Globalna Świadomość

Splątanie kwantowe to jedno z najbardziej zaskakujących zjawisk przewidzianych przez mechanikę kwantową. Dotyczy ono obiektów kwantowych – cząstek elemntarnyh, atomów, jonów. W 1935 roku Albert Einstein, Borys Podolski i Natan Rosen zaproponowali doświadczenie myślowe, znane jako efekt EPR. Wykazali oni, że w pewnych sytuacjach cząsteczki kwantowe, które wcześniej w specyficzny sposób oddziaływały na siebie, powinny natychmiast reagować na zmiany stanu swojego „rodzeństwa”. Ważne jest co rozumiemy tutaj pod pojęciem „natychmiast”- otóż dzieje się to w jednej chwili, bez względu na dzielące je odległości – słowem jest realizowane poza czasem i przestrzenią. Cząsteczka A może się np. znajdować na Ziemi a cząsteczka B w galaktyce M104 (Sombrero). To co spotka cząsteczkę A, natychmiast dotknie cząsteczkę B, bez względu na dzielące je miliony lat świetlnych.

Galaktyka Sombrero

Tym sposobem wraz z efektem EPR doszło do rozwodu z fizyką newtonowską, której założenia załamują się w kwantowym świecie. Nielokalność bowiem, nie wymaga bliskości, ani kontaku bezpośredniego między cząstkami, ani tym bardziej przebywania w polu siłowym np. magnetycznym czy grawitacyjnym.

Na podstawie EPR Pan John Archibald Wheeler (amerykański fizyk i profesor Uniwersytetu w Princeton) wyciągnął daleko idące wnioski, że cały wszechświat jest powiązany siecią informacyjną, w której każdy obiekt materialny bądź energetyczny, pozostaje w stałej łączności z całą pozostałą energią, materią. Jest to więc sieć transmisyjna obejmująca całe uniwersum. Zdaniem Wheeler’a to właśnie informacja jest budulcem wszechświata. Najpierw była myśl, informacja, założenie, a później pojawił się materialny wszechświat (zobacz także Wszechświat jest bez reszty myślą). To zaprowadziło naukowca do kolejnego wniosku, że czasoprzestrzeń jest wypełniona i organizowana przez coś w rodzaju wszechobecnej kwantowej świadomości. Współtwórca teorii strun Michio Kaku, uważa że do zaistnienia wszechświata, niezbędne jest coś w rodzaju świadomości kosmicznej, która widząc świat umożliwia mu jego istnienie.

The Princeton Engineering Anomalies Research – PEAR

PEAR to program, prowadzony przez blisko trzy dekady pod egidą Princeton University’s School of Engineering and Applied Science, pozwalający zrozumieć rolę świadomości w tworzeniu fizycznej rzeczywistości. Okazuje się bowiem, że spójna świadomość może tworzyć porządek na świecie, a subtelne interakcje łączą nas ze sobą i z ziemią.

W badaniach w laboratorium PEAR przy użyciu elektronicznego generatora liczb losowych RNG (losowy ciąg elementów binarnych zorganizowanych zwykle jako ciąg liczb losowych 0/1) wykazano wpływ woli czlowieka – operatora na obniżenie bądź podwyższenie częstości generowanych jedynek. Dodatkowo po wielu latach badań w najróżniejszych konfiguracjach, badacze stwierdzili, że wyniki są praktycznie niezależne od odległości dzielącej opertora od generatora, szybkości generowania sygnałów, liczby operatorów próbujących współdziałać itp. Wpływ na pracę generatora byl uzależniony jedynie od woli operatora, by ten wpływ zaistniał.

W związku z sukcesem doświadczenia, szef zespołu Roger Nelson, postanowił poszerzyć eksperyment i zainicjował projekt o nazwie „Globalna Świadomość”. Jeżeli wola jednego człowieka może mieć wpływ na przebieg zjawiska, to jak to wygląda na masową skalę? Naukowiec rozmieścił dziesiątki generatorów liczb losowych po całym świecie, w oczekiwaniu, czy większe grupy ludzi w jakiś sposób wpłyną na ich pracę. Z jakim efektem? Okazało się, że jeśli uczucia milionów ludzi połączą się w związku z jakimś ważnym wydarzeniem, wówczas sieć RNG staje się subtelnie uporządkowana.

Jednym z najbardziej spektakularnych wyników projektu „Globalnej Świadomości”, był pomiar dokonany w dniu 11 września 2001 r. w czasie ataku na WTC. Można powiedzieć, że generatory wtedy zwariowały, ale znacznie ciekawszy jest fakt, że to wielogodzinne odstępstwo od średniej statystycznej, zaczęło się na kilka godzin przed pierwszym atakiem.

Czym jest więc Globalna Świadomość? Kto lub co może posiadać informacje o wydarzeniu, zanim się ono  rozpocznie? Czy ludzkość wyczuwa nadchodzącą przyszłość intuicyjnie, czy nasza świadomość już wie, zanim to nadejdzie?

Roger Nelson zauważa, że subtelny ale jednocześnie realny efekt działania świadomości, jest ważny z naukowego punktu widzenia, niemniej jej siła jest bardziej natychmiastowa. Wraz z odkryciem, że świadomość dużej grupy ludzi może mieć wpływ na świat fizyczny, możemy dokonywać istotnych, zdrowych zmian w ogólnoświatowym systemie i pracować w kierunku lepszej i bardziej świadomej przyszłości.

Badania Deana Radina

Wyniki jakie osiągnął Roger Nelson, zostały poparte badaniami Deana Radina w ramach IONS – Institute of Noeatic Sciences. W jednym z eksperymentów osoba badana oglądała serię przeciętnych, bez głębszego wyrazu zdjęć, pomiędzy które przypadkowo wstawiono fotografie o silnnym ładunku emocjonalnym. Na palcu osoby badanej był czujnik, który mierzył przewodność elektryczną jej skóry (miernik poziomu stresu). Kiedy pojawiał się jakiś drastyczny obraz, czujnik wykazywał wyraźny wzrost poziomu stresu, ale uwaga narastanie poziomu stresu zaczynało się około 5 sekund przed ukazaniem się obrazu na ekranie. Badanie przeprowadzono  wielokrotnie, wszyscy poddani eksperymentowi reagowali tak samo. Wniosek – każdy człowiek emocjonalnie wyczuwa przyszłość z conajmniej 5 sekundowym wyprzedzeniem.

*

Tyle jeśli chodzi o doświadczenia i eksperymenty, potwierdzające jedynie niezwykłość świata, w którym żyjemy i dające zarys drzemiących w nas ludziach możliwości. Skoro istnieje taki potencjał, potwierdzony empirycznie, to dlaczego nie nagłaśnia się tego, dlaczego stoimy w miejscu, dlaczego karmi się nas medialną papką strachu, nienawiści i obaw. Co może przynieść globalna świadomość, nasze połączone jaźnie, które są pełne negatywnych uczuć i emocji? Jedynie świat w jakim właśnie żyjemy. Komu lub czemu zależy na takim stanie rzeczy? Każdy z nas może sobie tutaj wstawić odpowiedź zgodną z własnym światopoglądem.

hacker-2300772_1920Wiedza właściwie ukierunkowana, ta dobra pozytywna o nas samych, o naszej planecie, o wszechświecie, w ktorym żyjemy jako istoty świadome, połączone ze sobą i oddziałujące na siebie oraz wszystkie nasze dobre intencje to klucz. Jeżeli jeden człowiek siłą własnej woli potrafi wpływać na otaczającą go rzeczywistość, to zastanów się co do siebie przyciągniesz, jeżeli jesteś negatywnie nastawiony, jeżeli nie wierzysz w swoje możliwości. Spójrz na swoje życie z szerszej perspektywy, od razu się zorientujesz jaki program w sobie wytworzyłeś, w jakim kierunku zmierzasz.

storm

We wszechświecie małe jest powtórzeniem większego, jeżeli podstawowa komórka społeczna, czyli każdy z nas osobiście nie funkcjonuje prawidłowo, znajdzie to odbicie globalne.

Dobre podsumowanie pasujące do naszej rzeczywistości można znaleźć w książce Johna Wyndhama „Poczwarki”:

„Żyli w izolacji od siebie nawzajem, łączyły ich tylko niezdarne słowa. Często izolowali się jeszcze bardziej wskutek odmiennych języków i odmiennych wierzeń. Niektórzy z nich potrafili myśleć indywidualnie, ale ci musieli pozostać indywidualistami. Czasem dzielili ze sobą uczucia, ale nie potrafili zbiorowo myśleć. Dopóki żyli w warunkach prymitywnych, dawali sobie z tym radę (…), ale im bardziej skomplikowanym uczynili swój świat, tym mniej umieli sobie z nim radzić. Nie umieli zdobyć się na jednomyślność. Nauczyli się twórczo pracować w małych zespołach; w dużych umieli tylko niszczyć. Mieli zachłanne aspiracje, a potem nie chcieli ponosić odpowiedzialności za to co stworzyli. Tworzyli ogromne problemy, a potem chowali głowę w piasek leniwej wiary.”
***

Świadomość jest tak naprawdę niezwykłą postacią energii. W samym organizmie człowieka może wywołać skutki pozytywne lub negatywne, odziałuje także na świat zewnętrzny.

fractal

Jeżeli zaistnienie naszego wszechświata jest uzależnione od kwantowej świadomości, która widząc świat umożliwia mu jego pojawienie się i funkcjonowanie, to ten zewnętrzny Obserwator, materializując swoją myśl, ideę, nadał kształt otaczającej nas rzeczywistości i nam samym. Jesteśmy więc czymś w rodzaju zmaterializowanej, bardzo gęstej energii. Rozszczepienie jednego atomu uświadamia, ile tej energii się w nas mieści. Skoro myśl jest jej formą, możemy ją wykorzystać, kierując na właściwe tory. Pozbawiona egoizmu, samolubstwa i wszelkich negatywnych uczuć oraz wyrachowania i chłodnej kalkulacji, pozwoli nam nieprzerwanie czerpać z całego potencjału, który w nas drzemie, a także stworzyć pozytywne, zdrowe relacje z innymi ludźmi … bo to ty jesteś zmianą, której oczekujesz.

Zobacz także:

Nauka czy akt wiary

Na podstawie:

„Śledztwo w sprawie Pana Boga” Andrzej Hordeński Grupa Wydawnicza Foksla Sp. Zo.o., Wydawnictwo WAB,
wyd. I str.42-45; 95-100

Princeton Engineering Anomalies Research Scientific Study of Consciousness-Related Physical Phenomena

The Global Consciousness Project Meaningful Correlations in Random Data

Alternativesgateway

Minimum słoneczne – „lato było dziwne tego roku … w zasadzie nigdy nie nadeszło”

Obecny czyli 24 cykl aktywności słonecznej rozpoczął się w 2008 roku. Uważa się, że jego maksimum miało miejsce w 2013 r. Zgodnie z wynikami badań zakłada się, że następny tj. 25 cykl słoneczny, który rozpocznie sie prawdopodobnie około roku 2020, będzie bardzo słaby lub nawet niezauważalny. Zdaniem niektórych naukowców będzie on najsłabszy w 300 letniej historii obserwacji. Jest możliwe, że maksimum cyklu słonecznego w ogóle nie zostanie zauważone.

Trzy niezależne grupy heliofizyków badały zmiany, jakie następują przy oznakach rozpoczęcia nowego cyklu, na długo zanim pojawią się pierwsze plamy słoneczne. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć tutaj: Kosmonauta – cykl słoneczny.

Cykl słoneczny i jego zmiany

Określa się, że jeden cykl słoneczny trwa 10 do 11 lat i jest związany z pojawianiem się plam. Jednym z powszechnie znanych skutkow, w czasie maskymalnej aktywności naszej gwiazdy (kiedy pojawia sie najwięcej plam) są np. zakłócenia w transmisji radiowej i odbieraniu sygnału GPS.

W okresie cyklu, Słońce przechodzi przez maksimum aktywności, po czym osiąga jej minimum (trwa to ok 10-11 lat). Znacznie jednak ciekawszy i mniej znany jest fakt, że proces ten został  odkryty zaledwie 150 lat temu przez Samuela Schwabe, poddany obserwacjom przez Rudolfa Wolf’a i Waldemeier’a i może być jedynie częścią większych fluktuacji, które dla naszego Słońca mogą trwać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset i więcej lat. Światło na tę sprawę rzuciły badania Państwa Maunderów, które nie tylko wpływają na pogląd, dotyczący tworzenia sie pola magnetycznego gwiazd, ale również na to, czy zmiany aktywności słonecznej, mogą być w znacznym stopniu odpowiedzialne za globalne ocieplenie na Ziemi w ostatnich dekadach XX wieku.

Mamy więc:

  1. Cykl Schwabe – okolo 11 letni
  2. Cykl Gleisberga – około 90 letni choć może ulegać wahaniom w zakresie 60-120 lat
  3. Cykl Suess’a znany również pod nazwą de Vries – 205 do 210 lat
  4. Cykle milenijne – 600 do 700 lat albo 1000-1200 lat, ale ze względu na trudności w prowadzeniu obserwacji i szczątkowe dane, wśród badaczy można się spotkać z różnymi opiniami.
  5. Cykl Halstatt -trwający około 2400 lat ustalony na podstawie pomiarów ilości węgla C14

Przyjrzyjmy sie teraz co obecnie dzieje się z kilmatem i przeanalizujmy pewne badania i dostępne dane historyczne.

Krótki przegląd pogodowy

Słabsza aktywność słoneczna, przynosi wzrost promieniowania kosmicznego, które nie jest odpychane przez tzw. wiatr słoneczny. W ciągu ostatnich dwóch lat promieniowanie to wzrosło o 12,5 %. Jaki jest tego efekt?

Chmury słuchają się gwiazd 🙂 Niektórzy naukowcy uważają, że istnieje korelacja między docierającą do ziemi ilością promieniowania kosmicznego i tworzeniem się chmur. Jony bowiem znacznie zwiększają szybkość produkcji czystych cząstek biogennych o współczynniku 10-100 w porównaniu z cząstkami bez jonów. Krótko mówiąc tworzy się więcej chmur, co oznacza więcej opadów.

Pustynie w wyniku obfitych deszczy zakwitają (Atakama, obszary na terenie Południowej Ameryki, USA, Australii, Azji), mamy również do czynienia z rekodowymi powodziami. Przesłanie wydaje się być jasne, do 2025 roku czeka nas więcej deszczu i rekordów opadów. Co zapewne przełoży się na produkcję żywności i jej ceny.

Generalnie wraz z przewidywanym zwiększeniem poziomu promieniowania kosmicznego o 19%, w połączeniu ze słabym 25 cyklem słonecznym, możemy się spodziewać globalnego wzrostu ilości opadów i powodzi.

Dodatkowo w Arktyca zaobserwowano bardzo gruby lód, który zablkował przejście północno-zachodnie na Morzu Beauforta. W czerwcu odwołano rownież wyprawę BaySys (organizowaną przez Uniwersytet Manitoba, badającą wpływ globalnego ocieplenia na klimat), z powodu nieoczekiwanie grubego „letniego” lodu w Arktyce. Ich lodołamacz musiał zostać wykorzystany do ratowania łodzi rybackich i statków zaopatrzeniowych, uwiezionych w jak to określono „bezprecedensowych warunkach lodowych”.

Zaskakujące jest również, że pokrywa snieżna dla Północnej Półkuli na 15 czerwiec 2017 była powyżej normy (zgodnie z danymi Kanadyjskiego Instytutu Meteorologicznego).

El Ninio przewidywane na 2017 rok zniknęło w zasadzie zanim się pojawiło. Osłabło bardzo szybko, w przeciągu kilku miesięcy przechodząc w La Ninia (anomalia pogodowa, polegająca na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie niskiej temperatury na powierzchni wody, występująca we wschodniej części tropikalnego Pacyfiku ).

Minimum Maundera

Czasem regularne cykle aktywności słonecznej się załamują i przechodzą w okresy zwane wielkimi minimami. Najlepiej zbadanym jest słynne Minimum Maundera.

Minimum Maundera znane rownież jako przedłużone minimum występowania plam słonecznych, dotyczy okresu, który rozpoczął się w 1645 r. i trwał do roku 1715. Charakteryzował się bardzo małą ilością plam słonecznych, w porównaniu z początkiem XVII oraz wiatrem słonecznym, który wiał wolniej prawie o połowę w stosunku do dzisiejszej prędkości. Termin pochodzi od nazwisk małżeństwa badaczy, którzy zajmowali sie zjawiskiem mianowicie Annie Russell Maunder (1868–1947) i E. Waltera Maunder (1851–1928).

Zjawisko określone mianem Minimum Maundera jest interesujące, nie tylko z punktu widzenia fizyków solarnych, badających aktywność magnetyczną Słońca, czy astrofizyków zajmujących się gwiazdami ciągu głównego, ale rownież dla klimatologów.

Minimum Maunder – brak plam czy brak obserwacji ?

W latach 1672–1699 zaobserwowano jedynie 50 plam słonecznych, dla porównania w okresie aktywności słonecznej współcześnie, odnotowywano od 40 000 do 50 000 takich plam! Jest więc znaczna różnica. Oczywiście sceptycy mogą twierdzić, że brak plam w tamtym czasie wynikał nie z faktu, iż nie pojawiały się na Slońcu, ale dlatego że nie prowadzono obserwacji, albo były one prowadzone niesystematycznie. Takie założenie jest jadnak błędne. Giovanni Domenico Cassini prowadził regularne badania tarczy słonecznej w obserwatorium w Paryżu. Problemem zajmowali się też tacy astronomowie jak Jean Picard, Philippe de La Hire, Johannes Hevelius. Co ciekawe już począwszy od roku 1611 Galileo Galilei czynił zapiski o mniejszej aktywności słonecznej.

Ilość zaobserwowanych plam kształtowała się następująco:

1610 – 9 plam

1620 – 6 plam

1630 – 9 plam

1640 – 0 plam

1650 – 3 plamy

1660 – kilka plam odnotowanych przez Jana Heweliusza w „Machina Coelestis”

1670 – 0 plam

1680 – 1 duża plama zaobserwowana przez Cassiniego

Nawet jeżeli ich obserwacje nie byly tak dokładne jak obecnie, to jednak gdyby Słońce wykazywało „standardową” aktywność, na pewno zaobserwowano by znacznie więcej plam niż owe 50.

Równie interesujący jest fakt, że w okresie trwania Minimum Maunder korona słoneczna, obserwowana podczas zaćmienia, była mocno przygaszona.

Dodatkowo w swoich badaniach dr John A. Eddy przyjrzał się słojom drzewnym pod względem obecności węgla C14. Założył on, że przy braku aktywności słonecznej, wysoce energetyczne promieniowanie kosmiczne, które produkuje C14 w atmosferze, penetruje przestrzeń okołoziemską w znacznie większej mierze, ponieważ nie jest odpychane przez wiatr słoneczny. Zgodnie z hipotezą dr Eddy’iego, należałoby sie spodziewać większej ilości węgla C14 w słojach drzewnych w czasie Minimum Maundera oraz zdecydowanie mniejszej w czasie silnej aktywności słonecznej (charakteryzującej sie dużą ilością plam). Dr John A. Eddy potwierdził założenia, zarówno w przypadku Minimum Maundera jak i Minimum Spörera (trwającego ok 1460 – 1550), a także większego maksimum aktywności słonecznej, rozciągającego sie od XII – XIII w.

ps. Odchodząc lekko od tematu i nawiązując do ilości C 14 odkładającego się w organizmach żywych, jeżeli jego ilość na przestrzeni dziesięcioleci jest zmienna i zależy m.in. od aktywności słonecznej, to ta metody datowania radiometrycznego okazuje się zafauszowana i bardzo zawodna (zobacz także: Datowanie radiometryczne a wiek Ziemi).

Czy Minimum Maundera faktycznie miało jakiś znaczący wpływ na klimat Ziemi? 

O ile naukowcy zgadzają się, że w okresie Minimum Maundera Słońce charakteryzowało się bardzo słabą aktywnością magnetyczną, o tyle wielu podchodzi sceptycznie do istnienia związku między aktywnością naszej gwiazdy, a zmianami klimatu.

Czy możemy dopatrywać się jakiejś koincydencji między klimatem panującym na ziemi w tamtym okresie, a Minimum Maundera? Przyjrzyjmy się dostępnym danym.

Minimum Maundera w przybliżeniu zbiegło sie ze  środkiem tzw. Małej Epoki Lodowcowej, w czasie której Europa i Północna Ameryka doświadczały niższych niż zwykle temperatur. Wpływ zmian temperatur był szczególnie odczuwalny w Ameryce Północnej i w Europie. Morze Grenlandzkie w znacznym stopniu było skute lodem (1610 – 1720′). W tym czasie kanały żeglugowe w Holandii rok w rok w okresie zimowym skuwał solidny lód. Nastąpił znaczny przyrost lodowców w Alpach, a lód morski zamknął się dookoła Islandii (1695 r.).

Jeżeli bacznie przyjrzymy się aktywności słonecznej w całym okresie tzw. Małej Epoki Lodowcowej, to zauważymy, że była ona niższa niż w okresie Średniowiecznego Optimum Klimatycznego, osiągając najniższą wartość w czasie trwania Minimum Maundera, które było jednocześnie najchłodniejszym okresem  tzw. Małej Epoki Lodowcowej.

Drew Shindell z Goddard Institute for Space Studies NASA wraz z innymi badaczami użył symulacji komputerowych, by zrekonstruować klimat i warunki atmosferyczne panujące w tamtym okresie.

Badacze stwierdzili, że slabsza aktywność słoneczna wplynęła redukująco na antypasaty, schładzając kontynent w okresie zimowym. Model Shindella pokazuje znaczące zmiany klimatyczne, występujące w regionalnie, przy mniejszych spadkach temperatur w skali globalnej.

Mniejsza aktywność słoneczna i spadek promieniowania UV, znacząco wpłynęły na formowanie się ozonu w stratosferze. Zgodnie z przewidywaniami modelu, zmiany w ilości ozonu były kluczowe, wyższe partie atmosfery wpłynęły na panujący na Ziemi klimat.

Pomiędzy połową XVII wieku a początkiem wieku XVIII, temperatura powierzchni ziemi na półkuli północnej była znacząco najniższa, w porównaniu do całego tysiąclecia. W czasie zimy w Europie temperatury były średnio niższe o jakies 1 do 1,5 st Celsiusza. To ochłodzenie jest wyraźnie widoczne przy badaniu słoi drzew oraz rdzeni lodowych zebranych przez Uniwersytety Massachusetts i Virginia.

Efekt zmniejszonej aktywności słonecznej był odczuwalny znacznie bardziej regionalnie niż globalnie. W skali globu zmiany wynosilu ok 0,3 – 04 st C, niemniej dla półkuli północnej były wielkie. Stało się tak głównie poprzez zmiany cyrkulacji arktycznej i północnoatlantyckiej. Cyrkulacja ta jest związana z ciśnieniem atmosferycznym i temperaturą pomiędzy średnimi szerokościami geograficznymi a Arktyką, które z kolei wpływają na siłę prądów strumieniowych. Te prądy słabną, kiedy zmienia się cyrkulacja. Ponieważ oceany są relatywnie cieplejsze w okresie zimy, z powodu ich dużych zdolności gromadzenia ciepła, zmniejszony przepływ wpływa na ochłodzenie lądowej powierzchni, poprzez ograniczenie transportu ciepłego powietrza znad Pacyfiku w rejony Ameryki Północnej i ciepłego powietrza atlantyckiego na teren Europy. W takich okresach zimowe temperatury spadają o jakieś 1-2 st C.

Niektórzy badacze twierdzą, że jeżeli w ogóle aktywność słoneczna ma jakikolwiek wpływ na klimat na Ziemi to niewielki, i za Malą Epokę Lodowcową, byly odpowiedzialne głównie wybuchy wulkanów. Silna erupcja wulkaniczna potrafi obniżyć temperature na Ziemi nawet na kilka lat, więc wpływ może być ogromny.

W wyniku medialnej wrzawy i kampanii dotyczących globalnego ocieplenia, większość z nas uważa, że to głównie ludzie są odpowiedzialni za produkcję i emisję gazów cieplaraniach oraz za zmiany klimatu. Przeocza się jednak fakt, że na te zmiany może się nakładać znacznie więcej czynników niż tylko działalność człowieka. W dalszej części artykułu zajmiemy się ścisłym powiązaniem jakie istnieje między silnymi wybuchami wulkanów, trzęsieniami ziemi, sinkholami a zmniejszoną aktywnością Słońca.

Podsumowując, wiemy już, że w okresie Minimum Maundera klimat był zdecydowanie chłodniejszy, oczywiście mogło się na to nałożyć kilka czynników. Czy w takim razie były okresy na Ziemi, cieplejsze lub porównywalne do tzw. „współczesnego globalnego ocieplenia”?

Evidence of solar periodicity.

Średniowieczne optimum klimatyczne

Trwało ono między 800 – 1300 r. n.e. i nastąpiło po chłodnym okresie tzw. średniowiecznej wędrówki ludów. Średniowieczne optimum klimatyczne szczególnie zaznaczyło się w Skandynawii i w rejonach polarnych (okres wypraw Wikingów). Zasięg lodowców alepjskich w tym czasie był dużo mniejszy. Co ciekawe, na podstawie badań nacieków w jaskiniach alpejskich, stwierdzono, iż podczas średniowiecznego optimum, średnia temperatura roczna była wyższa o 1,7 °C  i porównywalna z XX-wiecznym ociepleniem, a nawet większa. Czy zatem populacja okresu średniowiecza była na tyle rozwinięta, że przyczyniła się do tak gwałtownego wzrosu temperatury, w wyniku produkcji ogromnych ilości gazów cieplarnianych? 😀

A może należy tutaj wziąć pod uwagę inne czynniki niż tylko działalność człowieka, dające nam podobny wynik dla zmian temperatur w okresie minimum jak i w czasie XX -wiecznego globalnego ocieplenia?

W Ameryce Północnej ocieplenie związane ze średniowiecznym optimum spowodowało długotrwałe susze, które wpłynęły na wiele plemion indiańskich oraz doprowadziły prawdopodobnie do upadku kulturę Anasazi.

Pomiary temperatury z rdzeni lodowych, słojów drzew i osadów z jezior wskazują, że najcieplejszym 50-letnim okresem półkuli północnej przed 1900 r. były lata 1146-1195, które były równie ciepłe jak okres 1901-1970. Można również natrafić na informacje, że w czasie Minimum Oorta (1010-1050), czyli w okresie również charakteryzującym się zmniejszoną ilością plam słonecznych i krótkotrwałym ochłodzeniem w czasie optimum średniowiecznego temperatury i tak utrzymywały się na wysokim poziomie.

Minimum Woolfa

Okres trwający od około 1280 r. do 1340 r. po raz kolejny wraz ze zmniejszoną ilościa plam na Słońcu, odnotowano niższe średnie temperatury na Ziemi.  Jedną z teorii związaną z obniżoną aktywnością słoneczną, jest jej wpływ na zmiany oscylacji arktycznej i północnoatlantyckiej (o czym wspomniałam już wyżej).

Minimum Spörera 

Okres trwający okolo 90 lat między rokiem 1460 a 1550, chociaż niektórzy badacze przesuwają go w czasie na lata 1400 do 1510.

Po tym czasie następuje kolejny wzrost aktywności słonecznej, a następnie omówione już wyżej Minimum Maundera i Minimum Daltona (chociaż nie można go zdefinować jako wielkiego minimum, raczej regularne zmniejszenie aktywności słonecznej obserwowane raz na wiek, albo stan pośredni między wielkim mnimum i zwyczajną aktywnością.

1940-2015 Wielkie Maksimum Akywności Słonecznej

Wzrost promieniownia kosmicznego jest zawsze związany ze zmniejsoną ilością plam słonecznych.

W ostatnich dziesięcioleciach żylismy w okresie bardzo silnej aktywności słonecznej w porównaniu z poprzednimi stuleciami, w czasie których prowadzono obserwacje. Ilość plam słonecznych rosła gwłatownie w latach 1900 – 1940 i pozostawała na wysokim poziomie aż do niedawna.

Badania dotyczące aktywności Słońca i ilości plam oraz izotopu węgla C14 wskazują, że powoli wychodzimy w wielkiego maksimum aktywności słonecznej, które zaczęło się około 1940 r. i teraz stopniowo zanika. W cyklu 24 aktywność słoneczna powróciła do umiarkowanego poziomu. Możemy więc stwierdzić, że współczesne wielkie maksimum dobiega końca.

W przełomowej pracy „The influence of solar system oscillation on the variability of the total solar irradiance”  (opublikowanej w „New Astronomy” volume 51, luty 2017 str. 135-152) profesorzy Harald Yndestad i Jan-Erik Solheim wskazują, że współczesne wielkie maksimum aktywności słonecznej, właśnie się kończy. Nastąpi to w ciągu najbliższych 10 lat. Naukowcy ci przewidują okres następnego minimum aktywności słonecznej (które może być podobne w swoim charakterze do tzw. Minimum Daltona).

Yndesstad i Solheim pracowali nad projektem przez dwa lata, przy czym prof. Yndestad był sceptycznie nastawiony do idei, że ilość plam na Słońcu może znacząco wpływać na klimat. Obaj odkryli jednak silną długoterminową korelację pomiędzy promieniowaniem słonecznym oraz ilością plam w okresach 84 i 210 letniach, potwierdzającą ponad wszelką wątpliwość wpływ tych zjawisk na zmiany klimatu.

Modele stworzone przez naukowców rozpoczynające się od 1000 r. n.e. wskazywały na pojawienie się współczesnego maksimum (1940-2015). Zgodnie z nimi wyliczono również współczesne minimum słoneczne typu Daltona, do którego ma dojść w okresie od około 2025 do 2050 (lata 2040 – 2065 zmniejszone promieniowanie słoneczne).

Można się spotkać również z założeniami, że nadchodzące minimum aktywności słonecznej rozpocznie się około 2020 r. i potrwa jakieś 3 cykle czyli 33 lata do 2053 r., będąc znacznie głębszym niż Minimum Daltona. W Europie zimą mogą powtórzyć się temperatury jakie panowały tutaj w latach 40, a nawet w okresie Mimimum Maundera.

Dwutlenek węgla – fałszywe oskarżenia

Profesor Niv Shaviv z Instytutu Fizyki na Uniwersytecie w Jeruzalem, zanim rozpoczął własne badania, był wcześniej gorącym zwolennikiem teorii „globalnego ocieplenia”. Później zauważył, że w historii naszej planety były okresy, w których mieliśmy 3 a nawet 10 razy wiecej dwutlenku węgla niż obecnie i jeśli miałoby to wielki wpływ na klimat, powinniśmy to widzieć w rekonstrukcjach temperatury.

Profesor Ian Clark stwierdza: „Jeżeli spojrzymy na klimat w geologicznych ramach czasowych, nigdy nie posądzimy CO2 jako głównego sprawcę zmian. Nie można powiedzieć, że dwutlenek węgla steruje klimatem.”

Dr Pierce Cobryn zauważa, że żadna poważna zmiana klimatu jaka wystąpiła w przeciągu ostatniego 1000 lat, nie może być wyjaśniona przez wzrost albo spadek ilości CO2.

Obecny trend związany z ociepleniem rozpoczął się przynajmniej 200 lat temu, kiedy nasza planeta zaczęła wychodzić z Małej Epoki Lodowcowej, dużo wcześniej zanim wymyślono samochody i samoloty.

A co tak naprawdę daje większa ilość dwutlenku węgla? Dzisiaj stężenie CO2 wynosi 0,6 %. Wzrost o 50 % do wartości 0,9 % powodowałby, że rośliny rosłyby szybciej, byłyby większe i rodziłyby więcej owoców. Lepsza wegetacja to przecież lepsze warunki do życia, czyli same pozytywy.

Dodatkowo, ludzie tak naprawdę produkują małe ilości CO2, znacznie więcej tego związku pochodzi z erupcji wulkanicznych, jest wydzielane przez zwierzęta i bakterie, martwe rośliny (np. opadałe liście) oraz największe źródło dwutlenku węgla tj. ocenay (chyba zapomniano je opodatkować i objąć handlem emisjami). 😉

Cykle magnetyczne w przypadku gwiazd typu G M i K (czyli żółtych, pomarańczowych  i czerwonych karłów)

Od lat 60′ XX wieku w Mount Wilson Observatory rozpoczęły się długoletnie badania cyklu magnetycznego mniejszych gwiazd. Jako markera użyto zmiennej emisji strumieni lini H i K jonów wapnia, ktorych obecność jest charakterystyczna dla chronosfery gwiazd. W okolicach otaczających plamy słoneczne występuje nadmierna emisja strumieni H i K, co oznacza, że w okresach maksymalnej aktywności i występowania plam, mamy również maksimum tych strumieni. Gdybyśmy obserwowali nasze Słońce z dużych odległości tak jak inne gwiazdy, dostrzeglibyśmy około 11-letnie cykle zmiennych strumieni jonów H i K.

Czy na podstawie badań zachowania innych gwiazd, można wykryć czy przeżywają one cykle podobne do np. do Minimum Maundera?

I tak i nie. Wiąże się to z pewnymi założeniami. Generalnie im szybciej gwiazda rotuje, tym silniejsze jest jej pole magnetyczne i silniejsza emisja H i K. Uważa się, że im starsza jest gwiazda, tym wolniej się obraca, co wpływa na zmniejszone strumienie H i K, ale jednocześnie zmniejszenie tych strumieni ma również miejsce, gdy gwiazda (tak jak np. nasze Słońce) wchodzi w fazę minimum. Pojedynczy pomiar takiego odległego obiektu, da nam wtedy nieprawdziwy obraz wieku gwiazdy. Może ona być całkiem młoda, a jedynie znajdować się w okresie minimum swojego cyklu.

Jeżeli ktoś oddalony o całe lata świetlne, w okresie Mimimum Maundera zmierzyłby strumienie H i K naszego Słońca, opierając się tylko na założeniu, że im starsza gwiazda, tym słabszy strumień H i K i wolniejsza rotacja, otrzymałby nieprawdziwy obraz wieku Słońca, wskazujący, że jest ono bardzo stare.

Czy w czasie trwania projektu w Mount Wilson Observatory odkryto pojedyncze gwiazdy (w przypadku gromad takie obserwacje nie są możliwe) o niskim strumieniu H i K ? Tak, 20 % z nich wykazywało zmniejszoną aktywność. W zależności od przyjętych założeń, mogą to więc być bardzo stare gwiazdy albo też gwiazdy w trakcie swojego minmum. Spośród nich jedna gwiazda prawdopodobnie została uchwycona w fazie przechodzenia w stan większej aktywności. W przypadku pięciu pozostałych oczekuje się podobnych zachowań w trakcie trwania obserwacji. Oczywiście możemy zalożoyć, że niska aktywność, to naturalne zachowanie danych gwiazd i po prostu zawsze wolno rotują, niemniej zachowanie naszego Słońca, daje zdecydowane wskazówki, by prowadzić dalsze intensywne badania.

Efekt dynamo

Model podwójnego dynama słonecznego z wielką dokładności pozwala przewidzieć nieregularności w cyklu słonecznym. Model opiera się reakcjach zachodzących  w dwóch warstwach Słońca, jednej blisko powierzchni i drugiej głęboko w strefie konwekcji. Przewidywane badania sugerują, że w latach 30tych XXI wieku aktywność słoneczna spadnie o jakieś 60 %  do warunków, jakie pojawiły się w 1645 r. czyli wraz z początkiem Małej Epoki Lodowcowej.

Model przewiduje również, że w kolejnym 25 cyklu słonecznym para fal coraz bardziej się wyrówna. Podczas cyklu 26, ktory obejmie dekadę 2030 – 2040 te dwie fale będą całkowicie niezsynchronizowane i to przyczyni się do znacznej redukcji aktywności słonecznej. (Badania przedstawione przez prof. Valentinę Zharkova podczas Narodowego Spotkania Astronomicznego w Llandudno, lipiec 2015.).

Jowisz i Saturn, cykle solarne i zmiany klimatu

Ważnym faktem, który jest pomijany przez większość klimatologów i ekologów jest zsynchronizowanie cyklu planetarnego z cyklem solarnym. Istnieją silne dowody, że orbity planet są ściśle powiązane z cyklem słonecznym i wpływają na poziom aktywności słonecznej. Jowisz i Saturn to najwieksze planety w Układzie Słonecznym. Obydwie mają silną magnetosferę tworzącą ogromne zorze na biegunach. Cykle klimatyczne Jowisza również są dostosowane do cyklu aktywności słonecznej.  Więcej informacji można znaleźć pod tym linkiem: Jackpot! Jupiter and Saturn – Solar cycle link confirmed

Minimum słoneczne, zmiany klimatu, upadek imperiów

Aktywność słoneczna wpływa bezpośrednio na prędkość obrotu Ziemi. Im więcej energii wytwarza Słońce, tym szybciej Ziemia rotuje. Tak jak w silniku elektrycznym, istnieje różnica potencjału elektrycznego, która napędza obrót naszej planety. Niska aktywność słoneczna, oznacza mniej dodatnio naładowanych protonów docierających do zewnętrznej atmosfery Ziemi. Różnica potencjału, pomiędzy pozytywnie naładowaną górną warstwą atmosfery i powierzchnią Ziemi posiadającą negatywny ładunek zmniejsza się. Rezultat – obrót naszej planety zwalnia. To z kolei sprawia, że Ziemia staje się mniej „podłużna” jak owal i przyjmuje kształt bardziej okrągły niczym sfera. Indukowane naprężenie mechaniczne powoduje deformacje, a w rezultacie pęknięcia, jamy, dziury, szczeliny w skorupie. Przyczynia się to m.in. do powstawania tzw. lejów krasowych inaczej sinkholi (więcej informacji znajdziecie w poście: Sinkhole i elektryczny wszechświat). Spadek różnicy potencjałów pomiędzy powierzchnią ziemi, a jej wnętrzem, działa niczym spoiwo, przyciągając powierzchnię i jądro do siebie. Kiedy różnica potencjałów spada, tworzą się luźne przestrzenie, pod powierzchnią. Nacisk wywierany na powierzchnię ziemi, przez te dwa czynniki (siły elektryczne i mechaniczne) objawia się w postaci wzrostu ilości trzęsień ziemi. Utrata spójności przez skorupę ziemską (spowodowana zmianą kształtu naszej planety) tworzy pęknięcia i wzrost aktywności wulkanicznej. Historia zna już podobne przykłady występujące np. w czasie minimum aktywności słonecznej w latach 535-545 n.e. kiedy to równocześnie upadły imperia Majów, Rzymian i Chińczyków. Doszło wtedy do dobrze udokumentowanych silnych erupcji wulkanów na terenie dzisiejszego Meksyku i Nowej Gwinei. Promieniowanie kosmiczne w tamtym czasie przyczyniło się do wzrostu pokrywy chmur, co w połączeniu z cząsteczkami stałymi i SO2 wpłynęło na zmiany temperatur i występowanie obfitych opadów deszczu w róznych rejonach świata.

Podsumowanie

Jak to wszystko ma się do podkręcanych medialnie twierdzeń, że głównym winowajcą odpowiedzialnym za wzrost temperatury na ziemi, są gazy cieplarniane (takie jak CO2), produkowane przez człowieka? Naukowcy zajmujący się tematyką solarną, poznając coraz lepiej działanie naszego Słońca, radzą wziąć pod uwagę właśnie ten czynnik, jako wiodący w kwestii zmian klimatu. Tylko w 2016 roku pojawiły się 132 dokumenty w tym temacie, 18 z nich bezpośrednio wiązało długie okresy niższej aktywności słonecznej z ochłodzeniem klimatu na ziemi (Mała Epoka Lodowcowa) oraz zwiększoną aktywność ze wzrostem temperatury na naszej planecie (średniowieczne optimum klimatyczne czy współczesne maksimum).

Profesor Philip Scotyt z Departamentu Biogeografii na Uniwersytecie w Londynie zauważa, że w czasie Średniowieczonego Optimum Klimatycznego, klimat był nawet cieplejszy niż dzisiaj. Historia pokazuje, że był to wspaniały czas obfitości dla wszystkich. Kiedy temperatury zaczęły spadać (Mała Epoka Lodowcowa), zbiory się załamały, a brytyjski przemysł winiarski umarł. Dlatego warto się zastanowić skąd w ludziach taki strach przed ciepłem?”

Nasza planeta podlega ciągłym cyklom energetycznym, które wpływają na temperaturę i pogodę. Najprościej zauważyć oczywiście następujące po sobie pory roku, związane z nachyleniem osi ziemi i docierającym do jej powierzchni światłem słonecznym. Pory roku to jednak tylko ułamkowa część znacznie większych cykli kształtujących klimat na ziemi. Są one jakby dłuższą wersją pór roku. Widzimy ich wpływ, zapisany w dziejach historii człowieka oraz na podstawie innych dostępnych przesłanek i danych.

Co ciekawe badania potwierdziły, że Mars w tym samym czasie co Ziemia doświadczał wyższych temperatur. To samo dotyczy pozostałych planet. Co więc je wszystkie łączy? Może własnie aktywność Słońca.

Przedstawione powyżej dane i założenia, każą nam spojrzeć ze znacznie szerszej perspektywy na zmiany klimatyczne zachodzące na Ziemi. Warto więc w najbliższych miesiącach i latach obserwować co będzie się działo w pogodzie, jak będą zachowywać się ziemskie wulkany, oraz jak aktywne będzie nasze Słońce.

Przykłady zmian na ziemi powiązanych z aktywnością Słońca:

Winter type storms and temperatures happening across the world in Summer

Ciężkie opady śniegu

Najchłodniejszy początek zimy w Australii od 1943 roku

Niespotykane deszcze i rekordowe opady śniegu

Masywny lej krasowy w stanie Oregon

Masywny lej krasowy UK

Superwulkan Yellowstone budzi się

Powódź w Japonii

Powódź w Chinach

Ciężki monsun – Pakistan

Rekordowo zimny lipiec

Powodzie i opady śniegu w Nepalu

Rekordowe letnie chłody na Biegunie Północnym

Ulewne deszcze w Południowej Korei

Wybuch wulkanu Popoctepeti

Zalane pola i mróz na terenie USA

Roje trzęsień ziemi – Islandia

Monitor bieżącej aktywności słonecznej:

AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA

źródło:

1. Średniowieczne optimum klimatyczne

2. Minimum Oorta

3. Nasa - badania

4. Minimum Wolfa

5. Minimum Spörer'a

6. Global Cooling Starting, Due To Low Solar Activity

7. Minimum Maundera

8. Mała Epoka Lodowcowa

9. The influence of solar system oscillation on the variability of the total solar irradiance

10. The Maunder Minimum and Climate Change: Have Historical Records Aided Current Research?
11. A history of solar activity over millennia

12. ICE AGE BRITAIN

13. The Next Grand Minimum

14. Grand Solar Minimum Volcanoes Simultaneously Collapsed, Mayan, Roman & Chinese Societies 

15. Zmiany klimatu charakterystyka oraz przyczyny

16. The Truth About Global Warming: We're Not Causing It, But We're PAYING for It

17. Lowest Solar Activity In 200 Years

18. Statek głupców

18. Deserts Across the World Bloom, Heavier Rains Caused by Cosmic Rays Creating More Clouds 
19. Cykle synodyczne - Jowisz i Saturn

 

 

Nauka czy akt wiary?

Czy stanowisko wyznawców Boga jako Stwórcy wszechświata, można zrównać ze stanowiskiem ateistów-naturalistów? Okazuje się, że tak. Materialiści uważają bowiem, że nic poza rzeczywistością materialną nie istnieje. Przekonanie to, nawet jeśli byłoby słuszne, jest tak naprawdę aktem wiary. A zatem materialiści mogą zajmować się nauką i badaniem istoty zjawisk, w oparciu o wypracowane przez siebie założenia, czyli np. nieistnienia Boga czy o ewolucyjnej naturze wszechświata. Nie są jednak w stanie udowodnić podstawy, fundamentu na którym budują resztę. Założenie: „Bóg jest”, albo „Boga nie ma” pozostaje aktem wiary, popartym pewnymi przesłankami, choć i te można różnie interpretować, w zależności od preferencji światopoglądowych. I tak, naukowiec o poglądach ewolucyjnych będzie na przykład początków naszego wszechświata dopatrywał się w Wielkim Wybuchu i wszelkie obserwacje interpretował zgodnie z paradygmatem, który przyjął. Natomiast naukowiec o poglądach kreacjonistycznych, odwoła się do aktu stwórczego. Zarówno więc zdanie „Bóg jest” jak i zdanie „Istnieje tylko rzeczywistość materialna” są zdaniami o charakterze naukowym a jednocześnie przejawami aktu wiary.

Problem pojawia się wtedy, kiedy pewne poczynione obserwacje i badania nagina się do danej teorii albo się je ignoruje. W dzisiejszych społeczeństwach nauka zastąpiła wiarę i zyskała monopol na orzekanie tego co jest prawdą, a co nią nie jest, ale czy na pewno jej osąd jest zawsze właściwy?

Do refleksji nad prawdziwą naturą zjawisk, niektórych skłania fizyka kwantowa, otwierająca przed nami nowy, zupełnie nieznany wszechświat, gdzie nie wszystko okazuje się takie proste, jak wcześniej nam się wydawało.

Zaczęło się od Pana Maxa Planck’a i jego stałej. Doświadczalne fakty pokazały, że cząsteczki w kwantowym mikroświecie zachowują się zupełnie inaczej. Można to zilustrować na przykładzie piłki, która spada powoli ze schodów, ale uwaga skacze ona po tych schodach bez samej fazy spadania w dół… pojawia się na jednym schodku, znikając z poprzedniego. Tak jakby dokonywała tego poza naszym czasem i przestrzenią.

Kolejny naukowiec Pan Erwin Shrődinger podał równanie, opisujące ewolucję fal materii. Okazało się że nasza „piłka”, znajduje się na wszystkich schodach równocześnie, ale to nie wszystko, stan mnogości tych piłek trwa tylko do czasu, gdy ktoś na nie nie spojrzy. Próbujecie więc podejść do schodów, żeby dokładniej się przyjrzeć, ale im bliżej będziecie, tym mniej dokładnie zobaczycie albo piłkę albo schody. Jeżeli nasza piłeczka zdecyduje się uderzyć o ścianę, to albo się od niej odbije albo przez nią przeniknie. Trafiając na barierę energetyczną wyższą niż jej własna, cząstka może np. przez nią tunelować i na dodatek zrobi to w zerowym czasie.

Zadajmy kolejne pytanie: Czy próżnia jest pustką? Krótko mówią – NIE. Jest wypełniona cząstkami elementarnymi, jest zbiornikiem nieskończonej energii, od nazwiska odkrywcy określanym mianem Morza Diraca.

A jak cząstki elementarne uzyskują masę? Poprzez oddziaływanie z Polem Higgsa, które nie jest aktywną siłą, lecz specyficznym rodzajem tarcia – siły hamującej ruch cząstek (elektronów i kwarków). Pole Higgsa niejako wypełnia całą próżnię, a oddziaływanie z nim nadaje cząstce masę, niezależnie od położenia i kierunku ruchu. Istnieje ogólna zasada, że im silniejsze jest oddziaływanie z polem, tym większą masę uzyskuje cząstka. (Uwaga pole to nie działa na fotony).

Zastanówmy się zatem, Kto dał energię tej próżni? Jak rozumieć właściwości materii w kwantowym świecie, której fragment może istnieć w bardzo wielu egzemplarzach po czym, gdy zwrócimy na jeden z nich uwagę, wszystkie pozostałe gdzieś znikają. Wszystko to prowadzi nas do ciekawego wniosku:

„Do przełamania funkcji falowej i ‚zaistnienia’ cząstki w świecie niezbędny jest akt czyjejś obserwacji. Po drugie, obserwator, jak wszystko inne, zbudowany jest z cząstek elementarnych, więc jego zaistnienie również jest uwarunkowane tym, że obserwuje go ktoś inny. I po trzecie, rozciągając to rozumowanie na kolejnych obserwatorów, musimy dojść do wniosku, że do zaistnienia wszechświata niezbędny jest zewnętrzny Obserwator. Takiemu Obserwatorowi trudno byłoby odmówić miana Stwórcy.”

A. Horodeński

Ps. Jeżeli temat Was zainteresował, polecam zapoznać się z ciekawą pozycją książkową „Śledztwo w sprawie Pana Boga” Andrzeja Hordeńskiego, wprowadza ona czytelnika w kwantowy zawrót głowy i rzeczywistość bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.

Zobacz także:
Pola podstawowe

Światło nie zawsze podróżuje z prędkością światła

Bibliografia:
"Śledztwo w sprawie Pana Boga" Andrzej Hordeński 
Grupa Wydawnicza Foksla Sp. Zo.o., Wydawnictwo WAB, 
wyd. I str.9,23,24-25,26-28, 32-33
Pole Higgsa

Morze Diraca

Pola podstawowe

etaca

W poniższych wideo David LaPoint w niezwykle prosty i przejrzysty sposób omawia budowę i funkcjonowanie galaktyk, mgławic, naszego Układu Słonecznego itd aż po naturę fotonu. Wszystko to w oparciu o teorię pól podstawowych, czyli założeniu, że cały nasz makro i mikro Kosmos opiera się na działaniu pól elektromagnetycznych. Materia i przestrzeń zostały starannie zaprojektowane i mają cechy geometryczne. Wykorzystując teorię pól podstawowych, znacznie łatwiej wyjaśnić różne fascynujące struktury, które możemy spotkać we Wszechświecie oraz zachowanie samego światła.

Pod poniższymi linkami znajdują się kolejne części, niestety dostępne tylko w języku angielskim:

Pola podstawowe cz. 2

Pola podstawowe cz. 3

Ze znalezionych informacji wynika, że David LaPoint pod wpływem licznych i silnych nacisków, wycofał się z publikowania dalszych prac na temat pól podstawowych, a szkoda bo teoria jest niezwykle interesująca i w prosty sposób wyjaśnia funkcjonowanie wielu zjawisk w otaczającym nas Wszechświecie, co chyba stanowi najlepszy sprawdzian dla każdej teorii.

pf

ps. zwróćcie szczególną uwagę na wyjaśnienie heksagonalnych struktur, znajdujących się na biegunie Saturna, oraz wytłumaczenie kształtu i rozmiarów pierścieni tej planety.

starurn-haxagonal

Zobacz także:

Sinkhole i elektryczny wszechświat

Tajemnice kwazarów i ukrywane wyniki badań …

„Fortunately, some are born with spiritual immune systems that sooner or later give rejection to the illusory worldview grafted upon them from birth through social conditioning. They begin sensing that something is amiss, and start looking for answers. Inner knowledge and anomalous outer experiences show them a side of reality others are oblivious to, and so begins their journey of awakening. Each step of the journey is made by following the heart instead of following the crowd and by choosing knowledge over ignorance.”

H. Bergson

Zobacz także:

Kwazary, prędkość światła, przesunięcie ku czerwieni i odkrycia Haltona Arpa

Światło nie zawsze podróżuje z prędkością światła

Liczba Grahama

fuji

Liczba Grahama’a jest wielką liczbą i kresem górnym w rozwiązaniu pewnego problemu w Teorii Ramsey’a. Została tak nazwana od nazwiska matematyka Ronalda Grahama, który użył tej liczby w rozmowie z pisarzem popularno-naukowym Martiem Gardnerem, jako uproszczonego wyjaśnienia kresu górnego w problemie, nad którym pracował. Gardner później opisał tę liczbę w miesięczniku Scientific America, przedstawiając ją opinii publicznej. W 1980 r. liczba została opublikowana w Księdze Rekordów Guinessa.

Liczba Graham’a jest znacznie większa, niż wszelkie inne znane liczby np. Skewes’ czy Moser, które z kolei są większe od liczby googolplex . Biorąc to wszystko pod uwagę, liczba Graham’a jest tak wielka, że cały obserwowalny wszechświat jest daleko za mały, by pomieścić jej cyfrową prezentację, przy czym każda cyfra zajmowałaby powierzchnie równą objętości Plancka, czyli najmniejsza możliwą mierzalną przestrzeń. (Długość Plancka jest 1020 razy mniejsza niż rozmiar protonu, którego rząd wielkości wynosi 10-15 m. Promień elektronu zmierzony z użyciem najdokładniejszych instrumentów jest mniejszy niż 10-20 m).

A jaki rozmiar ma widzialny wszechświat?

Średnica obserwowalnego Wszechświata to około 92 miliardy lat świetlnych. 1 rok świetlny, czyli odległość pokonywana przez światło w ciągu roku w próżni, w przybliżeniu wynosi 9,5 biliona km.

Szacuje się, że widzialny Wszechświat zawiera 30 tryliardów gwiazd (3 ×1022) składających się na 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Te wszystkie galaktyki tworzą 25 miliardów grup galaktyk zawartych w 10 milionach supergromad galaktyk. Kosmos jest więc ogromny, ale i tak nie jest w stanie pomieścić liczby Graham’a.

Gdybyś spróbował w głowie zwizualizować tę liczbę, Twój mózg zapadłby się w czarną dziurę z powodu nadmiaru informacji. 

Ostatnie 12 cyfr liczby Graham’a to: ….262464195387.

*

Umysł, który w danym momencie znałby wszystkie siły natury i położenie wszystkich obiektów z których natura jest zbudowana, gdyby był ponadto wystarczająco potężny aby móc te dane przeanalizować, mógłby jednym wzorem opisać ruch największych ciał niebieskich i najmniejszych atomów. Dla takiego umysłu nic nie byłoby niewiadomym i całą przyszłość i przeszłość miałby przed swymi oczyma.”
Laplace

Zobacz także:

Przedmioty bezczasowe i niematerialne

Wszechświat jest bez reszty myślą

Cicha obecność Wielkiego Matematyka

Eleganckie prawa rządzące wszechświatem