństwo, które będzie potępiać stany świadomości, które nie mają nic wspólnego z ich mentalnością rozwiązywania problemów.”

„Trudno zdefiniować świadomość. Ten stan psychiczny to rodzaj czujności dotyczący ciała, emocji, myśli i duchowości. Wydaje się, że im bardziej powyższe stany są jednością, tym wyższa świadomość. Wysoka świadomość nie oznacza np. wysokiej inteligencji mentalnej, choć często idzie w parze. Wg mnie wysoka świadomość to poczucie idealnej harmonii istnienia, jako całości ze wszystkim.”

Na podstawie:

Nieznany Świat 3(291)/2015 "Szyszynka a świadomość" dr Krzysztof Krupka
Jennifer Anne Luke. The Effect of Fluoride on the Physiology of the Pineal Gland.
Jak zabija się Twoją szyszynkę?
SZYSZYNKA - za co odpowiada? Funkcje szyszynki
Khandare AL1, Kumar P U, Shanker RG, Venkaiah K, Lakshmaiah N. Additional beneficial effect of tamarind ingestion over defluoridated water supply to adolescent boys in a fluorotic area.
M. Mila Macchi, Jeffrey N. Bruce. Human pineal physiology and functional significance of melatonin. „Frontiers in Neuroendocrinology”. 25 (3–4), s. 177–195, September–December 2004.
DMT
Autyzm objaśniony – Synergiczne, toksyczne działanie glifosatu i aluminium – Dr Stephanie Seneff

 

 

W prazupie podgrzewane … Czyli czy z tego kotła pochodzi życie?

Jak zaczęło się życie? To temat spędzający sen z powiek tym, którzy odwołują się jedynie do naturalnych procesów (naturalistycznego pochodzenia życia zwanego abiogenezą albo chemiczną ewolucją). Niektórzy ewolucjoniści twierdzą nawet, że pochodzenie życia nie jest częścią ewolucji :D. Jednakże praktycznie każdy podręcznik biologii ewolucyjnej zawiera taki rozdział.

Ewolucjonista G.A. Kerkut dokonał swego czasu rozróżnienia, pomiędzy generalną teorią ewolucji, w skład której wchodzi problematyka pochodzenia życia oraz specjalną teorią ewolucji, pomijającą ten temat.

Coraz częściej próbuje się obejść problem abiogenezy życia, ponieważ szanse na znalezienie satysfakcjonujących odpowiedzi, kurczą się w miarę rozwoju nauki (w tym biologii molekularnej i fizyki kwantowej – więcej tutaj). Wyrafinowana maszyneria znajdująca się w najprostszej żywej komórce, nie ułatwia ewolucyjnych poszukiwań, prowadzonych w prazupie domysłów.

Przepis na otrzymanie życia?

Żywa komórka jest zdolna pobierać wszelkie potrzebne zasoby z otoczenia i potrafi siebie reprodukować. Pierwsza komórka musiałaby być zatem wolno żyjąca, czyli niezależna od innych komórek, ponieważ one nie istniały.

Pasożyty nie mogą być tutaj modelem dla początków życia, ponieważ żeby przetrwać potrzebują istniejących komórek. Zasada ta dotyczy również wirusów. Priony, zniekształcone białka powodujace choroby, też nie mają nic wspólnego z powstaniem życia, ponieważ mogą jedynie się powielać, powodując że białka wytwarzane przez komórkę ulegają zniekształceniu.

To pierwsze żywe „coś” potrzebowało więc wszystkich składników. Nie upieczesz bananowego ciasta, jeśli nie masz bananów lub mąki.

Składniki

Głównym problemem dla prazupy, jest zgrupowanie wszystkich niezbędnych elementów w tym samym miejscu. Niestety, niezbędne składniki życia zawierają grupy karbonylowe, które reagują redukująco z aminokwasami i innymi związkami aminowymi. Grupy karbonylowe zawierają m.in. cząsteczki cukrów, które także formują kręgosłup DNA i RNA. Żywe komórki mają mechanizmy, które trzymają je z dala od tych grup i chronią je przed takimi krzyżowymi reakcjami albo moga naprawić uszkodzenia, jeśli takie się pojawią. Chemiczna prazupa nie dawała jednak tego typu możliwości.

Żywe komórki są niesamowicie złożone, przy jednoczesnym wykorzystaniu prostych substancji. Poniżej znajdziecie kilka podstawowych składników, które musiałyby być obecne w każdym scenariuszu smoistnego powstania życia.

Aminokwasy

Żywe organizmy są wypełnione białkami, składającymi się z aminokwasów. Enzymy, to specjalne białka, które katalizują reakcje chemiczne. Na przykład enzym zwany amylazą znajdujący się w naszej ślinie, umożliwia rozpad molekuł  skrobi obecnych np. w ryżu, ziemniakach czy chlebie na mniejsze cząsteczki, które następnie mogą zostać podzielone na skladnik jakim jest glukoza. Nie potrafimy przyswajać skrobi, ale glukozę już tak.

Niektóre niezbędne dla istnienia życia reakcje bez enzymów przebiegają tak wolno, że nie byłyby w stanie efektywnie wytworzyć wystarczająco produktu, nawet gdyby miały na to miliardy lat.

Inne białka tworzą mięśnie, kości, skórę,  włosy i wszystkie struktury składające sie na poszczególne komórki czy ciała. Ludzie mogą wytworzyć ponad 100 000 bialek (niektórzy twierdzą, że nawet milion), typowa bakteria produkuje tysiąc albo dwa tysiące różnych białek.

Białka składają się z 20 rożnych aminokwasów (niektóre mikroby mają dodatkowo jeden lub dwa). Aminokwasy nie są jedynie zwykłymi substancjami chemicznymi i niełatwo je uzyskać, bez dostepu do właściwych enzymów (które też przecież składają się z aminokwasów).

Eksperyment Millera-Urey’a (1953 r.), który jest przytaczany przez prawie każdy podręcznik biologii, wykazał, że można uzyskać pewne aminokwasy bez użycia enzymów (więcej tutaj). Często wykorzystuje się go jako dowód abiogenezy. Niemniej taki wniosek jest ignorancki i zwodniczy.

Faktycznie uzyskano wtedy niewielką ilość prawoskrętnych aminokwasów, ale warunki w jakich to się stało, mogły nigdy nie mieć miejsca na Ziemi. Na przykład jakakolwiek ilość tlenu w atmosferze działałaby redukująco na wszelkie formy tworzącego się życia. Ponadto w eksperymencie wytworzyły się również aminokwasy złego typu, które mogłyby reagować z właściwymi, powstrzymując wytworzenie się form stanowiących zaczątek życia.

Aminokwasy potrzebne dla zaistnienia funkcjonalnych białek nigdy nie mogłyby powstać w procesie podobnym do eksperymentu Millera, dziejącym się w naturze na pra-ziemi. Kiedy w 1983 Stanley Miller go powtórzyl, używając zdecydowanie bardziej realistycznej mieszaniny gazów, uzyskał jedynie śladowe ilości glicyny, najprostszego z 20 wymaganych aminokwasów.

Pochodzenie  właściwej mieszaniny aminokwasów, pozostaje więc nierozwiązanym problemem.

Cukry

Niektóre mogą zostać wytworzone jedynie w wyniku reakcji chemicznych, bez udziału enzymów, jednakże mechanizm tworzenia cukrów bez udziału enzymów wymaga zasadowego środowiska, ktore z kolei nie jest kompatybilne dla syntezy aminokwasów.

Chemiczna reakcja konieczna dla wytworzenia się cukrów, wymaga nieobecności związków azotowych, takich jak aminokwasy, ponieważ one reagują z formaldehydem, produktami pośrednimi i cukrami, tworząc niebiologiczne związki.

Ryboza, cukier stanowiący podstawę struktory RNA i istotną część żywych komórek, jest szczegolnie problematyczna. W normalnym środowisku, w niemal neutralnym pH, jest niestabilnym cukrem (ulega szybkiemu rozpadowi).

Części składowe DNA i RNA

W jaki sposób możemy uzyskać nukleotydy, które są chemicznymi literami RNA i DNA bez pomocy enzymów znajdujących się w żywej komórce? Chemiczne reakcje wymagają formaldehydu (H2C=O) żeby zareagować z cyjanowodorem. Jednakże formaldehyd i cyjanek (ten w szczególności) są śmiertelnie trujące. Mogłyby zniszczyć dopiero co formujące się szczególnie ważne białka.

Cytozyna, istotna część bazowa DNA i RNA, jest bardzo trudna do uzyskania z prazupy i dodatkowo bardzo niestabilna.

DNA i RNA posiadają także szkielet z różnych cukrów i grup fosforanowych. Fosforany mogłyby być wytrącane przez obficie występujące w wodzie morskiej jony wpania, albo mocno przylegać do powierzchni cząsteczek gliny. Oba scenariusze uniemożliwiałyby użycie ich do stworzenia DNA.

Lipidy (tłuszcze)

Lipidy czyli tłuszcze są podstawowym budulcem błony komórkowej, w której zamknięta jest komórka. Lipidy mają znacznie większą gęstość energetyczna niż cukry czy aminokawasy, więc ich utworzenie się w jakiejkolwiek prazupie chemicznej, jest problemem dla scenariuszy samoistnego pojawienia się życia (zgodnie z zasadą termodynamiki – wysokoenergetyczne składniki są trudniejsze do samodzielnego uformowania niż te niskoenergetyczne).

Powstanie kwasów tłuszczowych, które są podstawowym budulcem błony komórkowej każdej komórki, stanowi poważne wyzwanie nawet w redukującej atmosferze (nie zawierającej tlenu). Nawet gdyby jakimś sposobem te cząsteczki powstały, jony magnezu czy wapnia (swoją drogą niezbędne dla istnienia życia) mające dwa ładunki na atom, reagowałyby z kwasami tłuszczowymi, wytrącając je i czyniąc bezużytecznymi. Ten sam proces utrudnia wykorzystanie mydła w twardej wodzie.

Niektórzy popularyzatorzy abiogenezy lubią szkicować diagramm, pokazujący proste puste sfery utworzone z lipidów, które pod pewnymi warunkami można uzyskać w warunkach laboratoryjnych. Niemniej taki twór nigdy nie zaprowadzi nas do żywej komórki, ponieważ komórka potrzebuje systemu transportowego ->do, ale i z niej->. Taki transport wymaga istnienia kompleksów białkowo-lipidowych, znanych jako kanały, które funkcjonują niczym elektromechaniczne pompy. Są one dostosowane do poszczególnych substancji, które muszę się dostać, bądź też wydostać z komórki (pompa, która jest zaprojektowana dla cząsteczek wody, niekoniecznie będzie odpowiednia dla cząsteczek tłuszczy).

Wiele z tych pomp wykorzystuje przenośniki białkowe takie jak ATP, gdzie – transport cząsteczki wbrew gradientowi elektrochemicznemu sprzężony jest z hydrolizą wysokoenergetycznych wiązań w ATP. Przykładem może byc pompa sodowo-potasowa.

Błona komórkowa umożliwia także utrzymywanie stablinego pH wewnątrz komórki, potrzebnego do prawidłowej aktywności enzymów i koncentracji różnych składników mineralnych (np. nie za dużej ilości sodu). Wymaga to aby pompy przede wszystkim utrzymywały pod kontrolą jony wodoru, są one więc wysoce selektywne.

Transport przez błonę komórkową jest tak ważny, że 20-30 % wszystkich genów zawiera zakodowane informacje białek błonowych. Najmniejszy znany genom żywego organizmu, jakim jest pasożyt mycoplasma genitalium posiada 482 geny kodujące białka z czego aż 26 to białka odpowiadające za transport.

Czysta lipidowa błona nie pozwoliłaby na pasywne przenikanie do komórki pozytywnie naładowanych jonów wapnia, potasu, magnezu, żelaza, manganu itd., albo negatywnie naładowanych jonów jak fosforany, siarczany itd. Tego typu membrana odpychałaby tak naładowane jony, rozpuszczone w wodzie. Nie pozwoliłaby również na przemieszczanie się samej wody (spróbuj zmieszać olej z wodą).

Chiralność

Chiralność to cecha cząsteczek chemicznych, przejawiająca się w tym, że cząsteczka wyjściowa i jej odbicie lustrzane nie są identyczne i podobnie jak wszystkie inne obiekty chiralne, nie można ich nałożyć na siebie na drodze translacji i obrotu w przestrzeni.

Aminokwasy, cukry, i wiele innych cząsteczek biochemicznych, jest trójwymiarowa i zwykle występuje w 2 formach, które są odbiciem lustrzanym, tak jak np. twoja prawa i lewa dloń.

Wszystkie żywe organizmy są zbudowane z lewoskrętnych aminokwasów i prawoskrętnych cukrów. I tu właśnie jest pies pogrzebany: reakcje chemiczne bez udziały enzymów (jak to był w przypadku eksperymentu Miller’a-Urey’a) wytworzą zarówno prawo- jak i lewoskrętne aminokwasy. Tak samo będzie w przypadku chemicznej syntezy tłuszczów.

Zwolennicy samoistnego powstania życia od lat walczą z tym problemem, przy okazji proponując wszelakie hipotezy, ale nie udało sie go rozwiązać. Nawet gdyby uzyskano „czystość” w 99 % (co wymagałoby sztucznej ingerencji, czyli czegoś czym nie dysponuje natura), nie rozwiązano by tego problemu. Życie potrzebuje w 100 % jedynie lewo-skrętnych aminokwasów. Umieszczenie prawoskrętnych aminokwasów w białku powoduje że maja one odmienny trójwymiarowy kształt, nieakceptowalny dla zaistnienia i funkcjonowania życia.

Żywa komórka – minimalne wymagania

Jakie są zatem minimalne wymogi, aby żywa komórka mogła funkcjonować, wykorzystując otaczające ją środowisko, do podtrzymywania swojej egzystencji i reprodukcji?

  1. Błona komórkowa, która oddziela komórkę od środowiska, musi być zdolna do podtrzymywania właściwego środowiska wewnętrznego oraz wprowadzania i wyprowadzania z komórki substancji.
  2. Potrzebny jest odpowiedni program, który instruowałby komórkę, jak ma sie reprodukować i w ogóle funkcjonować. Jedynym znanym programem, który to umożliwia jest DNA i wszelkie propozycje, by było to coś innego np. RNA nie okazały sie wiarygodne.
  3. Konieczne jest prawidłowe odczytywanie informacji, celem wytwarzania poszczególnych elementów komórki i ich ilości w odpowiednim czasie. Głównym komponentem są tutaj białka, które są polimerami od setek do nawet tysięcy 20 różnych aminokwasów. Jedynym znanym i wyobrażalny sposób wytworzenia białek na podstawie programu zakodowanego w DNA, jest wykorzystanie ponad 100 protein i innych kofaktorow. Zaangażowane w ten proces są:
    a. nanomaszyny takie jak polimeraza RNA czyli enzym wytwarzający nić RNA na matrycy DNA w procesie zwanym transkrypcją (najmniejszy znany typ zawiera ok 4500 aminokwasów!),
    b. gyraza DNA, która skręca i rozkręca spiralę DNA umożliwiając odczytywanie jej,
    c. rybosomy – czyli małe fabryczki wewnątrz komórki, gdzie białka są tworzone,
    d. tRNA – transportujący, transferowy RNA -najmniejsze (składające się z kilkudziesięciu nukleotydów cząsteczki kwasu rybonukleinowego RNA, których zadaniem jest przyłączanie wolnych aminokwasów w cytoplazmie i transportowanie ich do rybosomów, gdzie w trakcie procesu translacji zostają włączone do powstającego łańcucha polipeptydowego;
    e. każda komórka posiada również mechanizm ochronny, pozwalający na wytworzenie jedynie takich białek, które będą miały odpowiedni trójwymiarowy kształt.
  4. Syntaza ATP – jest jednym z cudów molekularnego świata. Syntaza ATP to enzym, molekularny silnik, pompa jonowa i jeszcze jeden molekularny silnik, wszystko złączone razem w jedną zadziwiającą maszynę. Odgrywa niezastąpioną rolę w naszych komórkach, tworząc większość z ATP używanego do zasilania procesów komórkowych. ATP z kolei odgrywa ważną rolę w biologii komórki, jako wielofunkcyjny koenzym i molekularna jednostka w wewnątrzkomórkowym transporcie energii. Stanowi nośnik energii chemicznej, używanej w metabolizmie komórki. Powstaje jako magazyn energii w procesach fotosyntezy i oddychania komórkowego. Zużywają go liczne enzymy, a zgromadzona w nim energia, służy do przeprowadzania różnorodnych procesów np. biosyntezy, ruchu i podziału komórki.
  5. Żywa komórka musi mieć ponadto sposób na kopiowanie informacji i przekazywanie ich potomstwu (reprodukcja). Ostatnia symulacja podziału jednej prostej komórki bakterii, która posiada zaledwie 525 genów, wymagała 128 komputerów pracujących razem przez 10 godzin.

To wszystko daje pewne wyobrażenie o tym, czego potrzebowałaby pierwsza komórka, żeby ożyć! Niemniej życie, to nie tylko kompozycja aminokwasów czy cukrów, ale kwestia polimeryzacji, istnienia odpowiedniego programu i stojącej za nim informacji, dlatego cdn. 

 

Może Cię również zainteresować:

Nanomaszyneria

Jak ciepły, płytki staw Darwina przestał dostarczać satysfakcjonujących wyjaśnień …

Don’t be absurd

Alicja w krainie ewolucyjnych czarów

Jak to było?

Wyraz teoria jest bardzo ryzykowny …

Na podstawie:

Origin of Life

Syntaza ATP

Wikipedia

"Dochodzenie w sprawie Stwórcy" Lee Strobel, wyd. Credo, Katowice 2009

 

„… o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt” – dlaczego Darwin pominął Wallace’a

Darwin zrąb swojej teorii miał już opracowany w latach czterdziestych XIX wieku, ale jeszcze do roku 1858 jego teoria pozostawała tylko dalekim od konkretów pomysłem. I nagle w tym samym roku otrzymał przesyłkę od przyrodnika Alfreda Russela Wallace’a, a w niej egzemplarz rękopisu „On the Tendency of Varieties to Depart Indefinitely from the Original Type” (O tendencji odmian do nieograniczonego oddalania się od pierwotnego typu) i prośbę by zrecenzował to dzieło i jeżeli uzna je za godne, polecił go Charlesowi Lyellowi (tak – temu od epok geologicznych i milionów, a nawet miliardów lat).  Tutaj na chwilę sie zatrzymajmy, by przybliżyć postać Wallace’a – człowieka gminu, samouka pospolitego, robotniczego pochodzenia, który zarabiał na życie chwytając okazy fauny i sprzedając je muzeom, kolekcjonerom czy ogrodom zoologicznym. Może i zgromadził przy tym ogromną wiedzę przyrodniczą, ale czy to przystoi, by ktoś tak nisko urodzony stworzył zwięzłą, akademicko sformułowaną i doskonale napisana teorię, która mogła mu zapewnić miano „twórcy teorii ewolucji”?

sulawesi3_vert-021cc7832f98e2bd3b9d3f70b4585f0c823cfd04-s800-c15

Alfred Russel Wallace źródło: http://www.npr.org

„Trudno mi pogodzić się z tym, abym miał tak oto utracić pierwszeństwo, które należy mi sie juz od wielu lat” napisał Darwin w liście z 26 czerwca 1858 roku adresowanym do Lyella.

Lyell nie pozostawił Darwina samego w potrzebie. Razem z sir Josephem Hookerem zgrabnie sformuował pismo, w którym oświadczono, że Darwin i Wallace są dobrymi znajomymi. Pojawiło się nawet zdanie, że „jako że obaj panowie niezależnie i nie wiedząc o sobie nawzajem, opracowali tę samą pomysłową teorię […] obaj mogą słusznie przypisywać sobie zasługę oryginalnej myśli na tym ważnym polu dociekań”. Co więcej sfabrykowano odpowiednie dokumenty, by nazwisko naszego arystokraty Darwina znalazło sie na pierwszym miejscu, a prostaka Wallace’a wymieniono jako drugie, jako drugorzędnego współautora teorii.

Teoria ewolucji, wtedy jeszcze tytułowana teorią Darwina-Wallace’a, została przedstawiona Towarzystwu Linneuszowskiemu 1 lipca 1858 roku, zaledwie miesiąc po otrzymaniu przesyłki od Wallace’a. Już po roku świat zapomniał o drugorzędnym autorze, za to Darwin zdobył ogromną sławę po opublikowaniu swojego drugiego dzieła „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego”. Dziesięć lat później większość świata naukowego uznała teorię ewolucji za prawdę.

Nie można nie oddać Darwinowi sprawiedliwości, iż wprowadził pewną zmianę np. nie zgodził się z poglądem Wallace’a, iż siłą napędową ewolucji jest eliminowania najsłabszych, stąd też każdy powinien starać się udoskonalić, aby nie być najsłabszym. W świecie Darwina wszyscy zmagają sie o status najlepszego, bo przetrwać moga tylko najsprawniejsi, stąd też pełny, choć tak często pomijany, tytuł jego dzieła brzmi „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu sie doskonalszych ras w walce o byt.” Nie ma tutaj miejsca na samodoskonalenia się człowieka, ale jest na doskonalenie ludzkości, poprzez „odsiew osobników genetycznie gorszych jako niepożadanych”.

Na podstawie:

„Przeskok ewolucyjny – od kryzysu do życia w harmonii” Bruce H. Lipton, Steve Bhaerman

Czlowiek z Piltdown i inne fałszerstwa

„W artykule „Ewolucja jako fakt i teoria” przytoczono „pół tuzina gatunków człowieka odkrytych w skałach”, jako dowód na powstanie ludzi z małp. Kiedy w 1987 r. wydano poprawioną wersję tego dowodu, liczba gatunków zmniejszyła się wprawdzie do pięciu (jednym z nich był sam Homo Sapiens), lecz sens się nie zmienił.

Słuchając barwnych opowieści o naszych praprzodkach, o miliardach lat powolnych zmian zachodzących na ziemi, wiele osób dochodzi do wniosku, że Wyższa Inteligentna Siła Sprawcza nie istnieje. No bo jak pogodzić wszechwiedzę i wszechmoc z licznymi szczątkami kopalnymi, będącymi na różnym stopniu ewolucyjnego rozwoju? Wybitny Paleontolog Stephen Jay Gould niejako pytał:

„Czy Bóg – z jakiejś nieznanej przyczyny albo po to, by wypróbować naszą wiarę – stworzyłby jeden po drugim pięć gatunków (Australopitecus aferensis, Australopitecus africanus, Homo habilis, Homo erectus i Homo sapiens) dla naśladowania ciągłości zmian ewolucyjnych?”

Tak postawione pytanie sugeruje, że Darwin zaproponował swoją teorię, ze względu na wielką ilość kopalnych form pośrednich między małpami a ludźmi. Przeocza się w tym wszystkim jedną ważną rzecz, Darwin najpierw wymyślił swoją teorię, a możę lepiej użyć słowa hipotezę czy nawet fantazję, którą z czasem  entuzjastycznie przyjęto. Dopiero później zaczęto szukać potwierdzających ją dowodów tj. „brakujących ogniw”, postulowanych w teorii. „Taka kolejność zdarzeń skłania do tego, by raczej pytać o to, czy wyobraźnia darwinistów mogła odegrać istotną rolę w interpretacji znalezisk, które przedstawiano dla poparcia teorii, a nie o to, czy Bóg uczynił skamieniałości, aby wypróbować naszą wiarę w Stworzenie.” (Zobacz także: Gdzie tu pasują dinozaury – czyli śladami biblijnego potopu).

Stąd w środowisku zwolenników teorii ewolucji panuje taki nacisk, by przedstawić wiarygodne świadectwo brakujących ogniw. Nagroda dla odkrywcy i idąca za tym światowa sława byłaby wielka.

Czy zatem pojawiali się śmiałkowie z dowodami rzeczowymi na to, że Darwin się nie pomylił. A i owszem, chociaż można mieć spore wątpliwości co do jakości przestawionych przez nich znalezisk.

Jednym z takich spektakularnych fałszerstw był człowiek z Piltdown – „jego szczątki urzędnicy muzeum zazdrośnie chronili przed nieprzychylnymi badaczami, pozwalając mu pozostawać przez czterdzieści lat w służbie urabiania opinii publicznej.”

Człowiek z Piltdown to jedno z najbardziej znanych oszustw przeciwko nauce. Jego autorem był archeolog i paleontolog amator Charles Dawson. Rzekomo odkryty artefakt przedstawił on w 1912 r. twierdząc, że czaszkę homonida, a w zasadzie jej fragment w 1908 r. znalazł pracownik żwirowni w Piltdown (Anglia). Resztę Dowson podobno wykopał sam. Znalezisko okrzyknięto od razu brakującym ogniwem, gdyż w tamtych czasach uważano, że takowe powinno posiadać czaszkę podobną do ludzkiej i szczękę podobną do małpiej.

Ujawnienie fałszerstwa miało miejsce dopiero 21 listopada 1953 r. Okazało się, że człowiek z Piltdown rzeczywiście był pół-człowiekiem; pół-małpą, ale nie dlatego, że się taki urodził, tylko sprytnie został poskładany przez Dawsona, który wykorzystał fragment czaszki człowieka z okresu średniowiecza (zamieszkującego rejony Ziemi Ognistej), żuchwę orangutana z Borneo i kopalny ząb szympansa. Znalezisko wyglądało na starsze, dzięki zanurzeniu go w roztworze żelaza i kwasu chromowego. Dodatkowo kły zostały spiłowane.

Tym sposobem rekonstrukcje muzealne oparte na skąpych świadectwach kopalnych, a czasem na zwyczajnych fałszerstwach, wpłynęły i wpływają na opinię publiczną, a skamieniałości – na antropologów … ale czy powinno być tak, że „stwarza” się brakujące dowody, a te znalezione nie pasujące do założeń, zmienia się albo ignoruje?

źrodło:
„Sąd nad Darwinem” P.E.Johnsona, Vocatio 1997 str. 104-110

Człowiek z Piltdown